poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Rity

Zasnełyśmy, ale po chwili się obudziłam. Byłam w dobże znanym mi miejscu. Czuć było zapach siarki. Wszędzie były płomienie. Byłam w mieszkaniu. Spojrzałam na znajome mi ściany oraz meble. I wtedy sobie przypomniałam. Wiedziałam gdzie jestem. Ale nie byłam tu sama. Uslyszałam swój stary głos. Spojrzałam w strone schodów.
- Trzymaj - usłyszałam głos chłopaka < czyli mnie> - i zakryj twarz.
- A ty - odmawiała dziewczyna - udusisz się.
- Ale ty masz przeżyć - powiedział. Zauwarzyłam ich jak schodzą ze schodów. Spojrzałam na podłoge i zauwarzyłam metalową lampe.
- To oto się potknełam - powiedziałam. Chciałam to podnieś, ale tylko przez to przenikłam. I wtedy się przewrucił, a dziewczyna poleciała prosto w płomienie. Rafał < to dalej o mnie> zaczoł iść na czworaka w jej strone i w tym samym momęciie płonoł.
- Nie to na nic. Zginie. Ona zginie - zaczełam płakać. Łzy mi leicały, a potem koniec. Obudziłam się z łzamii w oczach i już nie zasnełam.

< Kunic>

Od Camile

 Obudziłam się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Ściany były szare i podrapane, a do tego wszystko było pokryte kurzem, szlamem i krwią. Obejrzałam się. Byłam tu sama. Gdzie są wszyscy? Eh.. to pewnie tylko sen, albo jakieś chaluny... Zaczęłam chodzić po pokoju szukając jakiegoś wyjścia. Wszędzie dookoła stały góry rupieci i rozbite lustra. Zniszczone, podziurawione rzeczy walały się tu i tam... Nie było żadnych drzwi.... Nagle usłyszałam huk, ktoś strzelał! Odruchowo chciałam wyciągnąć swoją spluwę, albo chociaż sztylet, ale zorientowałam się, że nie mam broni. Padłam na ziemię. Huki powoli ustały. Wszystko się uspokoiło. Kiedy już otrząsnęłam się z szoku wstałam
- ku*wa - przeklnęłam głośno patrząc na swoje odbicie w rozbitym lustrze.
Byłam cała w kurzu. Nie zważając na to ( bo nie było na to czasu ) zaczęłam przeszukiwać góry rupieci.
- kto wie może znajdę tu coś pożytecznego - mruknęłam do siebie - umrzemy i tak, ale czy to musi stać się akurat tu? Ale w końcu i tak nie jest aż tak źle, mogło być gożej - powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Starałam się wmówić sobie, że wszystko gra. Ale nie potrwało to długo. Przeszukując śmieci natknęłam się na ciało. Krzyknęłam i odsunęłam się pod ścianę. Spojrzałam w bok. Tam na lampie wisiała ludzka czaszka! Zaraz zwymiotuję... Ciał, szkieletów, kości i trupów było coraz więcej. Pojawiały się z nienacka... Nie to było najgorsze, niektóre z tych zwłok rozpoznałam... to byli moi... przyjaciele, ludzie którzy pomogli mi kiedy wałęsałam się po świecie oraz przyjaciele z... miasta. Zaczęło kręcić mi się w głowie...
- nie chcę zostać sama! To sen... głupi sen, to tylko koszmar... TYLKO KOSZMAR!!!  - zaczęłam wołać, aż pogrążyłam się w nicość...

< Zoe? Rita? Mixi? Każdy ma czas do 17.25 jutro ( tak jakby ktoś nie wiedział to powtarzam ) xD >

ETAP II - EVENT xD

Oto drugi etap eventu...

 Wyniki I etapu:
Przechodzą dalej:
Zoe
Mixi
Camile
Rita

Odpadli:
 Stephanie


Więc.....

  Wszyscy cali i zdrowi opuściliśmy jaskinię. Jednak wciąż jesteśmy głodni i spragnieni. Niektórym dokucza także chłód. Kładziemy się spać mając nadzieję, że ta noc upłynie spokojnie...

