wtorek, 14 kwietnia 2015

event ( Mixi odpada : ( ) - ETAP III !!!

 Więc obudziliśmy się i jak już trochę otrząśliśmy po tym co każdy z nas przeżył (  oj długo to trwało, dłuuugo... ) okazało się, że brakuje Mixi... leżała tylko mała kartka. Odczytaliśmy z niej:

                            " Możemy oddać wam Stephanie musicie tylko podążać za wskazówkami. "

Było wypisane na niej naprawdę duuuużo wskazówek. Ale wszystkie zrobiliśmy. Wreszcie doszłyśmy do miasta. Na pierwszy rzut oka był to New York jednak dziwnie pusty. Nie było tu żadnej żywej duszy. Wreszcie ich zobaczyliśmy... Stali na środku drogi. Tatiana i nieznajomy, a z nimi Stephanie...
- wybierajcie - odezwała się Tatiana - ona - wskazała na Steph - albo pozwolimy wam przejść. Ale pamiątajcie, to już nie New York to piekło....


                           < Zaczyna Rita. Wybieraj... Później wybierz kto po tobie. Masz 20h na odpisanie, czyli czas do 15.00 jutro... >

        Więc Steph może wróci nie chce mi się pisać dlaczego, więc zainteresowanych proszę o kontakt ze mną na howrse... DZIĘKUJĘ ZA WYSUCHANIE XD  i jeszcze jedno RITA WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE, WIĘC JEŚLI NIE CHCESZ TO NIE MA PRZYMUSU XD.....

Od Zoe

Obudziłam się w nicości, nie było niczego... tylko JA. Ale... oprócz mnie... zauważyłam też siebie... tą złą. Stałam z sobą twarzą w twarz. Po raz pierwszy, co normalnie nie byłoby możliwe, widziałam JĄ... Zmierzyłyśmy się wzrokami. Wyglądała jak ja, ale nie całkiem... różniła się oczami... były zapalone złym blaskiem... blaskiem nienawiści... jeszcze chwila a zniknie-powtarzałam sobie-jej tu niema. Ona nie istnieje...
- Masz rację - zaśmiała się złośliwie.
- co??-byłam jaby wybita z kontekstu.
- Bo mnie tu niema - spojżała mi prosto w oczy... nie mogłam odwrócić wzroku... nie potrafiłam - Jesteś tu TYLKO TY. Bo ja i ty... to to samo.
W głowie mi się zakręciło... Po raz pierwszy w życiu zrozumiałam, że mam rację... To moje ręce ciskały błyskawicami w tę wioskę... niby wszyscy mówili, że to nieprawda... że to ona.. ale ona przecież była częścią mnie... Nie można uciec od samej siebie... Choć mi się wydawało inaczej. Znowu zaczynałam mdleć... w głowie miałam tylko jej straszny śmiech i jeszcze gorsze słowa... "bo ja i ty... TO TO SAMO.." to była prawda...ona siedzi we mnie... i nic już tego nie zmieni... zrobiło mi się ciemno przed oczami... znowu zemdlałam.
<okej, jeszcze tylko Mixi :)>