- Czemu za nami łazisz? - Spytała zdziwiona Olivia.
Nie odpowiedział. Atmosfera była napięta. Postanowiłam się ulotnić, bo wiedziałam, że Ana zaraz wybuchnie. Wysłałam jej szybką wiadomość w myślach, że się ulatniam i dyskretnie odeszłam od całej trójki.
***
Po kilku minutach marszu dotarłam do małej ukrytej polanki. Cała polana usiana była najróżniejszymi kwiatami. Usiadłam na leżącym nieopodal pniu drzewa i spojrzałam na swoje buty. W jednym schowany był stary sztylet a w drugim mój kochany flet. Wyjęłam go i zaczęłam grać starą melodię z dzieciństwa. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść muzyce. Po ich otwarciu myślałam, że wyjdą mi z orbit. Centralnie przede mną stał koń i bezczelnie się na mnie gapił. Wstałam jak najszybciej i odeszłam kilka kroków od nietypowego intruza. Koń spojrzał na mnie jak na wariatkę i poczłapał w moją stronę. Schowałam flet i spróbowałam odgonić od siebie konia. Na próżno. Zwierzak uparcie nie chciał się przesunąć. Zrezygnowana obróciłam się i ruszyłam z powrotem do Aby i Olivii. Wracając co chwilę sprawdzałam, czy może koń dał mi spokój, ale on cały czas dreptał za mną. W dodatku za każdym razem gdy błagałam go w myślach by wrócił do miejsca, z którego przybył, on jakby odgadując moje myśli rżał przeraźliwie. Po jakimś czasie udało mi się wrócić do Any i Olivii. Podchodząc do nich usłyszałam Crissa:
- Czy ona raczy do nas...
Przerwałam mu w pół zdania:
- Patrzcie co za mną przylazło... - Wskazałam ręką rumaka stojącego kilka metrów za mną - Chyba dam mu na imię Dragon.
<Criss? Ana? Olivia?>
Oto koń co się napatoczył na Rose: