niedziela, 28 czerwca 2015

Od Any do Leona

- A kto by nie umiał? - prychnęłam.
Ruszyłam na dół w stronę kuchni. Dom opustoszał. Wszyscy wymarli czy co?
Wyciągnęłam wszystko, co potrzebne z szafek za pomocą telekinezy i zaczęłam przygotowywać ciasto.
- Mógłbyś pomóc - rzuciłam przez ramię do Leona, który stał i przypatrywał się latającym po kuchni przedmiotom.
- Widzę, że dobrze sobie radzisz - powiedział. - Zawsze, kiedy gotujesz cała kuchnia, że tak się wyrażę - chodzi?
Odwróciłam się w jego stronę jednocześnie wylewając na patelnę ciasto (nie dotykając chochli).
- Zazwyczaj - odparłam.

Leon?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz