sobota, 4 lipca 2015
ZAWIESZAM...
Z PRZYKROŚCIĄ STWIERDZAM, ŻE MUSZĘ ZAWIESIĆ BLOGA ;(...
DO KIEDY?
* NIE WIEM... DAJĄC KOMENTARZE SPRAWICIE, ŻE BLOG ZOSTANIE SZYBCIEJ ODWIESZONY
DO KIEDY?
* NIE WIEM... DAJĄC KOMENTARZE SPRAWICIE, ŻE BLOG ZOSTANIE SZYBCIEJ ODWIESZONY
~ Lume :'(
piątek, 3 lipca 2015
Od Erika do Camille
- Nie... - rzekłem wsiadając na Mercurego
Wyjechaliśmy poza tereny miasta w kierunku plaży.
Przywiązaliśmy konie do pnia, który leżał sobie spokojnie w cieniu drzew.
Stanęliśmy nad wodą wpatrując się w swoje odbicia.
- Popływamy ? - zapytałem
- Jasne ! - krzyknęła ironicznie, ale nie zdąrzyłam nawet się wyrwać, bo wepchnąłem ją do wody, a potem sam skoczyłem.
- Idiota - zdołałem usłyszeć ciche meuknięcia Camille
- Też bardzo cie lubie - powiedziałem niewzruszony jej słowami
< Camille ? >
czwartek, 2 lipca 2015
LUDZIE!!!
Ludzie!!!
Oglądalność bloga drastycznie spada!!!
To nie żart!!!!
Pomóżcie! Dodawajcie na prezentacje bannery, linki do bloga!!! Zapraszajcie nowych członków!!!
~ Lume
Oglądalność bloga drastycznie spada!!!
To nie żart!!!!
Pomóżcie! Dodawajcie na prezentacje bannery, linki do bloga!!! Zapraszajcie nowych członków!!!
~ Lume
Od Any do Leona
Kiedy zjedliśmy poszłam się umyć.
Jak pozbyłam się z włosów ciasta, Nutelli i kilku żelek przywróciłam im naturalny kolor (blond ze szkarłatnymi końcówkami). Zmieniałam ich uczesanie z piętnaście razy. W końcu zostawiłam je rozpuszczone.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Leona brzdąkającego na gitarze bez ładu i składu.
- Dłużej się nie dało? - spytał od niechcenia nie podnosząc na mnie wzroku.
- Jak ci tak bardzo zależy to następnym razem posiedzę tam dłużej - odparłam.
Leon? Ni mam weny...
Jak pozbyłam się z włosów ciasta, Nutelli i kilku żelek przywróciłam im naturalny kolor (blond ze szkarłatnymi końcówkami). Zmieniałam ich uczesanie z piętnaście razy. W końcu zostawiłam je rozpuszczone.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Leona brzdąkającego na gitarze bez ładu i składu.
- Dłużej się nie dało? - spytał od niechcenia nie podnosząc na mnie wzroku.
- Jak ci tak bardzo zależy to następnym razem posiedzę tam dłużej - odparłam.
Leon? Ni mam weny...
środa, 1 lipca 2015
Od Camille do Erik'a
Zjedliśmy indyka ze smakiem.
- Nie sądziłam, że z ciebie taki dobry kucharz - zaśmiałam się - choć oczywiście nie poradził byś sobie beze mnie Mr. Erik - pomniejszyłam komplement.
- Zdziwiła byś się co jeszcze potrafię zrobić - krzyknął.
- Dobrze, no to na jutro poproszę... - zamyśliłam się - krewetki w sosie własnym i zupę szczawiową!
Zaśmialiśmy się.
- Który koń twój? - spytałam.
- Mercury - powiedział wskazując na czarnego konia z białą strzałką na łbie.
- To chodź, pojedźmy gdzieś - powiedziałam podbiegając do konia.
- Cześć mały - powiedziałam wyprowadzając zwierzę z boksu. Odpięłam mu uzdę i zdjęłam siodło, które nie mam pojęcia dlaczego miał na sobie.
Potem wsiadłam na konia.
- Tak bez siodła, ani nawet uzdy? - zdziwił się chłopak.
- A masz coś do tego?
Erik?
- Nie sądziłam, że z ciebie taki dobry kucharz - zaśmiałam się - choć oczywiście nie poradził byś sobie beze mnie Mr. Erik - pomniejszyłam komplement.
- Zdziwiła byś się co jeszcze potrafię zrobić - krzyknął.
- Dobrze, no to na jutro poproszę... - zamyśliłam się - krewetki w sosie własnym i zupę szczawiową!
Zaśmialiśmy się.
~~*~~
Bez słowa pobiegłam do stajni. Erik za mną.- Który koń twój? - spytałam.
- Mercury - powiedział wskazując na czarnego konia z białą strzałką na łbie.
- To chodź, pojedźmy gdzieś - powiedziałam podbiegając do konia.
- Cześć mały - powiedziałam wyprowadzając zwierzę z boksu. Odpięłam mu uzdę i zdjęłam siodło, które nie mam pojęcia dlaczego miał na sobie.
Potem wsiadłam na konia.
- Tak bez siodła, ani nawet uzdy? - zdziwił się chłopak.
- A masz coś do tego?
Erik?
Od Leona do Any
Wylądowała na mnie torba płatków śniadaniowych. Zaśmiałem się. Jak dla mnie była to świetna zabawa! Wyciągnąłem z szafki żelki i wysypałem wszystkie na Anę... a później jeszcze roztopioną Nutellę, którą ktoś zostawił na grzejniku.
- Dość! - krzyknąłem - robimy naleśniki!
I zrobiliśmy. Tylko Ana "przypadkowo" popchnęła mnie kiedy podrzucałem naleśnika i zamiast na patelni wylądował na mnie.
Ana? Wena wyszła na spacerek... :/
- Dość! - krzyknąłem - robimy naleśniki!
I zrobiliśmy. Tylko Ana "przypadkowo" popchnęła mnie kiedy podrzucałem naleśnika i zamiast na patelni wylądował na mnie.
Ana? Wena wyszła na spacerek... :/
wtorek, 30 czerwca 2015
Od Erika do Camille
- Hej ! Miałem zamiar zrobić Gotowanego indyka z warzywami - oznajmiłem
- Uuuu... Nie wiedziałam, że Mr. Erik umie gotować - zaśmiała się
- Jak widać umie, a Miss Camille mu pomoże - rzekłem i podałem jej przepis:
,, Skrzydło z indyka gotujemy w wodzie z dodatkiem kostki rosołowej, pieprzu i Bukietu Smaku. Gotujemy tak długo aż mięso będzie miękkie (ok. 1h). Kalafior dzielimy na niewielkie różyczki płuczemy, marchewkę obieramy i kroimy w kostkę, fasolkę szparagową czyścimy i kroimy na 2-3 części, seler obieramy i kroimy w kostkę. Do garnka z gotującą się osoloną wodą wrzucamy przygotowane warzywa: mrożoną brukselkę i groszek, przygotowane wcześniej: różyczki kalafiora, marchewkę, fasolkę szparagową i seler. Gotujemy do miękkości. Gotowe warzywa przecedzamy przez durszlak i wykładamy na talerz. Ugotowane skrzydło z indyka obieramy z mięsa i jego kawałki kładziemy na warzywa. ''
- Skąd to wytrzasnąłeś ?! - odparła ze zdziwieniem
- Moja mama dała mi książkę kucharską, sama ją zrobiła, więc postanowiłem ją wykorzystać - powiedziałem
- Aha...
* Godzinę później *
W końcu po godzinie udało nam się zrobić tego indyka.
Zasiedliśmy do stołu i jedliśmy.
< Camille ? >
Nasz indyczek z warzywami:
- Uuuu... Nie wiedziałam, że Mr. Erik umie gotować - zaśmiała się
- Jak widać umie, a Miss Camille mu pomoże - rzekłem i podałem jej przepis:
,, Skrzydło z indyka gotujemy w wodzie z dodatkiem kostki rosołowej, pieprzu i Bukietu Smaku. Gotujemy tak długo aż mięso będzie miękkie (ok. 1h). Kalafior dzielimy na niewielkie różyczki płuczemy, marchewkę obieramy i kroimy w kostkę, fasolkę szparagową czyścimy i kroimy na 2-3 części, seler obieramy i kroimy w kostkę. Do garnka z gotującą się osoloną wodą wrzucamy przygotowane warzywa: mrożoną brukselkę i groszek, przygotowane wcześniej: różyczki kalafiora, marchewkę, fasolkę szparagową i seler. Gotujemy do miękkości. Gotowe warzywa przecedzamy przez durszlak i wykładamy na talerz. Ugotowane skrzydło z indyka obieramy z mięsa i jego kawałki kładziemy na warzywa. ''
- Skąd to wytrzasnąłeś ?! - odparła ze zdziwieniem
- Moja mama dała mi książkę kucharską, sama ją zrobiła, więc postanowiłem ją wykorzystać - powiedziałem
- Aha...
* Godzinę później *
W końcu po godzinie udało nam się zrobić tego indyka.
Zasiedliśmy do stołu i jedliśmy.
< Camille ? >
Nasz indyczek z warzywami:
niedziela, 28 czerwca 2015
Od Any do Leona
Byłam cała w lepkim cieście. Dopadłam do lodódwki, chwyciłam butelkę ketchupu i wycisnęłam mu ją na głowę. A on w ramach rewanżu obsmarował mnie musztardą.
Otworzyłam szafkę nad moją głową i wyciągnęłam z niej paczkę płatków śniadaniowych. Sekundę później jej zawartość wylądowała na Leonie...
Leon?
Otworzyłam szafkę nad moją głową i wyciągnęłam z niej paczkę płatków śniadaniowych. Sekundę później jej zawartość wylądowała na Leonie...
Leon?
Od Leona do Any
Gwizdnąłem. Nagle do łowy wpadł mi głupi pomysł. Nie wahając się nabrałem na ręce mąki i rzuciłem nią w Anę.
- Ej! - pisnęła zszokowana.
- Potraktuj to jako taki chrzest! - Zaśmiałem się
- Ja ci zaraz dam chrzest! - warknęła wściekła.
Moja przewaga nie trwała jednak długo, gdyż po chwili całe włosy miałem w jajku i cukrze. Odwdzięczyłem się wylewając na nią karton mleka...
Ana? To jest wojna! xD
- Ej! - pisnęła zszokowana.
- Potraktuj to jako taki chrzest! - Zaśmiałem się
- Ja ci zaraz dam chrzest! - warknęła wściekła.
Moja przewaga nie trwała jednak długo, gdyż po chwili całe włosy miałem w jajku i cukrze. Odwdzięczyłem się wylewając na nią karton mleka...
Ana? To jest wojna! xD
Od Any do Leona
- A kto by nie umiał? - prychnęłam.
Ruszyłam na dół w stronę kuchni. Dom opustoszał. Wszyscy wymarli czy co?
Wyciągnęłam wszystko, co potrzebne z szafek za pomocą telekinezy i zaczęłam przygotowywać ciasto.
- Mógłbyś pomóc - rzuciłam przez ramię do Leona, który stał i przypatrywał się latającym po kuchni przedmiotom.
- Widzę, że dobrze sobie radzisz - powiedział. - Zawsze, kiedy gotujesz cała kuchnia, że tak się wyrażę - chodzi?
Odwróciłam się w jego stronę jednocześnie wylewając na patelnę ciasto (nie dotykając chochli).
- Zazwyczaj - odparłam.
Leon?
Ruszyłam na dół w stronę kuchni. Dom opustoszał. Wszyscy wymarli czy co?
Wyciągnęłam wszystko, co potrzebne z szafek za pomocą telekinezy i zaczęłam przygotowywać ciasto.
- Mógłbyś pomóc - rzuciłam przez ramię do Leona, który stał i przypatrywał się latającym po kuchni przedmiotom.
- Widzę, że dobrze sobie radzisz - powiedział. - Zawsze, kiedy gotujesz cała kuchnia, że tak się wyrażę - chodzi?
Odwróciłam się w jego stronę jednocześnie wylewając na patelnę ciasto (nie dotykając chochli).
- Zazwyczaj - odparłam.
Leon?
Od Camille do Erika
Kiedy się obudziłam zobaczyłam obok siebie kartkę "Zejdź do kuchni". Wstałam, przebrałam się w mniej zakrwawione rzeczy i ruszyłam w stronę kuchni. Miałam teraz na sobie luźną bluzkę i krótkie spodenki. Włosy zaplotłam w luźny warkocz (link). Zaszłam do kuczni.
- Cześć! - zawołałam do Erika stojącego przy kuchence.
- Siemka, lepiej już?
- Jasne - odparłam z uśmiechem - co pichcisz?
Erik?
- Cześć! - zawołałam do Erika stojącego przy kuchence.
- Siemka, lepiej już?
- Jasne - odparłam z uśmiechem - co pichcisz?
Erik?
Od Leona do Any
- Nie najgorzej - podsumowałem, kiedy skończyliśmy...
Prychnęła z pogardą.
- Dobra, zgłodniałem, co powiesz na naleśniki?
- No dobra - powiedziała.
- Okay, tylko mam nadzieję, że potrafisz je przyrządzić, co? - zaśmiałem się.
Ana? Brak natchnienia poetyckiego xD
Prychnęła z pogardą.
- Dobra, zgłodniałem, co powiesz na naleśniki?
- No dobra - powiedziała.
- Okay, tylko mam nadzieję, że potrafisz je przyrządzić, co? - zaśmiałem się.
Ana? Brak natchnienia poetyckiego xD
sobota, 27 czerwca 2015
EVENT!!!
Są wakacje nieprawdaż?
Cóż rozruszajmy tę budę nowym EVENTEM!
ZGŁASZAĆ SIĘ W KOMENTARZACH!
*O czym będzie?
~ To niespodzianka
*Kiedy się zacznie?
~ Kiedy uzbieramy minimum 6 osób chętnych do wzięcia w nim udziału
*REGULAMIN EVENTU:
~ W evencie może wziąść udział TYLKO JEDNA postać danej osoby
~ Wysyłając do mnie opko na event lub wstawiając je samemu:
Cóż rozruszajmy tę budę nowym EVENTEM!
ZGŁASZAĆ SIĘ W KOMENTARZACH!
*O czym będzie?
~ To niespodzianka
*Kiedy się zacznie?
~ Kiedy uzbieramy minimum 6 osób chętnych do wzięcia w nim udziału
*REGULAMIN EVENTU:
~ W evencie może wziąść udział TYLKO JEDNA postać danej osoby
~ Wysyłając do mnie opko na event lub wstawiając je samemu:
TYTUŁ: Od Jessicy cd. Any ( event)
(To tylko przykład ↑ (imiona) )
ZA INNĄ NAZWĘ BĘDĘ DYSKWALIFIKOWAŁA UCZESTNIKÓW (wiem taka jędza jestem...) !!
~ Opowiadanie na event musi mieć min. 30 linijek!
ZGŁASZAĆ SIĘ W KOMENTARZACH ;)!
piątek, 26 czerwca 2015
Od Erika do Camille
Wydałem z siebie długie westchnienie ulgi.
- Już myślałem, że straciłaś pamięć - mówiąc to odwzajemniłem uścisk
- O jezu - powiedziała pocierając skroń - Zaraz głowa mi pęknie
- Przyniosę ci coś na głowę, zaraz wracam - rzekłem i poszedłem do łazienki, otworzyłem szafkę, wziąłem leki i wróciłem do Cam.
- Masz - mówiąc to podałem jej tabletkę
- Dzięki - uśmiechnęła się do mnie i połknęła tabletkę
- Połóż się, odpocznij - poleciłem jej - Ja tu będę kiedy się obudzisz - rzekłem
Dziewczyna usnęła, a ja siedziałem na łóżku tuż obok niej.
Przeniosłem wzrok na jej ranę.
- Wszystko będzie dobrze - szepnąłem - Wyliżesz się z tego
< Camille ? >
- Już myślałem, że straciłaś pamięć - mówiąc to odwzajemniłem uścisk
- O jezu - powiedziała pocierając skroń - Zaraz głowa mi pęknie
- Przyniosę ci coś na głowę, zaraz wracam - rzekłem i poszedłem do łazienki, otworzyłem szafkę, wziąłem leki i wróciłem do Cam.
- Masz - mówiąc to podałem jej tabletkę
- Dzięki - uśmiechnęła się do mnie i połknęła tabletkę
- Połóż się, odpocznij - poleciłem jej - Ja tu będę kiedy się obudzisz - rzekłem
Dziewczyna usnęła, a ja siedziałem na łóżku tuż obok niej.
Przeniosłem wzrok na jej ranę.
- Wszystko będzie dobrze - szepnąłem - Wyliżesz się z tego
< Camille ? >
Od Any do Leona
W końcu się ugięłam i zaczęłam śpiewać:
,,You and me, we made a vow
For better or for worse
I can't believe you let me down
But the proof's in a way it hurts"
Nie zaczął śpiewać ze mną. Mimo to śpiewałam dalej:
,,For months on end I've had my doubts
Denying every tear
I wish this would be over now
But I know that I still need you here
[Chorus:]
You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one
You've been so unavailable
Now sadly I know why
Your heart is unobtainable
Even though Lord knows you kept mine
[Chorus:]
You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one
I have loved you for many years
Maybe I am just not enough
You've made me realize my deepest fear
By lying and tearing us up
[Chorus 2x:]
You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one
I know I'm not the only one
I know I'm not the only one
And I know...
I know I'm not the only one"
Leon?
,,You and me, we made a vow
For better or for worse
I can't believe you let me down
But the proof's in a way it hurts"
Nie zaczął śpiewać ze mną. Mimo to śpiewałam dalej:
,,For months on end I've had my doubts
Denying every tear
I wish this would be over now
But I know that I still need you here
[Chorus:]
You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one
You've been so unavailable
Now sadly I know why
Your heart is unobtainable
Even though Lord knows you kept mine
[Chorus:]
You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one
I have loved you for many years
Maybe I am just not enough
You've made me realize my deepest fear
By lying and tearing us up
[Chorus 2x:]
You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one
I know I'm not the only one
I know I'm not the only one
And I know...
I know I'm not the only one"
Leon?
Od Leona do Any
- Znając ją to jeszcze zrobi dużo takich świństw. - odparłem
- Ciekawe, czy innym też tak zrobiła - powiedziała Ana.
- To baaardzo możliwe - odparłem.
- to co teraz robimy?
- Ty coś zapodaj - nie dawałem za wygraną
- A ty znowu swoje - westchnęła.
- To co?
Ana?
- Ciekawe, czy innym też tak zrobiła - powiedziała Ana.
- To baaardzo możliwe - odparłem.
- to co teraz robimy?
- Ty coś zapodaj - nie dawałem za wygraną
- A ty znowu swoje - westchnęła.
- To co?
Ana?
Od Any do Leona
- Wiesz, to nawet nie taki zły pomysł - posłałam mu promienny uśmiech - ale już mi przeszło.
- Doprawdy? - nie brzmiał na przekonanego.
- Ale jeżeli jeszcze raz wpadnie na taki pomysł przysięgam, że ją ukatrupię - dodałam wstając i stając koło Leona.
Leon?
- Doprawdy? - nie brzmiał na przekonanego.
- Ale jeżeli jeszcze raz wpadnie na taki pomysł przysięgam, że ją ukatrupię - dodałam wstając i stając koło Leona.
Leon?
Od Leona do Any
Zawaliłem końcówkę utworu, ale udałem, że tego nie zauważyłem. Ana chyba chciała coś powiedzieć, ale się powstrzymała (coś nowego) i tylko wywróciła oczami.
- To co teraz gramy? - spytała.
- Nie wiem, teraz ty coś zapodaj - zamyśliłem się.
- No chyba, że chcesz iść ukatrupić Jessicę - dodałem po chwili ze śmiechem.
Ana?
- To co teraz gramy? - spytała.
- Nie wiem, teraz ty coś zapodaj - zamyśliłem się.
- No chyba, że chcesz iść ukatrupić Jessicę - dodałem po chwili ze śmiechem.
Ana?
Od Camille do Erika
Głowa strasznie mnie bolała. Otworzyłam oczy i... Ku*wa! Gdzie ja jestem?
- Śpiąca królewna wreszcie się obudziła! - usłyszałam czyjś śmiech.
Próbowałam się zerwać lub krzyknąć, lecz wszystko mnie bolało.
- K-kim jesteś!? I gdzie ja... co to za miejsce!? - zaczęłam panicznie wrzeszczeć. Kim on jest!?
- Cam, nie wydurniaj się! - krzyknął zirytowany.
- Ale ja...ja cię nie znam! - no naprawdę nie kojarzę gościa. I w sumie to... z przerarzeniem zdałam sobie sprawę, że nic nie pamiętam...
- Jezu! Kim ja jestem!? J-ja - głos mi się załamał - nic nie pamiętam...
- Camille! Camille!
- Śpiąca królewna wreszcie się obudziła! - usłyszałam czyjś śmiech.
Próbowałam się zerwać lub krzyknąć, lecz wszystko mnie bolało.
- K-kim jesteś!? I gdzie ja... co to za miejsce!? - zaczęłam panicznie wrzeszczeć. Kim on jest!?
- Cam, nie wydurniaj się! - krzyknął zirytowany.
- Ale ja...ja cię nie znam! - no naprawdę nie kojarzę gościa. I w sumie to... z przerarzeniem zdałam sobie sprawę, że nic nie pamiętam...
- Jezu! Kim ja jestem!? J-ja - głos mi się załamał - nic nie pamiętam...
- Camille! Camille!
~~*~~
...Obudziłam się zlana potem...
- Żyjesz!? - spytał Erik z wymuszonym śmiechem.
Kurde, ja już myślałam, że naprawdę pamięć straciłam...
Nie czekając na odpowiedź rzuciłam się mu na szyję...
- Po prostu mi zimno... - mruknęłam. Tak, to było najgłupsze, a zarazem najlepsze usprawiedliwienie. Chociaż zaczęłam zdawać sobie sprawę jak puste byłoby moje życie bez Erika...
Erik?
Od Erika do Camille
- Dobra... Dobra... - rzekłem
Siedzieliśmy tak w milczeniu patrując się w ciemność.
Naglę usłyszałem dźwięk łamania gałęzi. Błyskawicznie wstaliśmy i ujrzeliśmy wielkie monstrum.
Na szczęście ja zawsze mam przy sobie sztylet. Wyjąłem go, lecz nim zdąrzyłam się obejrzeć ,, to " skoczyło na Cam.
Dźgnąłem potwora kilka razy wywołując u niego przeraźliwy ból.
- Co to do cholery jest ?! - krzyknąłem dobijając potwora. Naglę zobaczyłem krew, nie krwe jakiegoś monstrum, tylko człowieka ! Przeniosłem wzrok na Camille. Mocno krwawiła i do tego była nie przytomna.
- Kurwa ! - szepnąłem pod nosem. Podniosłem dziewczynę i szybko pobiegłem w stronę miasta. Nie przeszkadzały mi pioruny, czy deszcz. Kiedy dobiedłem skierowałem się w stronę mojego pokoju. Wszedłem i położyłem Cam na łóżku. Poszedłem do łazienki po kilka rzeczy: bandarze, wodę utlenioną, gazę i kilka innych badziewnów ( ogólnie rzecz biorąc wziąłem apteczkę ). Przemyłem ranę, położyłem na niej bazę ( również nasączoną tym świństwem ) i zabandarzowałem.
Camille nadal leżała nieprzytomnie, więc postanowiłem poczekać, aż się przebudzi.
Po godzinie dziewczyna zamrugała oczami.
- Śpiąca królewna wreszcie się obudziła ! - zaśmiałem się
< Camille ? >
Od Any do Leona
Przewróciłam oczami i zaczęłam z nim grać. Jakoś nie miałam ochoty na śpiewanie, więc sobie podarowałam.
Leon dalej śpiewał:
I wanna hide the truth
I wanna shelter you
But with the beast inside
There's nowhere we can hide
No matter what we breed
We still are made of greed
This is my kingdom come
This is my kingdom come
When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide
When the curtain's call
Is the last of all
When the lights fade out
All the sinners crawl
So they dug your grave
And the masquerade
Will come calling out
At the mess you made
Don't wanna let you down
But I am hell bound
Though this is all for you
Don't wanna hide the truth
No matter what we breed
We still are made of greed
This is my kingdom come
This is my kingdom come
When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Leon?
Leon dalej śpiewał:
I wanna hide the truth
I wanna shelter you
But with the beast inside
There's nowhere we can hide
No matter what we breed
We still are made of greed
This is my kingdom come
This is my kingdom come
When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide
When the curtain's call
Is the last of all
When the lights fade out
All the sinners crawl
So they dug your grave
And the masquerade
Will come calling out
At the mess you made
Don't wanna let you down
But I am hell bound
Though this is all for you
Don't wanna hide the truth
No matter what we breed
We still are made of greed
This is my kingdom come
This is my kingdom come
When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Leon?
Od Leona do Any
Dziewczyna na nowo zaczęła grać. No, ale przeceż nie mogę być gorszy! Skoczyłem po piecyk (wzmacniacz) i elektryczną gitarę. Kiedy już wtaszczyłem zacząłem grać "Not gonna die".
- Hej! Ja tu gram - zaprotestowała.
Na chwilę przerwałem.
- To graj ze mną albo wcale - powiedziałem dalej grając. Tym razem zagrałem
"Demons" oraz śpiewać:
When the days are cold
And the cards all fold
And the saints we see
Are all made of gold
When your dreams all fail
And the ones we hail
Are the worst of all
And the blood's run stale
- No grasz czy nie! - rzuciłem i dalej ciągnąłem swoją pieśń...
Ana?
- Hej! Ja tu gram - zaprotestowała.
Na chwilę przerwałem.
- To graj ze mną albo wcale - powiedziałem dalej grając. Tym razem zagrałem
"Demons" oraz śpiewać:
When the days are cold
And the cards all fold
And the saints we see
Are all made of gold
When your dreams all fail
And the ones we hail
Are the worst of all
And the blood's run stale
- No grasz czy nie! - rzuciłem i dalej ciągnąłem swoją pieśń...
Ana?
Od Any do Leona
- Jednym słowem jej nie masz - stwierdziłam i odwróciłam się do fortepianu. Zagrałam kilka przypadkowych dźwięków i kontynuowałam - Ale jeśli chcesz założyć, to mogę dołączyć.
- Jakoś mi się nie śpieszy - powiedział i oparł się o instrument. - Zagrasz coś jeszcze?
Skinęłam głową i zaczęłam grać ,,Carmen".
Leon?
- Jakoś mi się nie śpieszy - powiedział i oparł się o instrument. - Zagrasz coś jeszcze?
Skinęłam głową i zaczęłam grać ,,Carmen".
Leon?
Od Leona do Any
Westchnąłem głęboko.
- Kto cię uczył matmy?
- Bo co? - spytała Ana.
- Bo nic.
- Nic to rudy rydz - mruknęła. Boshe! Skąd ona to wszystko bierze!?
- A co do mojej kapeli - powiedziałem - jak dołączysz to będą dwie osoby - wyszczerzyłem się.
Ana?
- Kto cię uczył matmy?
- Bo co? - spytała Ana.
- Bo nic.
- Nic to rudy rydz - mruknęła. Boshe! Skąd ona to wszystko bierze!?
- A co do mojej kapeli - powiedziałem - jak dołączysz to będą dwie osoby - wyszczerzyłem się.
Ana?
Od Any do Leona
- Masz zespół? - spytałam zaskoczona.
- Może... - odpowiedział zagadkowo.
- Morze jest szerokie i głębokie - mruknęłam. - A w nim pływa ryba, co się nazywa Chyba.
- Ty tak zawsze, prawda? - spytał podchodząc do mnie.
- Tylko nie 32. dnia każdego miesiąca - odparłam.
Leon?
- Może... - odpowiedział zagadkowo.
- Morze jest szerokie i głębokie - mruknęłam. - A w nim pływa ryba, co się nazywa Chyba.
- Ty tak zawsze, prawda? - spytał podchodząc do mnie.
- Tylko nie 32. dnia każdego miesiąca - odparłam.
Leon?
Od Camille do Erika
Erik dał mi swoją kurtkę. To był naprawdę piękny gest... Nie będę przecież narzekać, że zimno mi w nogi. Miałam bowiem tylko krótkie spodenki z dżinsu oraz luźną bluzkę z jednym rękawem opadającym z ramienia...
- Ciekawe kiedy przestanie lać... - zamyśliłam się.
- Mamy więcej czasu dla siebie - wyszczerzył się Erik dostając ode mnie zasłużonego kuksańca w brzuch.
- Uwarzaj, bo uwierze! - zawołałam z przesadną ironią... Nastała niezręczna cisza.
Wkrótce zaczęło się ściemniać. Do tego rozpętała się burza. Słysząc grzmot, który wyrwał mnie z rozmyśleń odskoczyłam od wejścia wpadając na chłopaka.
- I kto tu na mnie leci! - zawołał.
- Głuptok - teatralnie wzniosłam oczy do nieba.
- Chyba nie wrócimy dzisiaj do miasta - rzekł Erik siadając.
- Czyli co? Zastajemy tutaj? - zapytałam przestraszona. Co pomyślą jak nie wrócimy!?
- A masz inne wyjście - zdziwił się Erik. Bez słowa usiadłam obok chłopak i przytuliłam się do niego.
- To nic nie znaczy. Po prostu mi zimno - mruknęłam powstrzymując go od zbędnych komentarzy.
Erik?
- Ciekawe kiedy przestanie lać... - zamyśliłam się.
- Mamy więcej czasu dla siebie - wyszczerzył się Erik dostając ode mnie zasłużonego kuksańca w brzuch.
- Uwarzaj, bo uwierze! - zawołałam z przesadną ironią... Nastała niezręczna cisza.
Wkrótce zaczęło się ściemniać. Do tego rozpętała się burza. Słysząc grzmot, który wyrwał mnie z rozmyśleń odskoczyłam od wejścia wpadając na chłopaka.
- I kto tu na mnie leci! - zawołał.
- Głuptok - teatralnie wzniosłam oczy do nieba.
- Chyba nie wrócimy dzisiaj do miasta - rzekł Erik siadając.
- Czyli co? Zastajemy tutaj? - zapytałam przestraszona. Co pomyślą jak nie wrócimy!?
- A masz inne wyjście - zdziwił się Erik. Bez słowa usiadłam obok chłopak i przytuliłam się do niego.
- To nic nie znaczy. Po prostu mi zimno - mruknęłam powstrzymując go od zbędnych komentarzy.
Erik?
Od Leona do Any
Kiedy Ana sobie poszła postanowiłem coś przekąsić. Ruszyłem do kuchni sprawdzając pocztę na telefonie. Tak dawno nikt do mnie nie napisał żadnego maila. Po prostu chciałbym wiedzieć czy moje rodzeństwo jeszcze żyje... Znowu nic. Żadnej wiadomości od okrągłych 6-ciu miesięcy. Westchnąłem chowając telefon... Nagle przystanąłem słysząc (nie wiem skąd mi znaną) melodię. Szybko rozejrzałem się dookoła. Potem zacząłem nasłuchiwać. Hmmm... Wygląda na to, że te cudne dźwięki dobiegają z góry. Spostrzegłem drabinę prowadzącą ku górze. Zacząłem wchodzić na strych. Szczerze to nie miałem pojęcia, że go tu mamy, ale podobno nawet Camille nie zna dokładnie tego domu, więc co się dziwić... Muzyka stawała się coraz głośniejsza. W końcu doszedłem. Bezszelestnie wsunąłem się do pomieszczenia. Było bardzo przestronne. Jednak zanim zdążyłem je dokładniej oblukać mój wzrok przykuła osoba siedząca pod ścianą i grająca na fartepianie... Ana? Wow, ta dziewczyna zaskakuje...

...Słuchałem utworu wpatrzony w dziewczynę z podziwem. Spostrzegłem, że światło padające z jedynego, małego okna pada na dziewczynę. Teraz w jej włosach tańczyły złote promienie. Wyglądała... Chwila! O czym ja w ogóle myślę!? Zażenowany zamknąłem oczy.
Otworzyłem je kiedy wyczułem, że nadciąga koniec utworu. Kiedy wreszcie Ana skończyła grać odwróciła się do mnie.
- Ładnie - powiedziałem nie kryjąc podziwu.
- Tylko tyle? - udała zażenowaną.
- A co? Oczekujesz oklasków, czy że zaproszę cię do mojego zespołu? - tak, blefowałem. Nie mam zespołu, ale przecież kto powiedział, że mieć go nie będę?...
Ana?
...Słuchałem utworu wpatrzony w dziewczynę z podziwem. Spostrzegłem, że światło padające z jedynego, małego okna pada na dziewczynę. Teraz w jej włosach tańczyły złote promienie. Wyglądała... Chwila! O czym ja w ogóle myślę!? Zażenowany zamknąłem oczy.
Otworzyłem je kiedy wyczułem, że nadciąga koniec utworu. Kiedy wreszcie Ana skończyła grać odwróciła się do mnie.
- Ładnie - powiedziałem nie kryjąc podziwu.
- Tylko tyle? - udała zażenowaną.
- A co? Oczekujesz oklasków, czy że zaproszę cię do mojego zespołu? - tak, blefowałem. Nie mam zespołu, ale przecież kto powiedział, że mieć go nie będę?...
Ana?
Od Erika do Camille
Przewróciłem oczami.
- Dobra to może zabiorę cię na romantyczną kolację. Wyobraź sobie blask świec - powiedziałem podchwytliwie,a ona wyszczerzyła oczy - Żart ! - zaśmiałem się
- Ja idę się przejść - rzekła - Z tobą, albo bez ciebie
- Idę ! - krzyknąłem, wybiegając z pokoju usłyszałem ja Cam mówi ,, wariat ''. - Dzięki - rzuciłem będąc już przed drzwiami wyjściowymi na podwórko
Kiedy Camilla wreszcie zwlokła się na dwór poszliśmy na plażę.
Usiedliśmy nad wodą wpatrzeni w nasze odbicia.
Naglę zaczął padać deszcz ( bo nie mógł przecież do kurwy nędzy zaczekać ! ). Dałem Cam moją kurtkę. Uśmiechnęła się do mnie promiennie i razem pobiegliśmy do lasu.
- Zostańmy tu, aż się rozpogodzi - rzekłem
- Dzięki za kurtkę - powiedziała chcąc mi ją oddać
- Zostaw ją sobie na razie, bo będzie ci zimno - odparłem śmiejąc się
- Ciekawe kiedy przestanie lać...
< Camille ? >
- Dobra to może zabiorę cię na romantyczną kolację. Wyobraź sobie blask świec - powiedziałem podchwytliwie,a ona wyszczerzyła oczy - Żart ! - zaśmiałem się
- Ja idę się przejść - rzekła - Z tobą, albo bez ciebie
- Idę ! - krzyknąłem, wybiegając z pokoju usłyszałem ja Cam mówi ,, wariat ''. - Dzięki - rzuciłem będąc już przed drzwiami wyjściowymi na podwórko
Kiedy Camilla wreszcie zwlokła się na dwór poszliśmy na plażę.
Usiedliśmy nad wodą wpatrzeni w nasze odbicia.
Naglę zaczął padać deszcz ( bo nie mógł przecież do kurwy nędzy zaczekać ! ). Dałem Cam moją kurtkę. Uśmiechnęła się do mnie promiennie i razem pobiegliśmy do lasu.
- Zostańmy tu, aż się rozpogodzi - rzekłem
- Dzięki za kurtkę - powiedziała chcąc mi ją oddać
- Zostaw ją sobie na razie, bo będzie ci zimno - odparłem śmiejąc się
- Ciekawe kiedy przestanie lać...
< Camille ? >
Od Any do Leona
Westchnęłam i wsunęłam telefon do kieszeni dżinsów.
- Tak jakby mam władzę nad czasem - poinformowałam. - I potrafię go, np. zatrzymać. A wtedy zatrzymuje się dla wszystkich oprócz mnie i osób, które, nazwijmy to - wskarzę.
- Dobra, kumam.
- Naprawdę? - zakpiłam. - A myślałam, że nie jesteś na tyle inteligentny.
Rzucił mi karcące spojrzenie.
- Informacja z ostatniej chwili: nie jestem dzieckiem i takie spojrzenie mnie nie rusza - rzuciłam przez ramię idąc w stronę drzwi.
***
Nie mając co robić chodziłam w tę i z powrotem po domu. I doszłam... na strych? W każdym bądź razie do pomieszczenia, które tak wyglądało.
Po drugiej stronie pokoju, pod ścianą stało pianino. Przypomniało mi się, jak kiedyś grałam po objedzie w salonie w moim domu. Podeszłam do instrumentu i usiadłam na jakimś taborecie przed nim. Wytarłam ręce o spodnie i zaczęłam grać.
W połowie utworu poczułam czyjąś obecność. Gdy tylko skończyłam grać odwróciłam się i spojrzałam w stronę drzwi. Oparty o futrynę stał w nich Leon.
Leon?
- Tak jakby mam władzę nad czasem - poinformowałam. - I potrafię go, np. zatrzymać. A wtedy zatrzymuje się dla wszystkich oprócz mnie i osób, które, nazwijmy to - wskarzę.
- Dobra, kumam.
- Naprawdę? - zakpiłam. - A myślałam, że nie jesteś na tyle inteligentny.
Rzucił mi karcące spojrzenie.
- Informacja z ostatniej chwili: nie jestem dzieckiem i takie spojrzenie mnie nie rusza - rzuciłam przez ramię idąc w stronę drzwi.
***
Nie mając co robić chodziłam w tę i z powrotem po domu. I doszłam... na strych? W każdym bądź razie do pomieszczenia, które tak wyglądało.
Po drugiej stronie pokoju, pod ścianą stało pianino. Przypomniało mi się, jak kiedyś grałam po objedzie w salonie w moim domu. Podeszłam do instrumentu i usiadłam na jakimś taborecie przed nim. Wytarłam ręce o spodnie i zaczęłam grać.
W połowie utworu poczułam czyjąś obecność. Gdy tylko skończyłam grać odwróciłam się i spojrzałam w stronę drzwi. Oparty o futrynę stał w nich Leon.
Leon?
Wakacje...
Nareszcie wakacje!
Mam nadzieje, że nie zrobicie sobie wakacji od pisania opowiadań ;)!
Zapowiadam, też wakacyjny event. Kiedy będzie? Zobaczy się jeszcze... (Najpewniej jeszcze w tym tygodniu). Przysyłajcie propozycje na event! ( *Kociaczek* )!
Nie będzie mnie od 15-30 lipca, jednak mam nadzieję, że blog nadal będzie aktywny!
Wszystkie nieobecności należy mi zgłaszać przez howrse!
Mam nadzieje, że nie zrobicie sobie wakacji od pisania opowiadań ;)!
Zapowiadam, też wakacyjny event. Kiedy będzie? Zobaczy się jeszcze... (Najpewniej jeszcze w tym tygodniu). Przysyłajcie propozycje na event! ( *Kociaczek* )!
Nie będzie mnie od 15-30 lipca, jednak mam nadzieję, że blog nadal będzie aktywny!
Wszystkie nieobecności należy mi zgłaszać przez howrse!
Od Leona Do Any
Wyszłem z łazienki gotowy powiedzieć wściekłej Anie (to się tak pisze?) że łazienka wolna, ale kiedy wyszłem była już ubrana.
- Fajna koszulka - Powiedziałem. No w sumie ma dobry gust... - przebierałaś się? - tak to pytanie było głupie, więc szybko dodałem:
- Że tak przy ludziach?
- Nie! - oburzyła się.
- To co ukryłaś się w szafie? - zażartowałem.
Westchnęła ciężko.
- Uznajmy, twój móżdżek i tak tego nie pojmie.
- Tak uważasz? To proszę, wyjaśnij mi!
Ana?
- Fajna koszulka - Powiedziałem. No w sumie ma dobry gust... - przebierałaś się? - tak to pytanie było głupie, więc szybko dodałem:
- Że tak przy ludziach?
- Nie! - oburzyła się.
- To co ukryłaś się w szafie? - zażartowałem.
Westchnęła ciężko.
- Uznajmy, twój móżdżek i tak tego nie pojmie.
- Tak uważasz? To proszę, wyjaśnij mi!
Ana?
Od Camille do Erika
Wywróciłam oczami.
- Nie uważałam cię za takiego śpiocha - Zaśmiałam się.
- Szczegóły - mruknął i zrzucił mnie z łóżka.
- Ej! - krzyknęłam na co odpowiedział śmiechem.
- Głupek! - zawołałam.
- No co!?
- Gówno!
- Ej!
- Dobra dobra; gucio! Może być?
- Nie uważałam cię za takiego śpiocha - Zaśmiałam się.
- Szczegóły - mruknął i zrzucił mnie z łóżka.
- Ej! - krzyknęłam na co odpowiedział śmiechem.
- Głupek! - zawołałam.
- No co!?
- Gówno!
- Ej!
- Dobra dobra; gucio! Może być?
czwartek, 25 czerwca 2015
Od Any do Leona
Wściekła zatrzymałam czas (na wszelki wypadek) i przebrałam się w pokoju pewna, że nikt mnie nie zobaczy. Potem znowu przywróciłam normalne tempo upływu czasu.
Oparłam się o ścianę i przywołałam do ręki mojego smartfona.
Po jakichś piętnastu minutach Leon łaskawie wylazł z łazenki. Oderwałam oczy od ekranu telefonu i spojrzałam na niego. Patrzył na moją koszulkę: czarną z napisem ,, Moje oczy są tam" i dwoma strzałeczkami skierowanymi ku górze. Na jego ustach zawitał uśmiech.
Leon?
Oparłam się o ścianę i przywołałam do ręki mojego smartfona.
Po jakichś piętnastu minutach Leon łaskawie wylazł z łazenki. Oderwałam oczy od ekranu telefonu i spojrzałam na niego. Patrzył na moją koszulkę: czarną z napisem ,, Moje oczy są tam" i dwoma strzałeczkami skierowanymi ku górze. Na jego ustach zawitał uśmiech.
Leon?
Od Leona do Any
Postanowiłem jeszcze trochę się z nią poprzekomarzać.
- Ładniej - odparłem ze śmiechem..
- Przepraszam - mruknęła.
- Co mówiłaś? Nie usłyszałem - dalej się z nią bawiłem.
- Powiedziałam: przepraszam! - krzyknęła.
- Przepraszam - mruknęła.
- Co mówiłaś? Nie usłyszałem - dalej się z nią bawiłem.
- Powiedziałam: przepraszam! - krzyknęła.
- Okay, przeprosiny przyjęte rozpatrze twą prośbę w ciągu najbliższych 5-ciu lat! - odparłem. Och jak ja lubię ją wkurzać...
Ana?
Od Jessicy do Amandy
Dziewczyna podeszła do mnie i zaczęła pić moją krew... Ku*wa! Czy to wampir!? WTF!!!!? Zabrałam rękę.
- Odwal się ode mnie! - wrzasnęła. Ku*wa co jest!? Przecież to ona mnie napada!
Kopnełam ją zdrowo... Usłyszałam łamanie kości... Chyba złamałam jej żebra, jak przykro ( sarkazm ). Pogrążyłam się w mroku... Koniec! Postanowiłam wywoływać koszmar sama u siebie.
Weszłam do pomieszczenia... Na początku było ciemno, a potem znalazłam się w jakiejś starej sali tortur. I kto by się spodziewał? Chciałam się wyrwać ale ręce miałam... skute w betonie? Wow... Déjà vu, teraz brakuje tu tylko rudej suki która będzie mi wciskać kit o moim bezpieczeństwie. A wracając, jakieś demonice pociągnęły mnie do jakiejś studni i założyły na szyję... Obrożę?! Okeyyy... Nie podoba mi się to. Pociągnęły jakąś dźwignię i poleciałam w górę. Potem wraz z dźwignią pofrunęłam w dół. Nie żeby coś ale ja kompletnie nie umiem pływać bez moich mocy, a w tych kajdanach nie mam ich jak używać. Więc zaczęłam się dusić, wtedy wyciągnęły mnie z wody. Włosy mi się rozwiązały i zasłoniły pole widzenia. Po kilku łapczywych oddechach znowu wrzuciły mnie do wody. Tym razem przytrzymały dłużej. Gdy mnie wyciągnęły miałam mroczki przed oczami. Zaczęłam pluć wodą. Tak jeszcze kilka razy, straciłam rachubę w momencie gdy przy wynurzeniu zaczęłam się histerycznie śmiać.
- Tylko na tyle was stać?!- wrzasnęłam jednocześnie się krztusząc i śmiejąc. Wtedy znów mnie zanurzyły, ale tym razem grzmotnęłam o dno. Wow...to ma dno! I moje betonowe kajdany się rozpadły. Natychmiast wystrzeliłam z wody. Nie udało mi się na szybko zdjąć tej obroży więc przecięłam sznur, okazało się że to zły pomysł bo natychmiast jedna z nich złapała za koniec tego sznura a druga rzuciła się na mnie i zaczęła okładać pięściami. Bardzo chciałam stracić przytomność, ale się nie dało... Gdy byłam już tak słaba że nie mogłam ustać demony skończyły. Miałam rozciętą brew, złamany nos i przeciętą wargę. No i pewnie cała byłam fioletowo niebieska. Zawlokły mnie do jakiegoś koła i przywiązały.
- No dalej...- mruknęłam. Miałam zdarte gardło... Krzyczałam? Koło zaczęło się obracać. Jakim cudem u góry jest ogień? A może to dół? Myślenie całkowicie mi nie wychodziło. Ogień poparzył mi twarz, brzuch i nogi. Ogólnie to całą mnie poparzył. Koło kręciło się dalej a po drugiej stronie czekały na mnie... Kolce. Rozorały mi brzuch, ale nie na tyle bym mogła spokojnie umrzeć. Potem znowu zobaczyłam moje oprawczynie. I znowu ogień, kolce, demony... Ogień, kolce, demony. Ogień kolce demony, ogieńkolcedemony ogieńkolcedemony,ogieńkolcedemony. Coraz szybciej. W końcu straciłam przytomność, a może umarłam?
- Odwal się ode mnie! - wrzasnęła. Ku*wa co jest!? Przecież to ona mnie napada!
Kopnełam ją zdrowo... Usłyszałam łamanie kości... Chyba złamałam jej żebra, jak przykro ( sarkazm ). Pogrążyłam się w mroku... Koniec! Postanowiłam wywoływać koszmar sama u siebie.
~~*~~
- Tylko na tyle was stać?!- wrzasnęłam jednocześnie się krztusząc i śmiejąc. Wtedy znów mnie zanurzyły, ale tym razem grzmotnęłam o dno. Wow...to ma dno! I moje betonowe kajdany się rozpadły. Natychmiast wystrzeliłam z wody. Nie udało mi się na szybko zdjąć tej obroży więc przecięłam sznur, okazało się że to zły pomysł bo natychmiast jedna z nich złapała za koniec tego sznura a druga rzuciła się na mnie i zaczęła okładać pięściami. Bardzo chciałam stracić przytomność, ale się nie dało... Gdy byłam już tak słaba że nie mogłam ustać demony skończyły. Miałam rozciętą brew, złamany nos i przeciętą wargę. No i pewnie cała byłam fioletowo niebieska. Zawlokły mnie do jakiegoś koła i przywiązały.
- No dalej...- mruknęłam. Miałam zdarte gardło... Krzyczałam? Koło zaczęło się obracać. Jakim cudem u góry jest ogień? A może to dół? Myślenie całkowicie mi nie wychodziło. Ogień poparzył mi twarz, brzuch i nogi. Ogólnie to całą mnie poparzył. Koło kręciło się dalej a po drugiej stronie czekały na mnie... Kolce. Rozorały mi brzuch, ale nie na tyle bym mogła spokojnie umrzeć. Potem znowu zobaczyłam moje oprawczynie. I znowu ogień, kolce, demony... Ogień, kolce, demony. Ogień kolce demony, ogieńkolcedemony ogieńkolcedemony,ogieńkolcedemony. Coraz szybciej. W końcu straciłam przytomność, a może umarłam?
Amanda? xD
Nowy...
Imię: Michael
Nazwisko: Rotten
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19 lat
Wzrost: 183 cm
Wygląd: Hum... co pierwsze rzuca się w oczy gdy patrzysz na Michael'a? Niebieskie włosy, których kolor zmienia niesamowicie często, lecz póki co zamierza zostać przy turkusie. Jego tęczówki, są kolorem niezwykle zbliżone do włosów. Wysoki i niezwykle szczupły, posiada delikatny zarys mięśni, z czego okropnie się cieszy, gdyż nie chce być zbytnio "napakowany". Duże, zawsze chłodne dłonie, które zwieńczone są długimi, chudymi palcami. Jego kościste nadgarstki ozdabia zazwyczaj materiałowymi bransoletkami, lub zwykłymi sznurkami, które mają dla niego jakieś symboliczne znaczenie. Ubóstwia luźne podkoszulki, które czasami przypadkowo odkrywają jego sutek, lub oba, nie zraża się tym, jego poczucie humoru mu na to nie pozwala i często obraca to w żart, po czym łapie się za koszulkę w miejscu piersi i odciąga ją od ciała, odkrywając tym samym wcześniej wspomniane sutki. Posiada zarost w następujących miejscach: broda, podbrzusze, pachy. Nogi i ręce jakoś nigdy nie dokazywały mu pod tym względem. Jeżeli chodzi o dolną część ubioru, lubi czarne rurki, czasem z wyciętymi kolanami. Jego stopy, rozmiar 43, odziewa w czarne botki, lub glany.
Cechy charakteru: Michael to niezwykle pozytywnie nastawiona do życia postać. Uwielbia śmiech, ten swój jak i innych, nie znosi natomiast grymasu, marudzenia, czy też smutku, jak i złości. Podchodzi z dystansem do siebie, jak i do wszystkiego co go spotyka. Niezwykły marzyciel, chodzi z głową w chmurach i myśli o niebieskich migdałach. Nie umie się skupić na jednej rzeczy, typowe ADHD, nadpobudliwy, nadśmiechliwy i wszystko NAD. Jego ulubionym stwierdzeniem jest, przytoczone przez jednego z członków pewnego zespołu powiedzenie: "Je.bać normalność". Ciutkę zboczony, lubi porobić te "dziwne" rzeczy dla żartu, ale z nimi nie przesadza, bo w nadmiarze jest to po prostu nudne i obrzydliwe. Uwielbia imprezować, nawet bez alkoholu i innych takich, czy tracenie przytomności jest jakąś zabawą? Dla niego nie. Zawsze uśmiechnięty od ucha do ucha, no chyba, że ktoś go szczególnie zranił, wtedy wkopuje się pod kołdrę i ryczy przez kilka dni. Tak, Michael jest osobą empatyczną i niezwykle wrażliwą. Jego równowaga jest bardzo delikatna, jak wieża z filiżanek, wystarczy, że pęknie choć jedna, wszystko może się zawalić. A kiedy już się zawali, to musisz długo czekać, nim znów ktoś pójdzie do sklepu, kupi nową filiżankę i ustawi wieżyczkę od nowa.
Żywioł: O dziwo światło i energia słoneczna
Muzyka: Lubi zespół 5 Second of Summer, ale słucha też czasem innych brzmień "cięższych" jak 30 Seconds to Mars, Bring Me The Horizon, czy Nirvana.
Moce: *Umie sprawić by w danym miejscu pojawiło się światło.
*Kiedy chce, wytwarza w dłoni miecz z dodatkiem nici światła, ten miecz prócz tego, że odgania wszystkie "ciemne" stworzenia, to jeszcze jest niezniszczalny.
*Dla zabawy sprawia czasem, że kogoś ciało zaczyna świecić.
* W słońcu jest silniejszy niż w ciemnościach.
Pokój: 9 (jak się bawić, to się bawić, drzwi wyj.ebać, okno wstawić)
Zwierzę: Zawsze chciał mieć susła, albo papugę, ale jego mama nie pozwalał, bo to gryzie, a to skrzeczy :c
Historia: Co tu dużo mówić? Dzieciństwo Michael'a nie było złe, wręcz przeciwnie. Opiekuńcza matka, zawsze dobry obiadek i przedewszystkim, ciepły dom do którego zawsze mógł wrócić. Lecz pewnego dnia jego mama, powiedziała, że najzwyczajniej w świecie, musi tu pojechać, aby być bezpiecznym. Ale czym tak naprawdę jest bezpieczeństwo? Dla niego bezpieczną przystanią jest dom, a teraz musi być tu... bez mamy... bez rodziny... w pokoju z trzema dziewczynami, z których każda jest inna na swój sposób i na swój sposób doprowadzają go do obłędu. A czemu z dziewczynami? Bo mama tak chciała... ech... ale może ma i to swoje plusy? Hmmm?
Właściciel: Sweet Horse
środa, 24 czerwca 2015
Od Rose do Olivii
Po chwili zza krzaków wyłoniła się znajomo wyglądającą postać. Postać podeszła bliżej i zrzuciła kaptur. Naszym oczom ukazała się twarz chłopaka, jeżeli się nie mylę na imię miał Criss. Ana popatrzyła na niego spode łba, a ja zmrużyłam oczy.
- Czemu za nami łazisz? - Spytała zdziwiona Olivia.
Nie odpowiedział. Atmosfera była napięta. Postanowiłam się ulotnić, bo wiedziałam, że Ana zaraz wybuchnie. Wysłałam jej szybką wiadomość w myślach, że się ulatniam i dyskretnie odeszłam od całej trójki.
- Czemu za nami łazisz? - Spytała zdziwiona Olivia.
Nie odpowiedział. Atmosfera była napięta. Postanowiłam się ulotnić, bo wiedziałam, że Ana zaraz wybuchnie. Wysłałam jej szybką wiadomość w myślach, że się ulatniam i dyskretnie odeszłam od całej trójki.
***
Po kilku minutach marszu dotarłam do małej ukrytej polanki. Cała polana usiana była najróżniejszymi kwiatami. Usiadłam na leżącym nieopodal pniu drzewa i spojrzałam na swoje buty. W jednym schowany był stary sztylet a w drugim mój kochany flet. Wyjęłam go i zaczęłam grać starą melodię z dzieciństwa. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść muzyce. Po ich otwarciu myślałam, że wyjdą mi z orbit. Centralnie przede mną stał koń i bezczelnie się na mnie gapił. Wstałam jak najszybciej i odeszłam kilka kroków od nietypowego intruza. Koń spojrzał na mnie jak na wariatkę i poczłapał w moją stronę. Schowałam flet i spróbowałam odgonić od siebie konia. Na próżno. Zwierzak uparcie nie chciał się przesunąć. Zrezygnowana obróciłam się i ruszyłam z powrotem do Aby i Olivii. Wracając co chwilę sprawdzałam, czy może koń dał mi spokój, ale on cały czas dreptał za mną. W dodatku za każdym razem gdy błagałam go w myślach by wrócił do miejsca, z którego przybył, on jakby odgadując moje myśli rżał przeraźliwie. Po jakimś czasie udało mi się wrócić do Any i Olivii. Podchodząc do nich usłyszałam Crissa:
- Czy ona raczy do nas...
Przerwałam mu w pół zdania:
- Patrzcie co za mną przylazło... - Wskazałam ręką rumaka stojącego kilka metrów za mną - Chyba dam mu na imię Dragon.
<Criss? Ana? Olivia?>
Oto koń co się napatoczył na Rose:
wtorek, 23 czerwca 2015
Od Amandy do Jessici
Dziewczyna upadła. Zaśmaiałam się szyderczo,miałam ochotę na więcej. Zapach krwi źle działał na mój umysł . teraz niezbyt się kontrolowałam. Otrzezwił mnie nieco głos dziewczyny. Z nieruchomiałam na chwilę, nie wiedziałam o co jej chodzi. Zwariowała? Jestem pewna, że psy nie miały trucizny... Ruchem ręki nakazałam psom przestać atakować. Posłusznie cofnęły się o krok. Na jej ręce była wielka szrama. Znowu ten cudny zapach krwi... Tak dawno nie czulam tego smaku... Stanie się coś jeśli troszeczkę jej zasmakuje? Kropelke... Może dwie... Podeszlam chwiejnym krokiem, dziewczyna nadal coś kadala. A może jest chora? Można pić taką krew? Nie ważne, i tak się napije. Zlapalam ją za krwawiącą rękę. Nie nie mogę tego zrobić. Odsunęłam się natychmiast.
- odwal się ode mnie! - wrzasnelam. Może napilam się trochę krwi, i tez oszalam? Poczułam się źle, bardzo źle. Obraz rozmyl mi się by po chwili widzieć tylko ciemności. Ostatnie co poczułam, to upadek i łamane żebra. Slyszalam jeszcze chyba czyjś smiech.
( Jessica? Znowu napad braku weny ^-^" )
- odwal się ode mnie! - wrzasnelam. Może napilam się trochę krwi, i tez oszalam? Poczułam się źle, bardzo źle. Obraz rozmyl mi się by po chwili widzieć tylko ciemności. Ostatnie co poczułam, to upadek i łamane żebra. Slyszalam jeszcze chyba czyjś smiech.
( Jessica? Znowu napad braku weny ^-^" )
Od Erika do Camille
Wróciliśmy do domu, a ja poszedłem pod prysznic.
Kiedy wyszedłem Cam siedziała na moim łóżku.
- A ty co tu robisz ? - zapytałem z udawanym oburzeniem
- A tak sobie siedzę - rzekła wzruszając ramionami
Zaśmieliśmy się równocześnie.
Wymieniliśmy zdziwione spojrzenia.
- Dobra. Jest późno. Nie wiem jak ty, ale ja ide spać.
< Camille ? >
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Od Any do Leona
- Dobra. Sory. Wpuścisz mnie? - powiedziałam opierając się o drzwi. Mam już serdecznie dość bycia miłą (tak, te cztery słowa to już za dużo).
- Ładniej - odparł. Usłyszałam w jego głosie śmiech.
- Przepraszam - mruknęłam.
- Co mówiłaś? Nie usłyszałem - dobiegło zza drzwi.
- Powiedziałam: przepraszam!
Leon? Wystarczająco ładne przeprosiny?
Od Leona do Any
Przeczesałem ręką włosy i zamierzałem spsikać się jeszcze jakimś dezodorantem (po kolacji miałem zamiar pobiegać), gdy nagle ktoś oblał mnie wodą. Krzyknąłem z zaskoczenia. Odwróciłem się i złapałem za wiszący w powietrzu prysznic. Zakreciłem wodę i wyszłem za drzwi.
- Cho*era! Ana! Za karę nie wejdziesz do łazienki, chyba, że mnie ładnie przeprosisz! - zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem.
Ana? Ładne przeprosiny proszę :'D
- Cho*era! Ana! Za karę nie wejdziesz do łazienki, chyba, że mnie ładnie przeprosisz! - zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem.
Ana? Ładne przeprosiny proszę :'D
Od Jessicy do Amandy
Stałam z rozpiętymi ramionami przed dziewczyną. Ta jakby się wahała, później jakby coś w niej pękło napuscila na mnie hmarę mrocznych psów... Słodko!
- Zapominasz, że mrok to także mój żywioł - Zaśmiałam się.
- Na nią - rozkazała stworzeniom... Cofnęły się... Zaśmiałam się, za wcześnie. Psy wzięły rozped i rzuciły się na mnie.
- Cho*era - mruknęłam wyciągając broń. - wiesz co? Nawet mi ich żal będzie - rzuciłam do dziewczyny. Pierwszym dwóm ucięłam głowy... Kolejnego pogrążyłam w wiecznym mroku... Z innymi bawilam się troszkę dłużej. O dziwo ciągle napływały nowe... Byłam bliska omdleniu. Jeden z psów zrobił mi wielką szrame na ręce... Bolało jak cholera... W końcu nie wytrzymałam. Przewróciłam się. Leżałam na ziemi. Wokół mnie kłębiły się mroczne psy, w kącie triumfowała dziewczyna, która je na mnie nasłała. Czułam słodki zapach krwi...czy to moja krew? Możliwe... Nie mnie nie obchodziło.. Zaraz nastąpi koniec.. Ciekawe jak to będzie... Umrę od razu czy mnie poboli? Zostanę zjawą? A może dziewczyna łaskawie się nademną ulituje? Nie, nie chce litości!
Ile sił mam w płucach krzycze:
- TO JA! NIE WIESZ JAK ŻYĆ!? - Zaśmiałam się ironicznie - JA TEŻ NIE! NAUCZ MNIE! TO WŁAŚNIE JA!!! I MNIE NIE UGNIECIE! - ostatnie słowa wypowiedziałam bardziej do wuja, niż do dziewczyny...
Amanda? xD
- Zapominasz, że mrok to także mój żywioł - Zaśmiałam się.
- Na nią - rozkazała stworzeniom... Cofnęły się... Zaśmiałam się, za wcześnie. Psy wzięły rozped i rzuciły się na mnie.
- Cho*era - mruknęłam wyciągając broń. - wiesz co? Nawet mi ich żal będzie - rzuciłam do dziewczyny. Pierwszym dwóm ucięłam głowy... Kolejnego pogrążyłam w wiecznym mroku... Z innymi bawilam się troszkę dłużej. O dziwo ciągle napływały nowe... Byłam bliska omdleniu. Jeden z psów zrobił mi wielką szrame na ręce... Bolało jak cholera... W końcu nie wytrzymałam. Przewróciłam się. Leżałam na ziemi. Wokół mnie kłębiły się mroczne psy, w kącie triumfowała dziewczyna, która je na mnie nasłała. Czułam słodki zapach krwi...czy to moja krew? Możliwe... Nie mnie nie obchodziło.. Zaraz nastąpi koniec.. Ciekawe jak to będzie... Umrę od razu czy mnie poboli? Zostanę zjawą? A może dziewczyna łaskawie się nademną ulituje? Nie, nie chce litości!
Ile sił mam w płucach krzycze:
- TO JA! NIE WIESZ JAK ŻYĆ!? - Zaśmiałam się ironicznie - JA TEŻ NIE! NAUCZ MNIE! TO WŁAŚNIE JA!!! I MNIE NIE UGNIECIE! - ostatnie słowa wypowiedziałam bardziej do wuja, niż do dziewczyny...
Amanda? xD
Od Amandy do Jessicy
Koniec. Znowu jestem w pokoju. Twarz mam mokrą od łez. Boje się. Boje się, że O N wróci. Dziewczyna do mnie coś mówi. Mimowolnie próbuje się od niej odsunąć. Oplatam ręce wokół kolan i przyciskam do nóg głowę. Boje się. Tak dawno nie czulam strachu, że zapomniałam jak to jest. Dziewczyna podnosi głos.
- powiesz mi kto to był? - pytała niewzruszona - a może wolisz wyrzyć się na mnie? Proszę! - powiedziała rozkładając ramiona.
- Pokaż na co cię stać! - na co mnie stać? Czy właśnie przed chwilą nie pokazała na co mnie stać? Już wiem, że mogę tylko płakać i krzyczeć. Nic więcej. Życie nie ma już sensu. Czy kiedykolwiek miało? Nie. Mogłam się tylko oklamywac, żyć w blogiej nieświadomości, jak słabą się staje. Teraz otworzyły się we mnie wszystkie stare rany. Chyba zbyt długo się oszukiwałam. Pora z tym skaczyc. Pora zacząć żyć dawnym życiem. Jak glupio by to nie brzmiało. Nie ma już dawnej Amandy. Spojrzalam na dziewczynę morderczym wzrokiem. Przywołałam z mroku sfore dzikich psów. - na nią - pomyślałam a psy już biegły. Wiedziałam, że te które zginą, powrócą silniejsze po 2sekundach. Zawsze byłam ciekawą czy jest jakiś limit. Na razie nigdy mnie nie zawiodły.
( Jessica? Brak weny ^-^" )
- powiesz mi kto to był? - pytała niewzruszona - a może wolisz wyrzyć się na mnie? Proszę! - powiedziała rozkładając ramiona.
- Pokaż na co cię stać! - na co mnie stać? Czy właśnie przed chwilą nie pokazała na co mnie stać? Już wiem, że mogę tylko płakać i krzyczeć. Nic więcej. Życie nie ma już sensu. Czy kiedykolwiek miało? Nie. Mogłam się tylko oklamywac, żyć w blogiej nieświadomości, jak słabą się staje. Teraz otworzyły się we mnie wszystkie stare rany. Chyba zbyt długo się oszukiwałam. Pora z tym skaczyc. Pora zacząć żyć dawnym życiem. Jak glupio by to nie brzmiało. Nie ma już dawnej Amandy. Spojrzalam na dziewczynę morderczym wzrokiem. Przywołałam z mroku sfore dzikich psów. - na nią - pomyślałam a psy już biegły. Wiedziałam, że te które zginą, powrócą silniejsze po 2sekundach. Zawsze byłam ciekawą czy jest jakiś limit. Na razie nigdy mnie nie zawiodły.
( Jessica? Brak weny ^-^" )
Od Any do Leona
Zamknął drzwi. Oparłam się bokiem o ścianę i dalej waliłam pięścią w drzwi (teraz z braku czegokolwiek lepszego do roboty).
W końcu nie wytrzymałam. Uniosłam za pomocą telekinezy prysznic i skierowałam go w stronę Leona (na czuja). Potem odkręciłam wodę. Zimną.
Usłyszałam okrzyk zaskoczenia. Po chwili Leon wyszedł ociekając lodowatą wodą.
Leon?
W końcu nie wytrzymałam. Uniosłam za pomocą telekinezy prysznic i skierowałam go w stronę Leona (na czuja). Potem odkręciłam wodę. Zimną.
Usłyszałam okrzyk zaskoczenia. Po chwili Leon wyszedł ociekając lodowatą wodą.
Leon?
Od Leona do Any
- Busz-komszem-pyje-zby! - krzyknąłem z ustami pełnymi pasty do zębów.
- Co!? - od krzyknęła.
Wyplułem pastę do zlewu i Otworzyłem drzwi.
- Mówię, że już kończe - odparłem - i znam baby które myją się jeszcze dłuuużej.
- Gadnie, wpuscisz mnie w końcu!?
- Jasne, za chwilę! - rzuciłem zamykając drzwi.
Ana?
- Co!? - od krzyknęła.
Wyplułem pastę do zlewu i Otworzyłem drzwi.
- Mówię, że już kończe - odparłem - i znam baby które myją się jeszcze dłuuużej.
- Gadnie, wpuscisz mnie w końcu!?
- Jasne, za chwilę! - rzuciłem zamykając drzwi.
Ana?
Od Olivii do Rose i Anny
- To gdzie idziemy na spacer?
- Nie wiem. ( Rose )
- Może... Wiem jest takie miejsce w lesie dość przytulne jak na las. Idziemy tam?
- Dobra.
- Spoko. Olivia?
- Hym?
- Co ty robiłaś przy pokoju Crisa?
- No właśnie, bo ja z Rose rozmawiałyśmy i...
- Co wy dziewczyny! Po pierwsze ja wiem tylko jak on ma na imię i w jakim pokoju mieszka musiałabym być... no nie wiem na pewno nie sobą.
- No a tak na poważnie to co tam robiłaś?
- Poszłąm mu podziękować. Coś wam nie pasuje? Może jesteście zazdrosne o parę minut normalnej podkreślam normalnej rozmowy?
- Nie no co ty.! Tak spytałyśmy, no nie Ana.
- No przecież.
Wreszcie dotarłyśmy na miejsce. Ana miała racje było tam przyjemnie trosze jak w niegrzanym domku w środku lasu.
- Dziewczyny trochę się martwię.
- Co się stało Olivia?
- Miałam dzisiaj dziwny sen. Śniło mi się, że ktoś kogo znamy wszystkie trzy był w niebezpieczeństwie.
- Kto ko był?! ( Rose )
- Właśnie w tym rzecz i po to wam to mówię, że nie widziałąm jego lub jej twarzy. Wydaje mi się..
Zza krzaków dobiegły jakieś szelesty.
- Wyjdź stąd, już! - krzyknęła ze złością Ana.
- Słyszysz wyjdź!! - już całkiem dałą poczuć swoją złość.
Ana?/Rose?
- Nie wiem. ( Rose )
- Może... Wiem jest takie miejsce w lesie dość przytulne jak na las. Idziemy tam?
- Dobra.
- Spoko. Olivia?
- Hym?
- Co ty robiłaś przy pokoju Crisa?
- No właśnie, bo ja z Rose rozmawiałyśmy i...
- Co wy dziewczyny! Po pierwsze ja wiem tylko jak on ma na imię i w jakim pokoju mieszka musiałabym być... no nie wiem na pewno nie sobą.
- No a tak na poważnie to co tam robiłaś?
- Poszłąm mu podziękować. Coś wam nie pasuje? Może jesteście zazdrosne o parę minut normalnej podkreślam normalnej rozmowy?
- Nie no co ty.! Tak spytałyśmy, no nie Ana.
- No przecież.
Wreszcie dotarłyśmy na miejsce. Ana miała racje było tam przyjemnie trosze jak w niegrzanym domku w środku lasu.
- Dziewczyny trochę się martwię.
- Co się stało Olivia?
- Miałam dzisiaj dziwny sen. Śniło mi się, że ktoś kogo znamy wszystkie trzy był w niebezpieczeństwie.
- Kto ko był?! ( Rose )
- Właśnie w tym rzecz i po to wam to mówię, że nie widziałąm jego lub jej twarzy. Wydaje mi się..
Zza krzaków dobiegły jakieś szelesty.
- Wyjdź stąd, już! - krzyknęła ze złością Ana.
- Słyszysz wyjdź!! - już całkiem dałą poczuć swoją złość.
Ana?/Rose?
Od Any do Leona
Kiedy Leon po raz trzeci zniknął w łazience spojrzałam na swoje paznokcie. Były obgryzione do krwi. Przeklęta Jessica!
Zamknęłam oczy i uleczyłam swoje rany. Obejrzałam paznokcie jeszcze raz i z zadowoleniem stwierdziłam, że są całe.
Tylko mój biały sweter miał na sobie plamkni krwi. Westchnęłam, podeszłam do drzwi łazienki i zaczęłam w nie walić.
- Leon! Siedzisz tam już z pół godziny! Baby się tyle co ty nie szykują!
No, może przesadziłam, ale moje wrzaski przyniosły spodziwany skutek.
Leon?
Zamknęłam oczy i uleczyłam swoje rany. Obejrzałam paznokcie jeszcze raz i z zadowoleniem stwierdziłam, że są całe.
Tylko mój biały sweter miał na sobie plamkni krwi. Westchnęłam, podeszłam do drzwi łazienki i zaczęłam w nie walić.
- Leon! Siedzisz tam już z pół godziny! Baby się tyle co ty nie szykują!
No, może przesadziłam, ale moje wrzaski przyniosły spodziwany skutek.
Leon?
Od Leona do Any
- Prawda...? - mruknąłem. Cały czas nie dawała mi spokoju jedna sprawa; czemu na rękach mam krew?...
- Idę się umyć - mruknąłem. Wszedłem pod prysznic i umyłem się dokładnie spukując zaschniętą już krew. Opasałem się w pasie ręcznikiem i wyszłem z łazienki.
- Nie jestem przyzwyczajony, że ktoś ze mną mieszka - uśmiechem się chwytając ubrania i powtórnie włażąc do łazienki. Wyszłem chwilę później już ubrany, ale bez koszulki.
- Nie za gorąco ci? - Zaśmiała się Ana rzucając we mnie poduszką.
- Baaardzo gorąco! - okrzyknąłem.
Ana?
- Idę się umyć - mruknąłem. Wszedłem pod prysznic i umyłem się dokładnie spukując zaschniętą już krew. Opasałem się w pasie ręcznikiem i wyszłem z łazienki.
- Nie jestem przyzwyczajony, że ktoś ze mną mieszka - uśmiechem się chwytając ubrania i powtórnie włażąc do łazienki. Wyszłem chwilę później już ubrany, ale bez koszulki.
- Nie za gorąco ci? - Zaśmiała się Ana rzucając we mnie poduszką.
- Baaardzo gorąco! - okrzyknąłem.
Ana?
Od Any do Leona
- Chyba tak... - odpowiedziałam i spojrzałam na okno. - To była Jessica?
- Tak - odpowiedział. - Pewnie znowu jej się nudziło.
- Widzę, że wymyśliła bardzo oryginalny sposób zapełnienia sobie wolnego czasu - mruknęłam.
Leon?
- Tak - odpowiedział. - Pewnie znowu jej się nudziło.
- Widzę, że wymyśliła bardzo oryginalny sposób zapełnienia sobie wolnego czasu - mruknęłam.
Leon?
Zmiany
Przez najbliższą godzinę na blogu wprowadzone będą zmiany!! Blog bedzie normalnie funkcjonował!
~~Lume (tak będę się teraz podpisywać xD)
Od Olivii do Crisa
Puk, puk... Po chwili otworzyły się drzwi.
- Hej, jestem Cris. Co tu robisz?
- Cześć, chciałąm podziękować za uratowanie mi życia.
- Aaa, to ty. Jak się nie mylę to masz na imię Olivia. Tak?
- Tak...
- Nie ma sprawy. A tak na marginesie ładne imię.
- Dziękuję - nie ukrywając trochę się zawstydziłam.
- Słuchaj...
- Hej Olivia idziesz z nami na spacer!? - nagle przerywając Crisowi zaproponowała Rose i Ana
- Tak, czekajcie chwilę!
- Sory, ale muszę iść. Pa!
- Hej!
Cris?/Ana?/Rose?
Od Camille do Erik
Chłopak ponownie dostał kuksańca w brzuch.
- A to za co!? - spytał.
- Na zapas - Zaśmiałam się.
- Wracamy? - spytał.
- Po co? Chodź do lasu...
- Ok, tylko ostrzegam; Mogą tam być wilki, niedźwiedzie albo...
Nie dokończył, bo ptak nasrał mu na głowę. Wybychnęłam nie opanowaniy śmiechem.
- albo Black-Jack - uzupełniłam. Na dowód moich słów na ramieniu wylądował mi kruk.
- Nie skomentuje tego - odparł, ale nie było mu do śmiechu.
- No dobrze, dobrze możemy wracać... - dalam za wygraną. W końcu chłopak musi się umyć.
Erik?
- A to za co!? - spytał.
- Na zapas - Zaśmiałam się.
- Wracamy? - spytał.
- Po co? Chodź do lasu...
- Ok, tylko ostrzegam; Mogą tam być wilki, niedźwiedzie albo...
Nie dokończył, bo ptak nasrał mu na głowę. Wybychnęłam nie opanowaniy śmiechem.
- albo Black-Jack - uzupełniłam. Na dowód moich słów na ramieniu wylądował mi kruk.
- Nie skomentuje tego - odparł, ale nie było mu do śmiechu.
- No dobrze, dobrze możemy wracać... - dalam za wygraną. W końcu chłopak musi się umyć.
Erik?
Od Leona do Any
- Jestem MORDERCĄ, MORDERCĄ!!!! - złapałem się za głowę... Poczułem silne szarpnięcie.. Otworzyłem oczy i otarłem łzy... Łzy!? Czy ja płakałem!?
Rozejrzałem się do okoła. Ana siedziała obok i patrzyła się na mnie. Wstałem i mimowolnie spojrzałem na ręce... Była na nich KREW!!! Zobaczyłem stojącą w rogu pokoju Jess. Uśmiechała się. Wszystko rozumiem...
- Aż tak cię to bawi!? - krzyknąłem na nią. Wzruszyła ramionami i zmieniła się w rudego kota. Uciekła oknem... Jak... Jak mogła!?
Podeszła do mnie Ana. Objąłem ją ramieniem.
- Wszystko w porządku?
Ana? xD
Rozejrzałem się do okoła. Ana siedziała obok i patrzyła się na mnie. Wstałem i mimowolnie spojrzałem na ręce... Była na nich KREW!!! Zobaczyłem stojącą w rogu pokoju Jess. Uśmiechała się. Wszystko rozumiem...
- Aż tak cię to bawi!? - krzyknąłem na nią. Wzruszyła ramionami i zmieniła się w rudego kota. Uciekła oknem... Jak... Jak mogła!?
Podeszła do mnie Ana. Objąłem ją ramieniem.
- Wszystko w porządku?
Ana? xD
niedziela, 21 czerwca 2015
Od Erika do Camille
Przewróciłem oczami.
- Kurde ! Już myślałem, że zawsze taka jesteś ! - zaśniałem się ironicznie - Ale i tak wole taką ciebie, nie prawiącą komplementów byle komu - zachichotałem, a w nagrodę dostałem łokciem w brzuch. - Ala ! - krzyknąłem z udawanym oburzeniem
Zaczęliśmy się chichrać.
Usiedliśmy nad wodą i wpatrywaliśmy się w nasze odbicia.
- Wiesz widzę tam piękną, niezależną i wspaniałą osobę - rzekłem uroczo - O patrz ty też tam jestem ! - mówiąc to roześmiałam się, ale zaraz potem uniosłem ręce w geście poddania się - Dobra... Dobra... Żartuję !
< Camille ? >
Od Any do Leona
Postać, która się na mnie rzuciła zaczęła przybierać różne postaci. A najgorsze były głosy...
Usłyszałam przy uchu cichy szept:
- Jesteś dziwadłem. Nikt Cię nie akceptuje...
Zignorowałam głos.
Ale z kolejnym było gorzej...
- I co teraz zrobisz? Zabijesz mnie? Odważysz się na to?
Wydałam z siebie krzyk irytacji. Zaczęłam biec.
- To twoja wina. To przez ciebie oni nie żyją!
Zatkałam uszy dłońmi, ale głosy wydawały się być wewnątrz mnie.
- Zapłacisz za to! Zginiesz w męczarniach! Nikt cię nie usłyszy!
Potknęłam się o wystający z ziemi korzeń. Runęłam jak długa.
- Zabiłaś własnego ojca!
- Nie! - krzyknęłam. Wstałam i znowu zaczęłam biec.
- Zabiłaś go. Przed prawdą nie uciekniesz!
- To nieprawda! Moi rodzice żyją! - opadłam na kolana i schowałam twarz w dłoniach. Ten głos nie mówił prawdy. On chciał, żebym...
Się bała.
Zacisnęłam dłonie w pięści. Wstałam i pobiegłam dalej.
Znalazłam się w swoim pokoju. Z dzieciństwa. Ściany były splamione krwią.
Zakryłam usta dłonią, żeby zdusić krzyk. Na szkarłatnym od krwii dywanie leżała Nina. Jej złote włosy ułożyły się w wachlarz wokół jej głowy. Podeszłam do niej. Miała na sobie swoją ulubioną, letnią sukienkę...
Łzy cisnęły mi się na oczy. Moja siostrzyczka...
Wzięłam ją w objęcia i zaczęłam kołysać. Ukryłam twarz w jej włosach i pozwoliłam łzom płynąć.
Bałam się... że zacznę się bać.
Iluzja zniknęła. Znowu byłam z Leonem w naszym pokoju. Chłopak pocierał dłonią skroń. Wyglądał na przerażonego.
Leon? (też nie potrzebuję numeru do psychiatry xD)
Usłyszałam przy uchu cichy szept:
- Jesteś dziwadłem. Nikt Cię nie akceptuje...
Zignorowałam głos.
Ale z kolejnym było gorzej...
- I co teraz zrobisz? Zabijesz mnie? Odważysz się na to?
Wydałam z siebie krzyk irytacji. Zaczęłam biec.
- To twoja wina. To przez ciebie oni nie żyją!
Zatkałam uszy dłońmi, ale głosy wydawały się być wewnątrz mnie.
- Zapłacisz za to! Zginiesz w męczarniach! Nikt cię nie usłyszy!
Potknęłam się o wystający z ziemi korzeń. Runęłam jak długa.
- Zabiłaś własnego ojca!
- Nie! - krzyknęłam. Wstałam i znowu zaczęłam biec.
- Zabiłaś go. Przed prawdą nie uciekniesz!
- To nieprawda! Moi rodzice żyją! - opadłam na kolana i schowałam twarz w dłoniach. Ten głos nie mówił prawdy. On chciał, żebym...
Się bała.
Zacisnęłam dłonie w pięści. Wstałam i pobiegłam dalej.
Znalazłam się w swoim pokoju. Z dzieciństwa. Ściany były splamione krwią.
Zakryłam usta dłonią, żeby zdusić krzyk. Na szkarłatnym od krwii dywanie leżała Nina. Jej złote włosy ułożyły się w wachlarz wokół jej głowy. Podeszłam do niej. Miała na sobie swoją ulubioną, letnią sukienkę...
Łzy cisnęły mi się na oczy. Moja siostrzyczka...
Wzięłam ją w objęcia i zaczęłam kołysać. Ukryłam twarz w jej włosach i pozwoliłam łzom płynąć.
Bałam się... że zacznę się bać.
Iluzja zniknęła. Znowu byłam z Leonem w naszym pokoju. Chłopak pocierał dłonią skroń. Wyglądał na przerażonego.
Leon? (też nie potrzebuję numeru do psychiatry xD)
Od Leona do Any
Z przerażeniem obserwowałem jak na dziewczynę spada jakiś stwór. Scena rozmyła mi się przed oczami.
~~*~~
...Stałem na środku jakiegoś pokoju. Wokół mnie było pusto. Usłyszałem krzyki...
- Jak mogłeś to zrobić!? - usłyszałem krzyki... O nie, nie, NIE!! To znowu... Nie chce tego oglądać...!...
- Zamknij się! - krzyk ojca rozproszył ciszę jaką przed chwilą zapanowała. Rodzice weszli do pokoju.
- Zdradziłeś mnie! Jak mogłeś!? - matka wpadła w szał.
- Daj spokój babo! To była tylko jedna noc! Uspokój się!
- Ty-tylko jedna!? - kobieta chwyciła nóż. Mężczyzna chwycił z ziemi pistolet...
...15 letni ja przybiegłem usłyszawszy huk. Widziałem siebie wpadającego w szał. Widziałem jak widząc rozbitą szybę i zakrwawione ciało matki chwytam kawałek szkła... Biorę rozbieg... Przebijam tchawice ojcu zanim zdążył zareagować. Widziałem tryiumf we własnych oczach widząc cierpienie ojca...
~~*~~
- Jestem MORDERCĄ!!! MORDERCĄ!!!
Ana? (Nie, nie potrzebuje numeru do psychiatry xD)
~~*~~
...Stałem na środku jakiegoś pokoju. Wokół mnie było pusto. Usłyszałem krzyki...
- Jak mogłeś to zrobić!? - usłyszałem krzyki... O nie, nie, NIE!! To znowu... Nie chce tego oglądać...!...
- Zamknij się! - krzyk ojca rozproszył ciszę jaką przed chwilą zapanowała. Rodzice weszli do pokoju.
- Zdradziłeś mnie! Jak mogłeś!? - matka wpadła w szał.
- Daj spokój babo! To była tylko jedna noc! Uspokój się!
- Ty-tylko jedna!? - kobieta chwyciła nóż. Mężczyzna chwycił z ziemi pistolet...
...15 letni ja przybiegłem usłyszawszy huk. Widziałem siebie wpadającego w szał. Widziałem jak widząc rozbitą szybę i zakrwawione ciało matki chwytam kawałek szkła... Biorę rozbieg... Przebijam tchawice ojcu zanim zdążył zareagować. Widziałem tryiumf we własnych oczach widząc cierpienie ojca...
~~*~~
- Jestem MORDERCĄ!!! MORDERCĄ!!!
Ana? (Nie, nie potrzebuje numeru do psychiatry xD)
Od Camille do Erika
Zaczęłam kopiować jego ruchy. Erik okazał się nawet spoko, No chociaż nie jest takim idiotom na jakiego najpierw wyglądał...
- Cam! Za bardzo na lewo! Rozbijemy się! Ja ci... - Nie dokończył, bo za moje za myślenie wpadliśmy w krzaki.
- Możesz pogratulować mi inteligencji - powiedziałam, kiedy pomagał mi (no dobra, wynosił mnie) z wody.
- Tak, twój geniusz mnie oświeca - Zaśmiał się.
- Wiesz co? - spytałam kładąc się na trawie.
- Co?
- Jednak nie jesteś takim palanem jakim się zdawałeś
- Czy ja usłyszałem komplement!? - udał zaskoczonego.
- Tylko się nie przyzwyczajaj!
Erik?
- Cam! Za bardzo na lewo! Rozbijemy się! Ja ci... - Nie dokończył, bo za moje za myślenie wpadliśmy w krzaki.
- Możesz pogratulować mi inteligencji - powiedziałam, kiedy pomagał mi (no dobra, wynosił mnie) z wody.
- Tak, twój geniusz mnie oświeca - Zaśmiał się.
- Wiesz co? - spytałam kładąc się na trawie.
- Co?
- Jednak nie jesteś takim palanem jakim się zdawałeś
- Czy ja usłyszałem komplement!? - udał zaskoczonego.
- Tylko się nie przyzwyczajaj!
Erik?
Od Erika do Camille
Przewróciłem oczami.
- To co ? Może pójdziemy na kajaki ? - zaproponowałem
- Ok - rzekła z uśmiechem
Wstaliśmy i skierowaliśmy się do składziku z tyłu domu.
Wzięliśmy sprzęt i poszliśmy nad rzekę.
Ja, jako zaawansowany kajakarz ( czy jakoś tak ) wsiadłem z przodu, a Cam z tyłu.
- Gotowa ? - zapytałem biorąc wiosła
- Jak nigdy - zaśmiała się i kopjując moje ruchy ruszyliśmy w górę rzeki.
< Camilla ? >
Od Camille do Erika
- Wieeeelki Pech! - westchnęłam teatralnie.
- To może ja sobie pójdę... - zaczął w stając.
- Nie! - krzyknęłam. Nie wiem co mnie napadło... :/
- OOo! Złotowłosa zmieniła zdanie!? Nie wierzę!
- Od-wal-się - przeliterowałam.
- dobrze Roszpunko! - okrzyknął z przesadny tonem.
- Mówię poważnie! Odczep sie! Dziwny jesteś, taka Jessica mi wystarczy już z samą nią mam mnóstwo problemów!
Usłyszałam fuknięcie. Odwróciłam się drogą szła Jessica! Jak miło... (Ironia).
- Chyba to słyszała - podsumował chłopak.
- Spierpapier - mruknęłam.
Erik? xD
- To może ja sobie pójdę... - zaczął w stając.
- Nie! - krzyknęłam. Nie wiem co mnie napadło... :/
- OOo! Złotowłosa zmieniła zdanie!? Nie wierzę!
- Od-wal-się - przeliterowałam.
- dobrze Roszpunko! - okrzyknął z przesadny tonem.
- Mówię poważnie! Odczep sie! Dziwny jesteś, taka Jessica mi wystarczy już z samą nią mam mnóstwo problemów!
Usłyszałam fuknięcie. Odwróciłam się drogą szła Jessica! Jak miło... (Ironia).
- Chyba to słyszała - podsumował chłopak.
- Spierpapier - mruknęłam.
Erik? xD
sobota, 20 czerwca 2015
Od Rose do Olivii
Siedziałam sama w pokoju, bo Erik polazł się gdzieś przejść gdy nagle do pokoju wpadł kolejny chłopak
-Criss - Powiedział tylko tyle, bo właśnie niósł jakąś dziewczynę.
-Rose - Kto to?
- Nie wiem, znalazłem ją w lesie.
Ostrożnie podeszłam do dziewczyny.
Po dokładniejszym przyglądnięciu się jej zrozumiałam, że jest to Olivia, moja stara, podobno martwa aż do teraz przyjaciółka z młodości.
Chłopak bez słowa wyszedł z pokoju.
Minęło kilka godzin nim się obudziła i jak zrozumiała, że to ja to wręcz się na mnie rzuciła.
Rozmawiałyśmy kilka godzin o różnych pierdołach.
Gdy ledwo stałam na nogach, w końcu powiedziałam Olivii, że więcej nie wytrzymam i idę spać.
Położyłam się na łóżku, ale o ironio nie mogłam zasnąć.
Po jakimś czasie usłyszała miarowy oddech Olivii.
Gdzieś tak nad ranem do pokoju wrócił Erik.
- Gdzieś ty łaził tyle czasu? - Spytałam się go w myślach niechcąc budzić Olivii.
<Erik? Olivia?>
-Criss - Powiedział tylko tyle, bo właśnie niósł jakąś dziewczynę.
-Rose - Kto to?
- Nie wiem, znalazłem ją w lesie.
Ostrożnie podeszłam do dziewczyny.
Po dokładniejszym przyglądnięciu się jej zrozumiałam, że jest to Olivia, moja stara, podobno martwa aż do teraz przyjaciółka z młodości.
Chłopak bez słowa wyszedł z pokoju.
Minęło kilka godzin nim się obudziła i jak zrozumiała, że to ja to wręcz się na mnie rzuciła.
Rozmawiałyśmy kilka godzin o różnych pierdołach.
Gdy ledwo stałam na nogach, w końcu powiedziałam Olivii, że więcej nie wytrzymam i idę spać.
Położyłam się na łóżku, ale o ironio nie mogłam zasnąć.
Po jakimś czasie usłyszała miarowy oddech Olivii.
Gdzieś tak nad ranem do pokoju wrócił Erik.
- Gdzieś ty łaził tyle czasu? - Spytałam się go w myślach niechcąc budzić Olivii.
<Erik? Olivia?>
Od Rose do Erika
Coś mnie trafiło.
Zaczęłam grać i śpiewać kolejny utwór na gitarze.
Byłam naprawdę zdziwiona gdy okazało się, że zna piosenkę, ponieważ hitem to ona nie jest, nie była i nigdy nie będzie. W dodatku nieźle mu szło...
First fights, long nights, come home late
Can't sleep, I keep me awake
Flip trough the lives on TV
I'll say, for now, I'm happy
Love it when I'm play-pretending
When I can take bullets to the heart
Fuckin' up my happy ending
But I can take bullets to the heart
Breathe and balance and love, I was born on the scene
Now it runs in my blood, yeah, you know what I mean
When I'm dead and gone, will they singel avout me?
Dead and gone, will they scream my name?
Scream my name
Wake up, guard up, I'm bored
Night runs with guns, rock hardcore
Don't dare to care about someone
I'm dirt, I'm ice, is that wrong?
Love it when I'm play-pretending
When I can także bullets to the heart
Fuckin' up my happy ending
But I can take bullets to the heart
Breathe and balance and love, I was born on the scenę
Now it runs in my blood, yeah, you know what I mean
When I'm dead and gone, will they sing about me?
Dead and gone, will they scream my name?
Scream my name \x2
Ahh-Ahh
Ohh
Breathe and balance and love, I was born on the scenę
Now it runs in my blood, yeah, you know what I mean
When I'm dead and gone, will they sing about me?
Dead and gone, will they scream my name?
Scream my name \x2
- Nie mam siły na więcej - Rzuciłam zmęczona ,graniem i śpiewaniem, do chłopaka.
- Tak na marginesie to jestem Rose, a ty? - Odłożyłam gitarę do futerału.
- Erik - odpowiedział.
- Jak trafiłeś na nasz teren?
- Mówiłaś coś? - Wyglądał na zamyślonego.
- Spytałam się, jak trafiłeś na nasz teren - ponowiłam pytanie.
<Erik?>
Zaczęłam grać i śpiewać kolejny utwór na gitarze.
Byłam naprawdę zdziwiona gdy okazało się, że zna piosenkę, ponieważ hitem to ona nie jest, nie była i nigdy nie będzie. W dodatku nieźle mu szło...
First fights, long nights, come home late
Can't sleep, I keep me awake
Flip trough the lives on TV
I'll say, for now, I'm happy
Love it when I'm play-pretending
When I can take bullets to the heart
Fuckin' up my happy ending
But I can take bullets to the heart
Breathe and balance and love, I was born on the scene
Now it runs in my blood, yeah, you know what I mean
When I'm dead and gone, will they singel avout me?
Dead and gone, will they scream my name?
Scream my name
Wake up, guard up, I'm bored
Night runs with guns, rock hardcore
Don't dare to care about someone
I'm dirt, I'm ice, is that wrong?
Love it when I'm play-pretending
When I can także bullets to the heart
Fuckin' up my happy ending
But I can take bullets to the heart
Breathe and balance and love, I was born on the scenę
Now it runs in my blood, yeah, you know what I mean
When I'm dead and gone, will they sing about me?
Dead and gone, will they scream my name?
Scream my name \x2
Ahh-Ahh
Ohh
Breathe and balance and love, I was born on the scenę
Now it runs in my blood, yeah, you know what I mean
When I'm dead and gone, will they sing about me?
Dead and gone, will they scream my name?
Scream my name \x2
- Nie mam siły na więcej - Rzuciłam zmęczona ,graniem i śpiewaniem, do chłopaka.
- Tak na marginesie to jestem Rose, a ty? - Odłożyłam gitarę do futerału.
- Erik - odpowiedział.
- Jak trafiłeś na nasz teren?
- Mówiłaś coś? - Wyglądał na zamyślonego.
- Spytałam się, jak trafiłeś na nasz teren - ponowiłam pytanie.
<Erik?>
Od Erika do Camille
Postanowiłem trochę pozwiedzać
Udałem się na plażę, usiadłem tuż obok wody i zacząłem nucić jakąś piosenkę ( chyba z reklamy xd ), kiedy naglę obok mnie usiadła dziewczyna. Średniej długości blond włosy, chyba z 17 lat, dość wysoka.
Postanowiłem nie być totalnym chamem i się przywitać:
- Cześć - powiedziałem - Jestem Erik. A ty ?
- Ja ? Jestem Camille - oznajmiła - Często tu przychodzę - uśmiechnęliśmy się do siebie
- Czyli nie tylko ja znam to miejsce - udałem smutek i wydałem z siebie dłuuuuugie westchnienie.
- No cóż - rzekła śmiejąc się
- Co się śmiejesz ?! To wcale nie śmieszne - krzyknąłem ironicznym tonem, tak, aby wiedziała, że sobie jaja robię.
Przewróciła oczami, tak, że teraz japiła się na swoje odbicie, więc ja dołączyłem do japienia się.
- Co robimy ? - zapytałem zniecierpliwiony
Dziewczyna westchnęła.
- Miałam zamiar posiedzieć tu w spokoju, ale z tobą chyba się nie da ! - powiedziała śmiejąc się
- Pech... to pech... - rzekłem
< Camilla ? >
Od Erika do Rose
- Sory ! - zaśmiałem się unosząc ręce w geście ,, poddania się ''
Przewróciła oczami.
- Ładnie grasz - powiedziałem
- Dzięki - mówiąc to wyszczerzyliśmy się do siebie
- Znasz coś jeszcze ? - zapytałem
- Znam - i zaczęła grać:
,, Oh, misty eye of the mountain below
Keep careful watch of my brothers' souls
And should the sky be filled with fire and smoke
Keep watching over Durin's sons ''
Jako iż znałem dołączyłem się:
,, If this is to end in fire
Then we should all burn together
Watch the flames climb high into the night
Calling out father oh
Stand by and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side
(High)
And if we should die tonight
Then we should all die together
Raise a glass of wine for the last time
Calling out father oh
Prepare as we will
Watch the flames burn auburn on
The mountainside
Desolation comes upon the sky
Now I see fire
Inside the Mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
And I hope that you remember me
Oh, should my people fall
Then surely I'll do the same
Confined in mountain halls
We got too close to the flame
Calling out father oh
Hold fast and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side
Desolation comes upon the sky
Now I see fire
Inside the Mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
And I hope that you remember me
And if the night is burning
I will cover my eyes
For if the dark returns
Then my brothers will die
And as the sky is falling down
It crashed into this lonely town
And with that shadow upon the ground
I hear my people screaming out
Now I see fire
Inside the Mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
I see fire (oh you know I saw a city burning out)
And I see fire (feel the heat upon my skin, yeah)
And I see fire
And I see fire burn auburn on the Mountain side. ''
- Głos też masz całkiem ładny - zaśmiałem się
- Ty też nie najgorszy - zakpiła i zaczęliśmy coś jeszcze grać
< Rose ? >
Przewróciła oczami.
- Ładnie grasz - powiedziałem
- Dzięki - mówiąc to wyszczerzyliśmy się do siebie
- Znasz coś jeszcze ? - zapytałem
- Znam - i zaczęła grać:
,, Oh, misty eye of the mountain below
Keep careful watch of my brothers' souls
And should the sky be filled with fire and smoke
Keep watching over Durin's sons ''
Jako iż znałem dołączyłem się:
,, If this is to end in fire
Then we should all burn together
Watch the flames climb high into the night
Calling out father oh
Stand by and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side
(High)
And if we should die tonight
Then we should all die together
Raise a glass of wine for the last time
Calling out father oh
Prepare as we will
Watch the flames burn auburn on
The mountainside
Desolation comes upon the sky
Now I see fire
Inside the Mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
And I hope that you remember me
Oh, should my people fall
Then surely I'll do the same
Confined in mountain halls
We got too close to the flame
Calling out father oh
Hold fast and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side
Desolation comes upon the sky
Now I see fire
Inside the Mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
And I hope that you remember me
And if the night is burning
I will cover my eyes
For if the dark returns
Then my brothers will die
And as the sky is falling down
It crashed into this lonely town
And with that shadow upon the ground
I hear my people screaming out
Now I see fire
Inside the Mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
I see fire (oh you know I saw a city burning out)
And I see fire (feel the heat upon my skin, yeah)
And I see fire
And I see fire burn auburn on the Mountain side. ''
- Głos też masz całkiem ładny - zaśmiałem się
- Ty też nie najgorszy - zakpiła i zaczęliśmy coś jeszcze grać
< Rose ? >
Od Any do Leona
Ktoś wlazł do mojego umysłu. Ktoś... zdecydowanie silniejszy ode mnie.
Walczyłam z tym kimś próbując wypchać go ze swojego umysłu. Ale wiedziałam, że nie miałam szans.
Poczułam palący ból z tyłu głowy. Zatoczyłam się na ścianę. Co jest...?
Zobaczyłam, że Leon siedział bez ruchu na podłodze. Jego też coś dopadło.
Obcy umysł zaczął szukać mojego słabego punktu. Co on kombinował?
Znalazłam się w lesie. W palącym się lesie!
Zaraz... ktoś szukał mojego słabego punktu... Od kiedy boje się ognia? Odpowiedź brzmiała - od nigdy.
Pobiegłam przed siebie. Zastanawiałam się, jaki był tego cel?
Zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam przed sobą Leona przywiązanego do drzewa. Co on tu robił? O ile się nie mylę, to moja chalucynacja. Chociaż, jakby się zastanowić to nie powinnam zdawać sobie z tego sprawy...
Ale mniejsza o to. Leon szarpał się z linami, które nie pozwalały mu uciec. I widziałam, że nie dawał rady.
Nie mogłam podejść i mu pomóc, bo otaczały go płomienie. Zamiast tego użyłam telekinezy. Poluzowałam sznury.
I wtedy uderzyło we mnie coś potężnego zwalając z nóg. Coś niematerialnego...
Na co Leon patrzył z przerażeniem w oczach.
Leon? Ech, wena siadła...
Walczyłam z tym kimś próbując wypchać go ze swojego umysłu. Ale wiedziałam, że nie miałam szans.
Poczułam palący ból z tyłu głowy. Zatoczyłam się na ścianę. Co jest...?
Zobaczyłam, że Leon siedział bez ruchu na podłodze. Jego też coś dopadło.
Obcy umysł zaczął szukać mojego słabego punktu. Co on kombinował?
Znalazłam się w lesie. W palącym się lesie!
Zaraz... ktoś szukał mojego słabego punktu... Od kiedy boje się ognia? Odpowiedź brzmiała - od nigdy.
Pobiegłam przed siebie. Zastanawiałam się, jaki był tego cel?
Zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam przed sobą Leona przywiązanego do drzewa. Co on tu robił? O ile się nie mylę, to moja chalucynacja. Chociaż, jakby się zastanowić to nie powinnam zdawać sobie z tego sprawy...
Ale mniejsza o to. Leon szarpał się z linami, które nie pozwalały mu uciec. I widziałam, że nie dawał rady.
Nie mogłam podejść i mu pomóc, bo otaczały go płomienie. Zamiast tego użyłam telekinezy. Poluzowałam sznury.
I wtedy uderzyło we mnie coś potężnego zwalając z nóg. Coś niematerialnego...
Na co Leon patrzył z przerażeniem w oczach.
Leon? Ech, wena siadła...
Od Leona do Any
Skryłem się za oparciem fotela unikając poduszek... Nagle poczułem silny ból przeszywajacy mi tylną część czaszki. Upadłem na ziemie...
- Ana!? - zdarzyłem jeszcze krzyknąć...
--''--
Otworzyłem oczy i zacząłem szarpać sznurami, którymi byłem uwiązany. Miałem ręce zawiązane sznurami, które pięły się do pobliskich drzew, to samo z nogami.-I tylko tyle?Uwiążecie mnie i sobie pójdziecie?-Spytałem, gdy zaczęli się oddalać. Jakby na odpowiedź zaśmiali się psychicznie, po czym wyciągnęli zapałki. Zapalili jedną i rzucili na ściółkę.''To dlatego zaciągnęli mnie do takiego wyschniętego miejsca''-pomyślałem. Spróbowałem zapanować umysłem nad ogniem, ale nie dałem rady. Śmiech był coraz cichszy, po czym nie było nic słychać prócz zbliżających się płomieni i szmerów sznurów,którymi cały czas szarpałem...
Ana? A co z tobą?
- Ana!? - zdarzyłem jeszcze krzyknąć...
--''--
Otworzyłem oczy i zacząłem szarpać sznurami, którymi byłem uwiązany. Miałem ręce zawiązane sznurami, które pięły się do pobliskich drzew, to samo z nogami.-I tylko tyle?Uwiążecie mnie i sobie pójdziecie?-Spytałem, gdy zaczęli się oddalać. Jakby na odpowiedź zaśmiali się psychicznie, po czym wyciągnęli zapałki. Zapalili jedną i rzucili na ściółkę.''To dlatego zaciągnęli mnie do takiego wyschniętego miejsca''-pomyślałem. Spróbowałem zapanować umysłem nad ogniem, ale nie dałem rady. Śmiech był coraz cichszy, po czym nie było nic słychać prócz zbliżających się płomieni i szmerów sznurów,którymi cały czas szarpałem...
Ana? A co z tobą?
Nowy !
,,Wolę nie mieć nic, niż mieć coś na niby ''
Imię: Erik
Nazwisko: Night
Płeć: Chłopak
Wiek: 19 lat
Głos: James Arthur
Żywioł: Ziemia i telepatia
Moce:
~ Może latać tworząc sobie skrzydła
~ Może się teleportować
~ Może czytać w myślach i rozmawiać telepatycznie
~ Może Przemieszczać się w czasie
~ Może przepowiadać przyszłość
~ Może opętać przeciwnika, lub używać głosu perswazji za pomocą którego może wydawać polecenia wrogowi.
Aparycja: ymmm... no... ten teges... No tak...
Cechy charakteru: Pierwszą, dominującą cechą w jego charakterze jest nieufność. Erik ma do niej powody. Zdradziła go jego rodzina, wyrzucając na bruk gdy najbardziej jej potrzebował. Przy spotkaniu z nieznaną osobą zazwyczaj chce dominować, jednak jeżeli tą że osobą jest dziewczyna, Erik daje sobie spokój. Drugą, z ,,trójcy świętej" cechą jest odwaga i męstwo. Poświęci się za najbliższych, byle, by oni żyli. To znaczy, poświęciłby się, gdyby oczywiście miał najbliższych. Umie stanąć do walki z choćby dwa razy silniejszym przeciwnikiem, byle by sprawdzić swe umiejętności lub ochronić kogoś, kto jest dla niego ważny. Trzecią cechą jest melancholijność. Erik umie godzinami przesiadywać w wietrznych, deszczowych miejscach i zastanawiać się, po co żyje i co go spotka. Często w trakcie rozmowy zamiera, po czym traci wątek i musi rozpocząć od nowa.
Pokój: Nr. 5
Muzyka: Bardzo lubi Michaela Jacksona xd
Historia:
Zwierzę:
Blood
Zeg
Mercury
Zauroc: A jest taka jedna...
Inne zdjęcia: Brak :(
Właściciel: KamilaQ
Od Rose do Any
- Jak znajdę jakieś, które ze mną wytrzyma to z wielką chęcią je przygarnę - W międzyczasie weszliśmy do domku.
Ana pokazała mi wszystkie pokoje. Bez wahania wybrałam piątkę, ponieważ nikt w nim nie mieszkał i był przytulnie urządzony. Ana dała mi chwilę, żebym
się rozgościła. Rzuciłam torbę na łóżko i wyciągnęłam gitarę. Od dawna nie brzdąkałam w samotności. Nastroiłam ją i zaczęłam grać:
Are you, are you
Coming to the tree?
They strung up a man
They say who murdered three
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Where dead man called out
For his love to flee
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Where I told you to run
So we'd both be free
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Wear a neckle od hope
Side by się with me
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Gdzieś w połowie piosenki wyczułam, że ktoś za mną stoi i bezczelnie przysłuchuje się jak gram, ale nie sprawdziłam kto to.
Are you, are you
Coming to the tree?
Where I told you to run
So we'd both be free
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
They strung up a man
They say who murdered three
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Where dead man called out
For his love to flee
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Dopiero jak skończyłam odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś nieznanego mi chłopaka.
-Wiesz co to prywatność? - Wykrzyczałam mu w twarz.
<Ktoś?> Kto będzie tym nieznanym mi chłopakiem?
Ana pokazała mi wszystkie pokoje. Bez wahania wybrałam piątkę, ponieważ nikt w nim nie mieszkał i był przytulnie urządzony. Ana dała mi chwilę, żebym
się rozgościła. Rzuciłam torbę na łóżko i wyciągnęłam gitarę. Od dawna nie brzdąkałam w samotności. Nastroiłam ją i zaczęłam grać:
Are you, are you
Coming to the tree?
They strung up a man
They say who murdered three
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Where dead man called out
For his love to flee
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Where I told you to run
So we'd both be free
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Wear a neckle od hope
Side by się with me
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Gdzieś w połowie piosenki wyczułam, że ktoś za mną stoi i bezczelnie przysłuchuje się jak gram, ale nie sprawdziłam kto to.
Are you, are you
Coming to the tree?
Where I told you to run
So we'd both be free
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
They strung up a man
They say who murdered three
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Are you, are you
Coming to the tree?
Where dead man called out
For his love to flee
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree
Dopiero jak skończyłam odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś nieznanego mi chłopaka.
-Wiesz co to prywatność? - Wykrzyczałam mu w twarz.
<Ktoś?> Kto będzie tym nieznanym mi chłopakiem?
Od Any do Rose
Wystraszyła się Kalii. Jak miło.
- Wiesz, tak naprawdę Kalia nie jest groźna. Na twoim miejscu bardziej obawiałabym się Fire'a - rzuciłam przez ramię.
- To kolejny wilk? - spytała oglądając się przez ramię. Kalia dalej stała w tym samym miejscu.
- Nie. To lis - odpowiedziałam. - Dość zadziorny.
- Aha...
- A ty masz jakieś zwierzę? - spytałam.
- Nie.
- A dlaczego? Nie lubisz zwierząt?
Rose? Próbuję pisać i oglądać film... także sory jak nieskładnie...
- Wiesz, tak naprawdę Kalia nie jest groźna. Na twoim miejscu bardziej obawiałabym się Fire'a - rzuciłam przez ramię.
- To kolejny wilk? - spytała oglądając się przez ramię. Kalia dalej stała w tym samym miejscu.
- Nie. To lis - odpowiedziałam. - Dość zadziorny.
- Aha...
- A ty masz jakieś zwierzę? - spytałam.
- Nie.
- A dlaczego? Nie lubisz zwierząt?
Rose? Próbuję pisać i oglądać film... także sory jak nieskładnie...
Od Olivii
Za bramą wioski przestałam wykorzystywać niewidzialność, byłam pewna, że nikt mnie nie zauważy. Myliłam się. Biegł w moją stronę krzycząc: ,,Jakaś dziewczyna! Ochrona łapać ją i zanieść na badania!" Wiedziałąm, że chodzi o badania mocy. Bałam się wykorzystać jakąkolwiek, więc od razu zaczęłam biec w stronę lasu. Nie patrzyłam ani przed siebie ani za siebie. Słyszałam tylko krzyki i bieg kogoś z pięć metrów ode mnie. Bałam się. Powoli przyspieszałam nie patrząc przed siebie. Nagle podtknełam sie i upadłam. Dalej nic nie pamiętam, chyba straciłam przytomność. Obudziłam się w nieznanym mi pokoju, Usiadłam i zobaczyłam stojącom przy oknie dziewczynę.
- Kim jesteś?-ze strachem spytałam.
- Cześć! Nie pamiętasz mnie?-spytała mnie tak jakbym ją znała.
-Nie-odparłam.
-Nazywam się Rose, Rosalie Imparanto-przedstawiła się.
-Rose?!-z zaskoczeniem wstałam z łóżka i spytałam.
- Tak, to ja Olivia-z uśmiechem na twarzy przytaknęła mi.
Od razu się przytuliłyśmy, bo nie mogłyśmy uwierzyć, że żyjemy. Usiadłyśmy i rozmawiałyśmy jak minęły nam te lata bez siebie. Później oprowadziła mnie po okolicy i przedstawiła wcześniej poznaną An.
Ktoś?
-Rose?!-z zaskoczeniem wstałam z łóżka i spytałam.
- Tak, to ja Olivia-z uśmiechem na twarzy przytaknęła mi.
Od razu się przytuliłyśmy, bo nie mogłyśmy uwierzyć, że żyjemy. Usiadłyśmy i rozmawiałyśmy jak minęły nam te lata bez siebie. Później oprowadziła mnie po okolicy i przedstawiła wcześniej poznaną An.
Ktoś?
Od Rose do Any
- Zmieniłam zdanie, z wielką chęcią pooglądam wszystko co się znajduje w środku.
- Tak myślałam...
- O co chodzi temu wilkowi? - Zwierzę bezczelnie się na nas gapiło.
- Nie wilk, tylko wilczyca, Kalia.
- To świetnie, pokażesz mi w końcu tę okolicę, czy nie? - Wilk podszedł bliżej, a ja jak najszybciej odsunęłam się na bezpieczną odległość.
- Czemu nie? - Ana odwróciła się i nie oglądając za siebie poszła w stronę domku. Rzuciłan ostatnie spojrzenie w stronę wilczycy i pobiegłam za nią.
<Ana?> Napisałabym więcej, ale nie znam wilczycy
- Tak myślałam...
- O co chodzi temu wilkowi? - Zwierzę bezczelnie się na nas gapiło.
- Nie wilk, tylko wilczyca, Kalia.
- To świetnie, pokażesz mi w końcu tę okolicę, czy nie? - Wilk podszedł bliżej, a ja jak najszybciej odsunęłam się na bezpieczną odległość.
- Czemu nie? - Ana odwróciła się i nie oglądając za siebie poszła w stronę domku. Rzuciłan ostatnie spojrzenie w stronę wilczycy i pobiegłam za nią.
<Ana?> Napisałabym więcej, ale nie znam wilczycy
Od Any do Rose
- Naszym? - powiedziała Rose.
- Och, no wiesz. To odludzie, wiem, ale sporo nas tu jest.
- Jak sporo?
- Nie liczyłam - odparłam. - Zamierzasz tu tak sterczeć? - wstałam, a kiedy nie poruszyła się i nic nie powiedziała dodałam - Widziałam tu ostatnio wilka. Chyba miał wściekliznę.
I jak na komendę z lasu wyskoczyła Kalia warcząc. Ta wilczyca mnie czasami zadziwiała.
Rose?
- Och, no wiesz. To odludzie, wiem, ale sporo nas tu jest.
- Jak sporo?
- Nie liczyłam - odparłam. - Zamierzasz tu tak sterczeć? - wstałam, a kiedy nie poruszyła się i nic nie powiedziała dodałam - Widziałam tu ostatnio wilka. Chyba miał wściekliznę.
I jak na komendę z lasu wyskoczyła Kalia warcząc. Ta wilczyca mnie czasami zadziwiała.
Rose?
Od Rose do Any
- Zatrułaś je? - Patrzyłam podejrzliwie na dziewczynę.
- Tak, mów mi Ana - Powiedziała wyciągając jednego i zjadając.
- Rose.
Powoli wyciągnęłam żelka i wsadziłam sobie do ust. Smakował nawet nieźle. Po chwili nie było już ponad połowy paczki.
- A tak w ogóle to gdzie ja jestem? - Spytałam się dziewczyny rozglądając wokoło.
- Na naszym terenie.
- Dokładniej? - Machnęłam nagląco ręką.
- Gdzieś w jakimś lesie na naszym terenie.
<Ana?>
- Tak, mów mi Ana - Powiedziała wyciągając jednego i zjadając.
- Rose.
Powoli wyciągnęłam żelka i wsadziłam sobie do ust. Smakował nawet nieźle. Po chwili nie było już ponad połowy paczki.
- A tak w ogóle to gdzie ja jestem? - Spytałam się dziewczyny rozglądając wokoło.
- Na naszym terenie.
- Dokładniej? - Machnęłam nagląco ręką.
- Gdzieś w jakimś lesie na naszym terenie.
<Ana?>
Od Any do Leona
Chwyciłam poduszkę z kanapy i zamachnęłam się na niego. Zrobił unik i chwycił drugą poduszkę, która poleciała w moją stronę. Zatrzymałam ją mocą i posłałam dwie w jego stronę. Jedna minęła go, a druga trafiła go w pierś.
Znowu wybuchnęliśmy śmiechem. Teraz naparzaliśmy się poduszkami na dobre.
Leon?
Znowu wybuchnęliśmy śmiechem. Teraz naparzaliśmy się poduszkami na dobre.
Leon?
Od Any do Rose
Wyszłam z domu ściskając w dłoni paczekę żelek. Usiadłam na najwyższym stopniu schodów.
Spojrzałam w lewo i zobaczyłam jakiś ruch za drzewem. Wstałam i ruszyłam w tamtą stronę.
Za drzewem przycupnęła dziewczyna z rudymi włosami. Spojrzałam na nią z zainteresowaniem.
- Siema ruda -rzuciłam.
- Nie mam rudych włosów - warknęła. - One są pomarańczowe.
- Jedno i to samo - stwierdziłam. Podsunęłam jej paczkę żelek pod nos - Chcesz?
Rose?
Spojrzałam w lewo i zobaczyłam jakiś ruch za drzewem. Wstałam i ruszyłam w tamtą stronę.
Za drzewem przycupnęła dziewczyna z rudymi włosami. Spojrzałam na nią z zainteresowaniem.
- Siema ruda -rzuciłam.
- Nie mam rudych włosów - warknęła. - One są pomarańczowe.
- Jedno i to samo - stwierdziłam. Podsunęłam jej paczkę żelek pod nos - Chcesz?
Rose?
Od Rose
Zwinęłam swoje rzeczy do torby i znów ruszyłam w drogę.
-Kolejny dzień szarej rzeczywistości - westchnęłam wchodząc do gęstego lasu.
Po kilku długich godzinach samotności, w oddali zobaczyłam coś co kształtem przypominało dom.
-Może ktoś tam jest? - Przez to rozmyślanie tylko cudem uniknęłam wystającej gałęzi.
Pobiegłam w tamtym kierunku. Gdy zachodziło słońce byłam już na miejscu. Ukryłam się za grubym pniem i obserwowałam otoczenie. Po chwili z domku ktoś wyszedł...
<Ktoś?>
-Kolejny dzień szarej rzeczywistości - westchnęłam wchodząc do gęstego lasu.
Po kilku długich godzinach samotności, w oddali zobaczyłam coś co kształtem przypominało dom.
-Może ktoś tam jest? - Przez to rozmyślanie tylko cudem uniknęłam wystającej gałęzi.
Pobiegłam w tamtym kierunku. Gdy zachodziło słońce byłam już na miejscu. Ukryłam się za grubym pniem i obserwowałam otoczenie. Po chwili z domku ktoś wyszedł...
<Ktoś?>
Od Leona do Any
Nie miałem powodu, więc trzeba było coś wymyślać...
- To informacja tajne przez poufne - droczylem się z nią.
- Jaaasne... I co się stanie jak mi ją powiesz?
- To proste, nie wiesz!? - udałem zszokowanego.
- Gadaj!
- Będę musiał cię zabić - odparłem beztrosko
- Gadaj zdrów!
- Bo co!?
Ana? Wena zdycha w męczarniach :/...
- To informacja tajne przez poufne - droczylem się z nią.
- Jaaasne... I co się stanie jak mi ją powiesz?
- To proste, nie wiesz!? - udałem zszokowanego.
- Gadaj!
- Będę musiał cię zabić - odparłem beztrosko
- Gadaj zdrów!
- Bo co!?
Ana? Wena zdycha w męczarniach :/...
Nowa...
Imię: Olivia
Nazwisko: Blackwood
Płeć: kobieta
Wiek: 18
Wzrost: 175cm
Wygląd: wysoka, smukła sylwetka, długie, szczupłe nogi, kręcone, rude włosy zawsze rozpuszczone, duże, czarno-brązowe oczy, ubiera się przeważnie na czarno-szaro- srebno a paznokcie ma zawsze pomalowane na czarno lub srebrno
Cechy charakteru: skromna, tajemnicza, pogodna, niekiedy nieśmiała, wrażliwa a czasami jak trzeba to i groźna,
Żywioł: swobodnie panuje nad wodą i powietrzem, uczy się jak panować nad ogniem i żywiołem umysłu (potrafi przewidzieć o czy będziesz myśleć oraz odczytać o czym teraz myślisz)
Muzyka: pop, rock ( a jak coś wleci w ucho to też słucha niezależnie od rodzaju muzyki), potrafi też grać na wielu instrumentach np. na gitarze, pianinie.
Moce: hipnoza, manipulacja, niewidzialność (jeśli tego chce), potrafi czytać w myślach (każdej postaci), rozumie zwierzęta (powiedziała o tym tylko Katy), z łatwością uczy się panowania nad żywiołami, potrafi lewitować oraz posiada moc tarczy (polega to na wysunięciu z siebie swojego ducha i osłonięciu danej osoby tak długo i na takiej odległości jakiej chce po to aby ta osoba była odporna w tym czasie na różnego rodzaju moce)
Pokój: 5
Partner: czeka na swojego księcia z bajki...
Zwierzęta: nie ma ale bardzo lubi zwierzęta a szczególnie psy i wilki
Historia: W wieku 6 lat straciła rodziców w wypadku samochodowym. Od tamtej pory jest sama i może liczyć tylko na swoją przyjaciółkę Rosalie. Rosalie i Olivia znają się od zawsze są dla siebie jak siostry. Nie dość, że łączy je przyjaźń to jeszcze tylko one, (z niewiadomych przyczyn) otrzymały tak podobne moce i to dopiero w wieku trzynastu lat każda w swoje urodzin.. W wiosce, w której mieszkały w dzieciństwie zaczęto mordować osoby, które posiadają moce. Umówiły się, że jak złapią jedną to druga ucieka z tej wioski... Pewnego dnia złapali Olivię. Tuż przed godziną śmierci Olivia uciekła wykorzystując moc niewidzialności. W ten czas Rosalie postąpiła zgodnie z umową . Od tamtej pory nigdy się nie widziały, aż spotkały się tu. I właśnie tu przyżekły sobie, że nic je nie rozdzieli...
Właściciel: Storczyk24
Od Jessici do Amandy
Zaczęłam się śmiać, kiedy zobaczyłam jak krzyczy... Rozkoszowałam się jej strachem... Coś przepieknego! Muzyka dla moich uszu..
Po chwili dziewczyna zaczęła drzeć się w niebogłosy i... Płakać!? Czyli jednak tylko wyglądała na twardą... No, ale ja zupełnie bez serca to nie jestem. Zaczęłam się bać. Szybko wniknełam do umysłu dziewczyny. Stał nad nią jakiś facet. Nie wiedziałam o co chodzi, ale szybko podbiegł am do dziewczyny i Chwyciłam ją za rękę kończąc koszmar...
Znowu znalazłysmy się w pokoju. Wstałam i spojrzałam na dziewczynę.
- Powiesz mi kto to był? - spytałam niewzruszona. - a może wolisz wyrzyć się na mnie? Proszę! - powiedziałam rozkładając ramiona.
- Pokaż na co cię stać!
Amanda?
Po chwili dziewczyna zaczęła drzeć się w niebogłosy i... Płakać!? Czyli jednak tylko wyglądała na twardą... No, ale ja zupełnie bez serca to nie jestem. Zaczęłam się bać. Szybko wniknełam do umysłu dziewczyny. Stał nad nią jakiś facet. Nie wiedziałam o co chodzi, ale szybko podbiegł am do dziewczyny i Chwyciłam ją za rękę kończąc koszmar...
Znowu znalazłysmy się w pokoju. Wstałam i spojrzałam na dziewczynę.
- Powiesz mi kto to był? - spytałam niewzruszona. - a może wolisz wyrzyć się na mnie? Proszę! - powiedziałam rozkładając ramiona.
- Pokaż na co cię stać!
Amanda?
piątek, 19 czerwca 2015
Od Any do Criss' a
- Szczerze? -spytałam. Skinął głową. - Nie.
Obracałam pustą szklankę w dłoniach. Criss przyglądał mi się badawczo. Po dłuższej chwili ciszy zapytał:
- Co ty zamierzałaś właściwie zrobić?
- Wskrzesić to monstrum - mruknęłam.
Otworzył szeroko oczy ze zdziwienia.
- Odbiło ci?!
- Wiesz, to bardzo prawdopodobne - odparłam.
Criss?
Obracałam pustą szklankę w dłoniach. Criss przyglądał mi się badawczo. Po dłuższej chwili ciszy zapytał:
- Co ty zamierzałaś właściwie zrobić?
- Wskrzesić to monstrum - mruknęłam.
Otworzył szeroko oczy ze zdziwienia.
- Odbiło ci?!
- Wiesz, to bardzo prawdopodobne - odparłam.
Criss?
Nowa...
Imię: Rosalie (Rose)
Nazwisko: Imparranto
Płeć: dziewczyna
Wiek: 18 lat (jest Nefilim-półaniołem)
Wzrost: 175 cm
Wygląd: Rose jest wysoką dziewczyną o niebieskich oczach i pomarańczowych włosach. Zazwyczaj ubiera się w swetry i jeansy, ponieważ stara się zakryć stare i nowe blizny na rękach i nogach (których ma dość sporo)...
Cechy charakteru: Jest bezpośrednia, zawsze szczera, zamknięta i czasami wredna. W dodatku jest nieco porywcza, impulsywna i nieprzewidywalna. Lubi ryzyko, nie boi się żadnych wyzwań. Jest typem samotniczki. Jednak pod tą twardą i zimną powłoką kryje się delikatna i czuła dziewczyna, która marzy o księciu na białym koniu.
Żywioły:
-Żywioł Ognia
-Żywioł Wzroku
-Inne (Patrz moce)
Muzyka: Przede wszystkim rap i pop. Lubi praktycznie wszystkie gatunki muzyki, jest tolerancyjna... Gra na gitarze i potrafi coś tam zagrać na flecie.
Moce:
~Telepatia (przekazywanie między ludźmi myśli, odczuć i wizji na odległość)
~Lewitacja (zjawisko polegające na unoszeniu się w powietrzu ludzi i przedmiotów)
~ Hipnoza (kontrola nad umysłem drugiej osoby)
~Manipulacja (kontrola nad ciałem drugiej osoby)
~Doskonale panuje nad ogniem (Żywioł)
~Świetnie widzi w ciemności (Żywioł)
~Superszybkość (porusza się prawie tak szybko jak światło)
Pokój: pokój nr 5
Zwierzę: Nie ma, żadne by z nią nie wytrzymało...
Historia: Jej mama umarła na raka, a tata stał się alkoholikiem. Chłopak ją zdradził , co złamało jej serce i z tego powodu zaczęła się ciąć. Od dłuższego czasu przemierza świat i szuka swojego miejsca na ziemi. Nigdzie nie zatrzymuje się na długo, ponieważ w żdanym miejscu nie jest akceptowana. Ostatnio nie używała żyletki, ale zawsze na wszelki wypadek nosi ją ze sobą.
Właściciel: Liffa
Inne zdjęcia:
Od Criss'a do Any
Pomogłem jej usiąść ( czyt. zmusiłem ją, żeby usiadła ), a potem się do niej dostadłem.
Ledwo trzymała się w tej pozycji, bo widziałem, że jest wykkńczona.
- Ana ? Dasz radę dojść do miasta ? - zapytałem
Pokręciłam głową na ,, nie ".
- Więc chyba nie będziesz zachwycona tym ci teraz zrobie - mruknąłem do siebie i podniosłem dziewczynę.
Chyba próbowałaby się opierać, ale nie miała siły.
Kiedy wszedłem do domu bez zatrzymania skierowałem się do swojego pokoju, położyłem na swoje łóżko i przyniosłem szklankę wody.
- Lepiej ? - zapytałem, kiedy wypiła całą szklankę wody
< Ana ? >
czwartek, 18 czerwca 2015
Od Any do Criss' a
Dalej nie mogłam pojąć, jak ja to zrobiłam. No jak?! To zwyczajnie niemożliwe.
- Ja... muszę coś jeszcze zrobić - powiedziałam nagle. - Dogonię cię.
Criss spojrzał na mnie badawczo, ale tylko wzruszył ramionami i poszedł dalej.
Ruszyłam marszem w stronę, z której przyszliśmy. Po chwili zaczęłam biec.
Dotarłam do miejsca gdzie zaatakowało nas monstrum. Dalej tam leżało - martwe.
Nie za bardzo wiem, co zamierzałam zrobić. Po prostu jakaś siła kazała mi podejść do martwego ciała. Rozum krzyczał: ,,Uciekaj! To samobójstwo!". Ale ciało nie przyjmowało tego do wiadomości.
Kiedy moja dłoń była milimetry od potwora usłyszałam Criss' a. Jego kroki? Tyle, że on poruszał się bezszelestnie...
O mój Boże!
Odskoczyłam od ciała i przycisnęłam rękę do piersi. Oddychałam szybko, jakbym właśnie przebiegła maraton.
- Co ty miałaś zamiar przed chwilą zrobić?! - zapytał Criss.
- Nie wiem... - szepnęłam. Mój depresyjny stan powoli mijał. Westchnęłam i położyłam się na ziemi.
Criss? Sorry, że tak depresyjnie, ale jestem w podłym nastroju...
- Ja... muszę coś jeszcze zrobić - powiedziałam nagle. - Dogonię cię.
Criss spojrzał na mnie badawczo, ale tylko wzruszył ramionami i poszedł dalej.
Ruszyłam marszem w stronę, z której przyszliśmy. Po chwili zaczęłam biec.
Dotarłam do miejsca gdzie zaatakowało nas monstrum. Dalej tam leżało - martwe.
Nie za bardzo wiem, co zamierzałam zrobić. Po prostu jakaś siła kazała mi podejść do martwego ciała. Rozum krzyczał: ,,Uciekaj! To samobójstwo!". Ale ciało nie przyjmowało tego do wiadomości.
Kiedy moja dłoń była milimetry od potwora usłyszałam Criss' a. Jego kroki? Tyle, że on poruszał się bezszelestnie...
O mój Boże!
Odskoczyłam od ciała i przycisnęłam rękę do piersi. Oddychałam szybko, jakbym właśnie przebiegła maraton.
- Co ty miałaś zamiar przed chwilą zrobić?! - zapytał Criss.
- Nie wiem... - szepnęłam. Mój depresyjny stan powoli mijał. Westchnęłam i położyłam się na ziemi.
Criss? Sorry, że tak depresyjnie, ale jestem w podłym nastroju...
Od Criss'a do Any
Zadziałałem natychmiastowo. Wyjąłem ostrze i wbiłem je w pierś potwora.
Opadł bezsilnie na ziemi, a ja je dobiłem i podszedłem do siedzącej Any.
- Wszystko ok ? - zapytałem pomagając wstać dziewczynie
Otrzepała się i powiedziała:
- Chyba tak
Uśmiechnęliśmy się blado i ruszyliśmy w stronę miasta.
< Ana ? >
Od Any do Criss' a
- Wracamy - odparłam.
Ruszyliśmy w stronę domu. Nagle z krzaków wyskoczyło... jakieś monstrum. Ni to niedźwiedź, ni to wilk. Zamarliśmy.
Rzucił się na nas. Nie - na mnie. Czekałam na cios... który nie nastąpił. Monstrum zawisło nade mną.
Zatrzymałam czas. Nawet nie wiem kiedy. Co ciekawsze - zatrzymałam w czasie TYLKO potwora.
- Wow. Nieźle - mruknął Criss. Nie byłam w stanie się odgryść.
Criss obszedł stwora. A ja tylko stałam i gapiłam się. Jak ja to zrobiłam? Jak udało mi się zatrzymać czas tylko dla jednej istoty?
Nagle monstrum ożyło. I ruszyło prosto na mnie...
Criss?
Ruszyliśmy w stronę domu. Nagle z krzaków wyskoczyło... jakieś monstrum. Ni to niedźwiedź, ni to wilk. Zamarliśmy.
Rzucił się na nas. Nie - na mnie. Czekałam na cios... który nie nastąpił. Monstrum zawisło nade mną.
Zatrzymałam czas. Nawet nie wiem kiedy. Co ciekawsze - zatrzymałam w czasie TYLKO potwora.
- Wow. Nieźle - mruknął Criss. Nie byłam w stanie się odgryść.
Criss obszedł stwora. A ja tylko stałam i gapiłam się. Jak ja to zrobiłam? Jak udało mi się zatrzymać czas tylko dla jednej istoty?
Nagle monstrum ożyło. I ruszyło prosto na mnie...
Criss?
Od Criss'a do Any
Kiedy w końcu się uciszyliśny, zacząłem pokazwyać An'ie inne gwiazdozbiory.
- To jest gwiazdozbiór Delfina - chciałem mówić dalej, ale Ana mi przerwała.
- To dlatego, że ma kształt delfina, tak ? - zaśmiała się
- Tak - odwzajemniłem uśmiech - Podobno stworzył go Grecki Bóg morza i oceanów, Posejdon - wyjaśniłem
- Ciekawe - mruczała pod nosem dziewczyna
- Widzisz tą gwiazdę ?
- Tą najjaśniejszą ? Trudno nie zauważyć - powiedziała ze śmiechem - A czemu pytasz ?
- To planeta, nie gwiazda - rzekłem - Wracamy ?
< Ana ? >
środa, 17 czerwca 2015
Od Any do Criss'a
- Ten wielki wóz przypomina bardziej chochlę - wydusiłam w końcu. - Wogóle nie wiem, dlaczego te gwiazdozbiory się tak nazywają. Ktoś, kto wymyślał te nazwy chyba musiał mieć nazbyt wybujałą wyobraźnię.
- Albo się upił - dodał Criss.
Znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
Criss?
- Albo się upił - dodał Criss.
Znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
Criss?
Od Criss'a do Any
Podbiegłem przed sarnę i wbiłem jej sztylet w szyję ( wiem to troche okrutne, ale cóż, taki już jestem ).
Razem z Aną zabraliśmy ciało sarny na polanę i ją upiekliśmy.
Po jakże udanym posiłku usiadliśmy obok siebie, a ja pokazywałem An'ie konstelacje gwiazd.
- To jest duży wóz - powiedziałem - A to mały - Wzkazywałem pokolei gwiazdy
Zaśmiała się, a ja dołączyłem do niej, i teraz chichraliśmy się razem.
< Ana ? >
Od Any do Criss' a
Wzruszyłam ramionami, ale wstałam i ruszyłam za Criss' em, który już ruszył w głąb lasu. Zrównałam się z nim.
Miałam wrażenie, że idziemy już wieki. Nagle Criss stanął w bezruchu. Też się zatrzymałam i nasłuchiwałam.
Nic nie usłyszałam, ale Criss najwidoczniej tak, bo ruszył z wampirzą prędkością przed siebie, nie zadając sobie trudu, żeby na mnie zaczekać.
Odczekałam chwilę i zatrzymałam czas. Ruszyłam wolnym krokiem w stronę gdzie zniknął.
Znalazłam go spory kawałek dalej zastygłego w czasie biegu. Tuż przed nim do biegu zerwała się sarna. Wyglądali komicznie. Zachichotałam i pstryknęłam palcami przywracając normalne tempo upływu czasu.
Criss?
Miałam wrażenie, że idziemy już wieki. Nagle Criss stanął w bezruchu. Też się zatrzymałam i nasłuchiwałam.
Nic nie usłyszałam, ale Criss najwidoczniej tak, bo ruszył z wampirzą prędkością przed siebie, nie zadając sobie trudu, żeby na mnie zaczekać.
Odczekałam chwilę i zatrzymałam czas. Ruszyłam wolnym krokiem w stronę gdzie zniknął.
Znalazłam go spory kawałek dalej zastygłego w czasie biegu. Tuż przed nim do biegu zerwała się sarna. Wyglądali komicznie. Zachichotałam i pstryknęłam palcami przywracając normalne tempo upływu czasu.
Criss?
Od Criss'a do Any
Przyłożyłem dłoń do skroni, bo strasznie bolała mnie głowa.
- Nie przepraszaj - powiedziałem łagodniejszym tonem - To moja wina. Za bardzo na ciebie naskoczyłem. Mogłem poprostu odmówić - po tych słowach wziąłem trochę wody na dłonie i obmyłem nią sobie twarz.
- Chyba oboje popełniliśmy błąd. - zaśmiałem się - Miałem zamiar wybrać się na polowanie. Idziesz ze mną, czy będziesz tu siedzieć ? - zapytałem z uśmiechem
< Ana ? >
Od Any do Criss' a
Nie odpowiedziałam. Zamiast tego usiadłam obok niego.
- Moim skromnym zdaniem jesteś źdźebko przewrażliwiony - powiedziałam po dłuższej chwili milczenia. Chyba go tym rozwścieczyłam.
- Raczej nie - warknął.
- Spokojnie! Nie ma powodu od razu się denerwować...
Wpatrywał się z uporem w swoje odbicie w wodzie. W końcu podjęłam decyzję. Mimo, że jestem wredna i chamska to jednak nie lubię kłutni.
- Criss... Przepraszam. Nie powinnam była poruszać tego tematu... no wiesz, tego z walką... powinnam odpuścić...
Spojrzałam na niego ostrożnie. Miał nieprzenikniony wyraz twarzy.
Criss? Pierwszy raz od dłuższego czasu nie mam weny...
- Moim skromnym zdaniem jesteś źdźebko przewrażliwiony - powiedziałam po dłuższej chwili milczenia. Chyba go tym rozwścieczyłam.
- Raczej nie - warknął.
- Spokojnie! Nie ma powodu od razu się denerwować...
Wpatrywał się z uporem w swoje odbicie w wodzie. W końcu podjęłam decyzję. Mimo, że jestem wredna i chamska to jednak nie lubię kłutni.
- Criss... Przepraszam. Nie powinnam była poruszać tego tematu... no wiesz, tego z walką... powinnam odpuścić...
Spojrzałam na niego ostrożnie. Miał nieprzenikniony wyraz twarzy.
Criss? Pierwszy raz od dłuższego czasu nie mam weny...
Od Any do Leona
- Chętnie - odparłam wyrywając mu paczkę z ręki.
Udał urażonego, co mu nie wyszło, bo zaraz się uśmiechnął.
- Zauważyłam, że od jakiegoś czasu dostajesz głupawki - mruknęłam.
- Głupawki?
- No, tak... - przewróciłam oczami. - Non stop się śmiejesz. Bez opamiętania...
- Bo mam powód, żeby się śmiać.
- Naprawdę? Niby jaki?
Leon?
Udał urażonego, co mu nie wyszło, bo zaraz się uśmiechnął.
- Zauważyłam, że od jakiegoś czasu dostajesz głupawki - mruknęłam.
- Głupawki?
- No, tak... - przewróciłam oczami. - Non stop się śmiejesz. Bez opamiętania...
- Bo mam powód, żeby się śmiać.
- Naprawdę? Niby jaki?
Leon?
Od Leona do Any
Zacząłem się śmiać.
- No co? - burknęła.
- Nic - powiedziałem - film jest śmieszny.
- Film się jeszcze nie zaczął - trafnie zauważyła.
- No to zostałem zdemaskowany - zaśmiałem się.
- Cii... - szepnęła i usiadła na fotelu. Podniosłem ją i sam usiadłem. Potem posadziłem ją sobie na kolanach. Przewróciła oczami, ale się nie odezwała wpatrując się w ekran.
- Popcornu? - spytałem otwierając ( czyt. rozrywając ) torebkę.
Ana?
- No co? - burknęła.
- Nic - powiedziałem - film jest śmieszny.
- Film się jeszcze nie zaczął - trafnie zauważyła.
- No to zostałem zdemaskowany - zaśmiałem się.
- Cii... - szepnęła i usiadła na fotelu. Podniosłem ją i sam usiadłem. Potem posadziłem ją sobie na kolanach. Przewróciła oczami, ale się nie odezwała wpatrując się w ekran.
- Popcornu? - spytałem otwierając ( czyt. rozrywając ) torebkę.
Ana?
Od Amandy do Jessici
Idę ciemnym lasem. Ptaki nie śpiewają, wiatr nie wieje. Jest
przeraźliwie cicho. Mam ochotę się wydzierać, ale nie mogę. Idę dalej
nie zawrócę, wiem że czegoś szukam, tylko czego… Mam deja vu, tak jakbym
znała ten las, ten mrok. To uczucie zaraz coś się stanie. Biegnę,
wydzieram się, bez skutku i tak nic nie słychać. Mimowolnie się
przewracam. Ktoś lub C O Ś za mną stoi. Po woli odwracam głowę. Wiem co
się stanie. Umrę. Po głowie chodzi mi tylko to jedno słowo.
