poniedziałek, 22 czerwca 2015

Od Any do Leona

- Dobra. Sory. Wpuścisz mnie? - powiedziałam opierając się o drzwi. Mam już serdecznie dość bycia miłą (tak, te cztery słowa to już za dużo).
- Ładniej - odparł. Usłyszałam w jego głosie śmiech.
- Przepraszam - mruknęłam.
- Co mówiłaś? Nie usłyszałem - dobiegło zza drzwi.
- Powiedziałam: przepraszam!

Leon? Wystarczająco ładne przeprosiny?

Od Leona do Any

Przeczesałem ręką włosy i zamierzałem spsikać się jeszcze jakimś dezodorantem (po kolacji miałem zamiar pobiegać), gdy nagle ktoś oblał mnie wodą. Krzyknąłem z zaskoczenia. Odwróciłem się i złapałem za wiszący w powietrzu prysznic. Zakreciłem wodę i wyszłem za drzwi.
- Cho*era! Ana! Za karę nie wejdziesz do łazienki, chyba, że mnie ładnie przeprosisz! - zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem.

Ana? Ładne przeprosiny proszę :'D

Od Jessicy do Amandy

Stałam z rozpiętymi ramionami przed dziewczyną. Ta jakby się wahała, później jakby coś w niej pękło napuscila na mnie hmarę mrocznych psów... Słodko!
- Zapominasz, że mrok to także  mój żywioł - Zaśmiałam się.
- Na nią - rozkazała stworzeniom... Cofnęły się... Zaśmiałam się, za wcześnie. Psy wzięły rozped i rzuciły się na mnie.
- Cho*era - mruknęłam wyciągając broń. - wiesz co? Nawet mi ich żal będzie - rzuciłam do dziewczyny. Pierwszym dwóm ucięłam głowy... Kolejnego pogrążyłam w wiecznym mroku... Z innymi bawilam się troszkę dłużej. O dziwo ciągle napływały nowe... Byłam bliska omdleniu. Jeden z psów zrobił mi wielką szrame na ręce... Bolało jak cholera... W końcu nie wytrzymałam. Przewróciłam się. Leżałam na ziemi. Wokół mnie kłębiły się mroczne psy, w kącie triumfowała dziewczyna, która je na mnie nasłała. Czułam słodki zapach krwi...czy to moja krew? Możliwe... Nie mnie nie obchodziło.. Zaraz nastąpi koniec.. Ciekawe jak to będzie... Umrę od razu czy mnie poboli? Zostanę zjawą? A może dziewczyna łaskawie się nademną ulituje? Nie, nie chce litości!
Ile sił mam w płucach krzycze:
- TO JA! NIE WIESZ JAK ŻYĆ!? - Zaśmiałam się ironicznie - JA TEŻ NIE! NAUCZ MNIE! TO WŁAŚNIE JA!!! I MNIE NIE UGNIECIE! - ostatnie słowa wypowiedziałam bardziej do wuja, niż do dziewczyny...

Amanda? xD

Od Amandy do Jessicy

Koniec. Znowu jestem w pokoju. Twarz mam mokrą od łez. Boje się. Boje się, że O N wróci. Dziewczyna do mnie coś mówi. Mimowolnie próbuje się od niej odsunąć. Oplatam ręce wokół kolan i przyciskam do nóg głowę. Boje się. Tak dawno nie czulam strachu, że zapomniałam jak to jest. Dziewczyna podnosi głos.
- powiesz mi kto to był? - pytała niewzruszona - a może wolisz wyrzyć się na mnie? Proszę! - powiedziała rozkładając ramiona.
- Pokaż na co cię stać! - na co mnie stać? Czy właśnie przed chwilą nie pokazała na co mnie stać? Już wiem, że mogę tylko płakać i krzyczeć. Nic więcej. Życie nie ma już sensu. Czy kiedykolwiek miało? Nie. Mogłam się tylko oklamywac, żyć w blogiej nieświadomości, jak słabą się staje. Teraz otworzyły się we mnie wszystkie stare rany. Chyba zbyt długo się oszukiwałam. Pora z tym skaczyc. Pora zacząć żyć dawnym życiem. Jak glupio by to nie brzmiało. Nie ma już dawnej Amandy. Spojrzalam na dziewczynę morderczym wzrokiem. Przywołałam z mroku sfore dzikich psów. - na nią - pomyślałam a psy już biegły. Wiedziałam, że te które zginą, powrócą silniejsze po 2sekundach. Zawsze byłam ciekawą czy jest jakiś limit. Na razie nigdy mnie nie zawiodły.
( Jessica? Brak weny ^-^" )

Od Any do Leona

Zamknął drzwi. Oparłam się bokiem o ścianę i dalej waliłam pięścią w drzwi (teraz z braku czegokolwiek lepszego do roboty).
W końcu nie wytrzymałam. Uniosłam za pomocą telekinezy prysznic i skierowałam go w stronę Leona (na czuja). Potem odkręciłam wodę. Zimną.
Usłyszałam okrzyk zaskoczenia. Po chwili Leon wyszedł ociekając lodowatą wodą.