__ __ __ __ __ __ __ __

Budzimy się jeszcze głodniejsi niż poprzedniego dnia. Wyruszamy na poszukiwanie jedzenia. Znajdujemy tylko grzyby. Zjadamy je na surowo. Nagle pogrążamy się w śnie, a budzimy w swoim największym koszmarze... to były GRZYBKI HALUCYNKI!!!

Zadanie: Opowiedz co widzisz. Musi to być coś czego się boisz. Jesteś sam...

            KOLEJNOŚCI NIE MA !!! KAŻDY MA 22H NA ODPISANIE, CZYLI DO TERAZ DO 17:25 JUTRO !!!!

Od Camile cd Mixi


  Więc się podzieliliśmy. Szukaliśmy i szukaliśmy... ale bez skutku.
- pójdę poszukać w lesie - powiedziała mi Steph - poczekaj tu na mnie
- okay - odparłam. Wcale nie podobał mi się ten pomysł, ale to nie była pora na kłótnie.
 Więc czekałam... zapadła ciemność. Później noc. Zaczęłam szukać, ale po dziewczynie nie było śladu. Czy coś jej się stało? Nie, na pewno nie... Zrezygnowana wróciłam do grupy. Wszyscy znowu byli na tym nieszczęsnym wzgórzu.
- gdzie Steph? - zaniepokoiła się Mixi kiedy zobaczyła, że wróciłam sama
- zaginęła... jak kamień w wodę. Nie wiem co się stało - westchnęłam siadając.
- że co proszę!? - krzyknęła Zoe
Opowiedziałam, a przynajmniej zaczęłam opowiadać jak to było, gdy nagle zza krzaków wyskoczył tygrys. W sumie pewnie byśmy walczyli, ale był mały, a do tego bardzo znajomy...
- skąd się tu wziąłeś Assasinie? - zawołałam przytulając go - czy ty wiesz jak mnie przestraszyłeś!?
Maluch widocznie się tym nie przejmował.
- którędy on się tu dostał? - spytała Zoe
- może coś jest zza tymi krzaczorami - podsunęłam
- sprawdźmy - powiedziała ochoczo Mixi i wlazła w krzaki. - chodźcie, tu jest jakiś tunel - krzyknęła
Wymieniłyśmy z Zoe  porozumiewawcze spojrzenia... No ale nic, trzeba było iść. Wzięłam tygryska na ręce i zaczęłyśmy przedzierać się przez gęstwiny... i rzeczywiście był tam tunel, był nawet duuuży... Po krótkim wachaniu wlazłyśmy do niego gęsiego. Mixi, ja i Zoe. Droga była dłuuuuga i męcząca. Wkrótce dotarłyśmy do jakiejś jaskini. Pachniało tu czymś dziwnym.
- benzyna - szepnęła Zoe - to się źle skończy
- jak tak, to można spróbować, nie? - spytałam żartem. Żart się nie udał :/ .
- chyba jednak to nie za dobry pom... - Mixi nie dokończyła, bo ciszę rozdarł skrzek feniksa
- Rita - nie wiem która to powiedziała... może nawet to byłam ja... nie wiem
Szybko pobiegłyśmy przeszukać jaskinię. I tam na środku ciemnego wnętrza stała... klatka z Ritą w środku. Używając swoich mocy, wspólnymi siłami udało nam się otworzyć klatkę.
- szybko uciekajmy - powiedziała Rita.
Więc pobiegłyśmy z powrotem do tunelu. Nagle coś mi wpadło do głowy.
- poczekajcie - krzyknęłam, gdy już byłyśmy bezpieczne w tunelu. - Zoe mówiłaś, że to benzyna tak?
- tak i co z tego?
- to, że to faktycznie źle się skończy - zaśmiałam się - Zoe, czy mogła byś popieścić prądem tą bęzynę? - spytałam. A ona przyłożyła rękę do mazi i zaraz ją zabrała.
- i co to da ??? - zdenerwowała się Mixi - tracimy tylko czas!
- to - powiedziałam wskazując głową na benzynę, która zapaliła się powodując spalenie oraz zawalenie jaskini.
- teraz już chodźmy - powiedziała Rita, gdy trochę ochłonęłyśmy ze śmiechu.

 < Koniec XD >