niedziela, 28 czerwca 2015

Od Any do Leona

Byłam cała w lepkim cieście. Dopadłam do lodódwki, chwyciłam butelkę ketchupu i wycisnęłam mu ją na głowę. A on w ramach rewanżu obsmarował mnie musztardą.
Otworzyłam szafkę nad moją głową i wyciągnęłam z niej paczkę płatków śniadaniowych. Sekundę później jej zawartość wylądowała na Leonie...

Leon?

Od Leona do Any

Gwizdnąłem. Nagle do łowy wpadł mi głupi pomysł. Nie wahając się nabrałem na ręce mąki i rzuciłem nią w Anę.
- Ej! - pisnęła zszokowana.
- Potraktuj to jako taki chrzest! - Zaśmiałem się
- Ja ci zaraz dam chrzest! - warknęła wściekła.
Moja przewaga nie trwała jednak długo, gdyż po chwili całe włosy miałem w jajku i cukrze. Odwdzięczyłem się wylewając na nią karton mleka...

Ana? To jest wojna! xD

Od Any do Leona

- A kto by nie umiał? - prychnęłam.
Ruszyłam na dół w stronę kuchni. Dom opustoszał. Wszyscy wymarli czy co?
Wyciągnęłam wszystko, co potrzebne z szafek za pomocą telekinezy i zaczęłam przygotowywać ciasto.
- Mógłbyś pomóc - rzuciłam przez ramię do Leona, który stał i przypatrywał się latającym po kuchni przedmiotom.
- Widzę, że dobrze sobie radzisz - powiedział. - Zawsze, kiedy gotujesz cała kuchnia, że tak się wyrażę - chodzi?
Odwróciłam się w jego stronę jednocześnie wylewając na patelnę ciasto (nie dotykając chochli).
- Zazwyczaj - odparłam.

Leon?

Od Camille do Erika

Kiedy się obudziłam zobaczyłam obok siebie kartkę "Zejdź do kuchni". Wstałam, przebrałam się w mniej zakrwawione rzeczy i ruszyłam w stronę kuchni. Miałam teraz na sobie luźną bluzkę i krótkie spodenki. Włosy zaplotłam w luźny warkocz (link). Zaszłam do kuczni.
- Cześć! - zawołałam do Erika stojącego przy kuchence.
- Siemka, lepiej już?
- Jasne - odparłam z uśmiechem - co pichcisz?

Erik?

Od Leona do Any

- Nie najgorzej - podsumowałem, kiedy skończyliśmy...
Prychnęła z pogardą.
- Dobra, zgłodniałem, co powiesz na naleśniki?
- No dobra - powiedziała.
- Okay, tylko mam nadzieję, że potrafisz je przyrządzić, co? - zaśmiałem się.

Ana? Brak natchnienia poetyckiego xD