- Tęskniłaś? - Pyta. Usiłuje się podnieść, ale nie mogę. Jego usta wykrzywiają się w nie znaczny uśmiech. Próbuje raz jeszcze wstać. Nie mogę. Czołgam się. O N tylko się śmieje i kręci głową. Zahaczam o korzeń. Widzę krew. Czerwona ciecz spływa mi po twarzy. Wykonał pierwszy ruch. Chce się obudzić. Wiem, że to sen. Czemu się nie budzę? Chce wstać do cho**ry! Zaczynam panikować. Słyszę J E G O śmiech. Zbliża się. Jego nóż ocieka krwią. Zaraz i ja będę nią ociekać. Próbuje atakować. Chybiam. Zaczynam się drzeć. Słyszę swój głos. Wiem, że i O N go słyszy. Ciekawe czy i poza snem się tak przeraźliwie drę. A może to nie sen? Może O N naprawdę mnie znalazł? Do oczu napływają mi łzy. Nie wiedziałam, że potrafię je jeszcze wytworzyć. Nie wiedziałam, że jestem taka słaba.
( Jessica? Lol brak weny xd )
- Tęskniłaś? - Pyta. Usiłuje się podnieść, ale nie mogę. Jego usta wykrzywiają się w nie znaczny uśmiech. Próbuje raz jeszcze wstać. Nie mogę. Czołgam się. O N tylko się śmieje i kręci głową. Zahaczam o korzeń. Widzę krew. Czerwona ciecz spływa mi po twarzy. Wykonał pierwszy ruch. Chce się obudzić. Wiem, że to sen. Czemu się nie budzę? Chce wstać do cho**ry! Zaczynam panikować. Słyszę J E G O śmiech. Zbliża się. Jego nóż ocieka krwią. Zaraz i ja będę nią ociekać. Próbuje atakować. Chybiam. Zaczynam się drzeć. Słyszę swój głos. Wiem, że i O N go słyszy. Ciekawe czy i poza snem się tak przeraźliwie drę. A może to nie sen? Może O N naprawdę mnie znalazł? Do oczu napływają mi łzy. Nie wiedziałam, że potrafię je jeszcze wytworzyć. Nie wiedziałam, że jestem taka słaba.
( Jessica? Lol brak weny xd )
wtorek, 16 czerwca 2015
Od Criss'a do Any
Przewróciłem oczami.
- Więc czemu chciałaś walczyć ? - zapytałem ją w myślach - Nie będe z tobą walczył, bo nie chce ci nic zrobić.
Wygoniłem ją ze swojego umysłu i wstałem. Postanowiłem się przejść. Poszedłem nad rzekę, usiadłem nad wodą i wpatrywałem się w lustro wody.
Naglę w odbiciu pojawiła się Ana.
- Co ty tu robisz ? - zapytałem zimno nie podnosząc wzroku.
< Ana ? >
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Od Any do Criss' a
Czym go tak rozwścieczyłam? No, ale spoko, nie wnikam.
Oparłam się o ścianę naprzeciwko drzwi do pokoju Criss' a.
- Cześć - odezwałam się do niego w myślach (wiem, upierdliwa jestem).
Zaskoczyłam go. Jak miło.
- Wyłaź z moich myśli Ana! - Chrabia Drakula się wściekł? Niemożliwe!
- Nie siedzę w nich - odparłam.
- Ale mówisz do mnie w myślach! - naprawdę go rozwścieczyłam.
- Jedno z drugim się nie łączy.
Cisza.
- Dobra, czego chcesz? - spytał w końcu
- Niczego konkretnego. Głównie chciałabym, żebyś przestał się nad sobą użalać. Bo jeśli masz czas, żeby siedzieć i użalać się nad sobą, masz też czas, żeby coś z tym zrobić.
- Nie wiesz jak to jest...
- Owszem, wiem - przerwałam mu. - Też tak miałam. Ta rada jest przeze mnie testowana i działa.
Criss?
Oparłam się o ścianę naprzeciwko drzwi do pokoju Criss' a.
- Cześć - odezwałam się do niego w myślach (wiem, upierdliwa jestem).
Zaskoczyłam go. Jak miło.
- Wyłaź z moich myśli Ana! - Chrabia Drakula się wściekł? Niemożliwe!
- Nie siedzę w nich - odparłam.
- Ale mówisz do mnie w myślach! - naprawdę go rozwścieczyłam.
- Jedno z drugim się nie łączy.
Cisza.
- Dobra, czego chcesz? - spytał w końcu
- Niczego konkretnego. Głównie chciałabym, żebyś przestał się nad sobą użalać. Bo jeśli masz czas, żeby siedzieć i użalać się nad sobą, masz też czas, żeby coś z tym zrobić.
- Nie wiesz jak to jest...
- Owszem, wiem - przerwałam mu. - Też tak miałam. Ta rada jest przeze mnie testowana i działa.
Criss?
Od Any do Leona
- Jak najbardziej - odparłam. Droczenie się z nim weszło mi w nawyk. Hm... to źle?
- Ale tak na sto procent?
Wzniosłam oczy do nieba. Skinęłam palcem na pilot, który trzymał w ręce, a ten wyleciał z niej. Złapałam pilot w powietrzu i już chciałam włączyć film, kiedy Leon sięgnął po niego i wyjął mi go z ręki. Wcisnął przycisk ,,play'' i odłożył pilot na stolik.
- Sama też potrafię włączyć telewizor - mruknęłam.
Jakimś sposobem go to rozbawiło, bo wybuchnął śmiechem.
Leon?
- Ale tak na sto procent?
Wzniosłam oczy do nieba. Skinęłam palcem na pilot, który trzymał w ręce, a ten wyleciał z niej. Złapałam pilot w powietrzu i już chciałam włączyć film, kiedy Leon sięgnął po niego i wyjął mi go z ręki. Wcisnął przycisk ,,play'' i odłożył pilot na stolik.
- Sama też potrafię włączyć telewizor - mruknęłam.
Jakimś sposobem go to rozbawiło, bo wybuchnął śmiechem.
Leon?
Od Criss'a do Any
- Nie mam zamiaru z tobą walczyć - powiedziałem, odwróciłem się i opadłem na łóżko - Kiedy tu dołączyłem przyżekłem Camille, że nie będę nikogo narażał na niebezpieczeństwo - rzuciłem przez ramie nie patrząc się jej w oczy.
- Boisz się - zakpiła
- Nie - krzyknąłem podrywając się z łóżka i stawając tuż przed Aną. - Jeszcze chce tu troche pobyć, a ty mi tego nie zapsujesz ! - dodałem zimno: - A teraz wyjdź.
Kiedy wyszła ( oczywiście nie obyło się bez kłótni ) walnąłem się na łóżko i wziąłem jakąś książkę, chyba horror, i zacząłem czytać.
< Ana ? >
Od Jessici do Amandy
Dziewczyna ewidentnie mnie nie słuchała. Nagle ruszyła w stronę moich kochanych głośników. No cóż... O takie cudo trzeba dbać, więc podłożyłam jej nogę. Zauważyłam, że dziewczynę ogarnia złość i... mrok? Och, jak słodko, mój żywioł. Już chciałam się z nią zmierzyć. Czekałam tylko aż zrobi pierwszy krok. Nagle naszą "zabawę" przerwał jakiś gościu wchodząc do pokoju.
- Czego tu!? - krzyknęłam.
- Niczego - odburknął - pomyliłem pokoje.
Zaśmiałam się wymownie. Tal szybko jak się pojawił tak szybko zniknął... magia.
- Dobra - odezwałam się do dziewczyny przede mną. - Jak mówić nie chcesz, to może powalczysz?
Nie czekając na odpowiedź wniknęłam do myśli dziewczyny. Próbowałam znaleźć coś czego się boi. Znalazłam! Szybko ją uśpiłam i wywołam koszmar. Wiem, jestem dziwna... Pochlebia mi to.
Amanda? Jaki masz koszmar
- Czego tu!? - krzyknęłam.
- Niczego - odburknął - pomyliłem pokoje.
Zaśmiałam się wymownie. Tal szybko jak się pojawił tak szybko zniknął... magia.
- Dobra - odezwałam się do dziewczyny przede mną. - Jak mówić nie chcesz, to może powalczysz?
Nie czekając na odpowiedź wniknęłam do myśli dziewczyny. Próbowałam znaleźć coś czego się boi. Znalazłam! Szybko ją uśpiłam i wywołam koszmar. Wiem, jestem dziwna... Pochlebia mi to.
Amanda? Jaki masz koszmar
Playlista ;p
A więc...
Mamy nową playlistę. Zmienił się kolor (z czarnego na... sami określcie) oraz utwory. Postaram się ją zmieniać jakoś tak... Co miesiąc? Częściej? Zobaczymy jak wam będzie pasowało :). Nie dodawałam nie wiem jakiej ilości utworów, bo nie sądzę, byście je wszystkie chcieli słuchać. Jeśli chcesz, by w playliście pojawił się jakiś utworek śmiało pisz w komentarzach ;).
Mamy nową playlistę. Zmienił się kolor (z czarnego na... sami określcie) oraz utwory. Postaram się ją zmieniać jakoś tak... Co miesiąc? Częściej? Zobaczymy jak wam będzie pasowało :). Nie dodawałam nie wiem jakiej ilości utworów, bo nie sądzę, byście je wszystkie chcieli słuchać. Jeśli chcesz, by w playliście pojawił się jakiś utworek śmiało pisz w komentarzach ;).
Od Leona do Any
Uśmiechnąłem się.
- Masz dobry gust - w odpowiedzi dostałem kuksańca w brzuch. - No co?
- Nic - odpowiedziała - włączaj bo mi się znudzi - ostrzegła
- Dabra, dobra - powiedziałem. - ale najpierw chodź do kuchni po coś do żarcia.
- Głupek - usłyszałem jeszcze...
Wzięliśmy popcorn, Colę, żelki i... "parę" innych drobiazgów.
- Gotowa!? - spytałem budując napięcie.
- Oj, tak. Włączaj już!
- Jesteś pewna że tego chcesz? - spytałem. Trochę się jeszcze z nią poprzekomarzam...
Ana? Sorry, że tak dłuuuugo...
- Masz dobry gust - w odpowiedzi dostałem kuksańca w brzuch. - No co?
- Nic - odpowiedziała - włączaj bo mi się znudzi - ostrzegła
- Dabra, dobra - powiedziałem. - ale najpierw chodź do kuchni po coś do żarcia.
- Głupek - usłyszałem jeszcze...
Wzięliśmy popcorn, Colę, żelki i... "parę" innych drobiazgów.
- Gotowa!? - spytałem budując napięcie.
- Oj, tak. Włączaj już!
- Jesteś pewna że tego chcesz? - spytałem. Trochę się jeszcze z nią poprzekomarzam...
Ana? Sorry, że tak dłuuuugo...
piątek, 12 czerwca 2015
Od Any do Criss'a
Leżał na swoim łóżku. Wyglądał na pokonanego.
- Czemu uciekłeś? - spytałam. - Nic byś mi nie zrobił.
- Nie możesz tego wiedzieć.
- Właśnie, że mogę - powiedziałam opierając się o framugę drzwi. - Nie jestem bezbronną dziewczynką. Potrafię się obronić w razie potrzeby.
- Nie przede mną.
- Przed każdym. Ty nie jesteś wyjątkiem.
- Taa... na pewno. Nigdy nie walczyłaś z wampirem, więc skąd możesz wiedzieć? - mruknął.
- To się przekonajmy - rzuciłam.
Natychmiast oprzytomniał i w sekundę znalazł się kilka kroków przede mną.
- Co ty powiedziałaś? - wyglądał na zaskoczonego. - Chcesz ze mną walczyć?!
- A ty co taki przerażony? - zakpiłam. - Przecież nie mam z tobą szans, prawda?
Criss? I co powiesz na mały pojedynek?
- Czemu uciekłeś? - spytałam. - Nic byś mi nie zrobił.
- Nie możesz tego wiedzieć.
- Właśnie, że mogę - powiedziałam opierając się o framugę drzwi. - Nie jestem bezbronną dziewczynką. Potrafię się obronić w razie potrzeby.
- Nie przede mną.
- Przed każdym. Ty nie jesteś wyjątkiem.
- Taa... na pewno. Nigdy nie walczyłaś z wampirem, więc skąd możesz wiedzieć? - mruknął.
- To się przekonajmy - rzuciłam.
Natychmiast oprzytomniał i w sekundę znalazł się kilka kroków przede mną.
- Co ty powiedziałaś? - wyglądał na zaskoczonego. - Chcesz ze mną walczyć?!
- A ty co taki przerażony? - zakpiłam. - Przecież nie mam z tobą szans, prawda?
Criss? I co powiesz na mały pojedynek?
Od Criss'a do Indiany
- Słychać. - powiedziałem z uśmiechem - Skąd znasz to miejsce ? - zapytałem
- Nie znałam. Podążyłam za twoim głosem - zaśmiała się
- Ja wracam na drzewo. Nie wiem jak wy - rzekłem i wspiąłem się na drzewo.
- A ja co mam robić ?! - krzyknęła z dołu
- Nie wiem. Rób co chcesz - odchrząknąłem i zacząłem nucić sobie coś pod nosem.
< Indiana ? >
Nowa...
Imię: Elsa
Nazwisko: Nie zna
Płeć: kobieta
Wiek:20
Wzrost: 178
Wygląd: obrazek
Cechy charakteru:Nie spokojna dobra,miła,szalona
Żywioł: zima
Muzyka: nie słucha
Moce:
-Zamrażanie
-zmienianie kogoś w lód
-zmienianie pory roku
Pokój: 3
Zwierzę: brak
Historia: Przyszła dołonczyła.
Właściciel: PiNTO
Nazwisko: Nie zna
Płeć: kobieta
Wiek:20
Wzrost: 178
Wygląd: obrazek
Cechy charakteru:Nie spokojna dobra,miła,szalona
Żywioł: zima
Muzyka: nie słucha
Moce:
-Zamrażanie
-zmienianie kogoś w lód
-zmienianie pory roku
Pokój: 3
Zwierzę: brak
Historia: Przyszła dołonczyła.
Właściciel: PiNTO
Od Indiany do Criss'a
-Nic ładnie śpiewasz. - Powiedziałam.
A Cariss dalej śpiewał i śpiewałam razem z nim Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on ''
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on
Love can touch us one time
And last for a lifetime
And never let go till we're gone
Love was when I loved you
One true time I hold to
In my life we'll always go on
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on
You're here there's nothing I fear
And I know that my heart will go on
We'll stay forever this way
You are safe in my heart and
My heart will go on and on
I powiedział
-Łał pięknie śpiewasz
-Miło mi kiedyś śpiewałam w zespole
Nowa...
Imię:Clio
Nazwisko: Ross
Płeć dziewczyna
Wiek: 18 lat
Wzrost: 176
Wygląd: fotka to po co?
Cechy charakteru: Dowiesz się
Żywioł: Ciemność
Muzyka: Wszystko
Moce
-Mrok
-Wieczna ciemność
-Niewidzialność
-zatrzymanie czasu
-Śmierć (Zabija)
Pokój: 11
Zwierzę:brak
Historia: Kiedyś ci ją opowie
Właściciel: Fleur Dis Le
czwartek, 11 czerwca 2015
Od Criss'a do Any
- Jestem wampirem ! - krzyknąłem - Przeszedłem przemianę, a moja żądza krwi zwiększyła się ! To straszne... wiem... - rzekłem, a po chwili dodałem - Ale prawdziwe - westchnąłem
- Ale...
- Nie ma żadnego ,, ale '' - powiedziałem - wracam do domu - mówiąc to odwróciłem się i szybko ( dosłownie, bo pewnie wiecie, że wampiry MEGA szybko biegają ) pobiegłem do swojego pokoju. Opadłem na łóżko i spróbowałem wymazać sobie ten obraz z pamięci, ale nie było to łatwe.
po pół godzinie usłyszałem odgłos pukania do drzwi
- Wbijaj ! - krzyknąłem
- To ja - usłyszałem głos. Była to Ana...
< Ana ? >
- Ale...
- Nie ma żadnego ,, ale '' - powiedziałem - wracam do domu - mówiąc to odwróciłem się i szybko ( dosłownie, bo pewnie wiecie, że wampiry MEGA szybko biegają ) pobiegłem do swojego pokoju. Opadłem na łóżko i spróbowałem wymazać sobie ten obraz z pamięci, ale nie było to łatwe.
po pół godzinie usłyszałem odgłos pukania do drzwi
- Wbijaj ! - krzyknąłem
- To ja - usłyszałem głos. Była to Ana...
< Ana ? >
Od Any do Criss'a
Musiał odejść? Co on bredził?
- Słuchaj, nie wiem, co ci się stało, ale uspokuj się. Nikomu nie zagrażasz - próbowałam przemówć mu do rozsądku.
- Nie... muszę odejść... - dalej bredził coś pod nosem.
Mając go serdecznie dość wlazłam w jego myśli, żeby dowiedzieć się, o co mu chodzi.
I zamarłam.
Czuje... krew? I on chce ją... wypić?
Pogieło go.
- Ana, wyjdź z moich myśli - prawie szeptał. Zrobiłam to z przyjemnością. Miałam dość krwi jak na jeden dzień. A jego myśli to praktycznie sama krew...
- Od momentu, kiedy zobaczyłeś tą rzekę myślisz cały czas o... krwi? - mimo wszystko miałam nadzieję, że się pomyliłam.
Criss?
- Słuchaj, nie wiem, co ci się stało, ale uspokuj się. Nikomu nie zagrażasz - próbowałam przemówć mu do rozsądku.
- Nie... muszę odejść... - dalej bredził coś pod nosem.
Mając go serdecznie dość wlazłam w jego myśli, żeby dowiedzieć się, o co mu chodzi.
I zamarłam.
Czuje... krew? I on chce ją... wypić?
Pogieło go.
- Ana, wyjdź z moich myśli - prawie szeptał. Zrobiłam to z przyjemnością. Miałam dość krwi jak na jeden dzień. A jego myśli to praktycznie sama krew...
- Od momentu, kiedy zobaczyłeś tą rzekę myślisz cały czas o... krwi? - mimo wszystko miałam nadzieję, że się pomyliłam.
Criss?
Od Criss'a do Indiany
- Wiesz wolałbym nie - rzekłem podnosząc się - Pójdę się przejść - rzuciłem przez ramie i odszedłem bez pożegnania. Jakoś naglę straciłem humor. Dziwne. Zwykle mi się to nie zdarza.
Poszedłem nad piękne wzgórze. Otaczała je mgła. To było niesamowite.
Usiadłem sobie na najwyższym drzewie i zacząłem sobie śpiewać:
.. Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on ''
I tak sobie śpiewałem i śpiewałem:
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on
Love can touch us one time
And last for a lifetime
And never let go till we're gone
Love was when I loved you
One true time I hold to
In my life we'll always go on
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on
You're here there's nothing I fear
And I know that my heart will go on
We'll stay forever this way
You are safe in my heart and
My heart will go on and on
Kiedy skończyłem spostrzegłem, że Indiana się na mnie patrzy.
- Co się japisz ? Pośpiewać se nie można ? - zaśmiałem się i zszedłem z drzewa.
< Indiana ? >
Wzgórze nad które poszedł Criss:
Poszedłem nad piękne wzgórze. Otaczała je mgła. To było niesamowite.
Usiadłem sobie na najwyższym drzewie i zacząłem sobie śpiewać:
.. Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on ''
I tak sobie śpiewałem i śpiewałem:
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on
Love can touch us one time
And last for a lifetime
And never let go till we're gone
Love was when I loved you
One true time I hold to
In my life we'll always go on
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on
You're here there's nothing I fear
And I know that my heart will go on
We'll stay forever this way
You are safe in my heart and
My heart will go on and on
Kiedy skończyłem spostrzegłem, że Indiana się na mnie patrzy.
- Co się japisz ? Pośpiewać se nie można ? - zaśmiałem się i zszedłem z drzewa.
< Indiana ? >
Wzgórze nad które poszedł Criss:
Subskrybuj:
Posty (Atom)