Leon?

Od Leona do Any

- Busz-komszem-pyje-zby! - krzyknąłem z ustami pełnymi pasty do zębów.
- Co!? - od krzyknęła.
Wyplułem pastę do zlewu i Otworzyłem drzwi.
- Mówię, że już kończe - odparłem - i znam baby które myją się jeszcze dłuuużej.
- Gadnie, wpuscisz mnie w końcu!?
- Jasne, za chwilę! - rzuciłem zamykając drzwi.

Ana?

Od Olivii do Rose i Anny

- To gdzie idziemy na spacer?
- Nie wiem. ( Rose )
- Może... Wiem jest takie miejsce w lesie dość przytulne jak na las. Idziemy tam?
- Dobra.
- Spoko. Olivia?
- Hym?
- Co ty robiłaś przy pokoju Crisa?
- No właśnie, bo ja z Rose rozmawiałyśmy i...
- Co wy dziewczyny! Po pierwsze ja wiem tylko jak on ma na imię i w jakim pokoju mieszka musiałabym być... no nie wiem na pewno nie sobą.
- No a tak na poważnie to co tam robiłaś?
- Poszłąm mu podziękować. Coś wam  nie pasuje? Może jesteście zazdrosne o parę  minut normalnej podkreślam normalnej rozmowy?
- Nie no co ty.! Tak spytałyśmy, no nie Ana.
- No przecież.
Wreszcie dotarłyśmy na miejsce. Ana miała racje było tam przyjemnie trosze jak w niegrzanym domku w środku lasu.
- Dziewczyny trochę się martwię.
- Co się stało Olivia?
- Miałam dzisiaj dziwny sen. Śniło mi się, że ktoś kogo znamy wszystkie trzy był w niebezpieczeństwie.
- Kto ko był?! ( Rose )
- Właśnie w tym rzecz i po to wam to mówię, że nie widziałąm jego lub jej twarzy. Wydaje mi się..
Zza krzaków dobiegły jakieś szelesty.
- Wyjdź  stąd, już! - krzyknęła ze złością Ana.
- Słyszysz wyjdź!! -  już całkiem dałą poczuć swoją złość.
Ana?/Rose?

Od Any do Leona

Kiedy Leon po raz trzeci zniknął w łazience spojrzałam na swoje paznokcie. Były obgryzione do krwi. Przeklęta Jessica!
Zamknęłam oczy i uleczyłam swoje rany. Obejrzałam paznokcie jeszcze raz i z zadowoleniem stwierdziłam, że są całe.
Tylko mój biały sweter miał na sobie plamkni krwi. Westchnęłam, podeszłam do drzwi łazienki i zaczęłam w nie walić.
- Leon! Siedzisz tam już z pół godziny! Baby się tyle co ty nie szykują!
No, może przesadziłam, ale moje wrzaski przyniosły spodziwany skutek.

Leon?

Od Leona do Any

- Prawda...? - mruknąłem. Cały czas nie dawała mi spokoju jedna sprawa; czemu na rękach mam krew?...
- Idę się umyć - mruknąłem. Wszedłem pod prysznic i umyłem się dokładnie spukując zaschniętą już krew. Opasałem się w pasie ręcznikiem i wyszłem z łazienki.
- Nie jestem przyzwyczajony, że ktoś  ze mną mieszka - uśmiechem się chwytając ubrania i powtórnie włażąc do łazienki. Wyszłem chwilę później już ubrany, ale bez koszulki.
- Nie za gorąco ci? - Zaśmiała się Ana rzucając we mnie poduszką.
- Baaardzo gorąco! - okrzyknąłem.

Ana?

Od Any do Leona

- Chyba tak... - odpowiedziałam i spojrzałam na okno. - To była Jessica?
- Tak - odpowiedział. - Pewnie znowu jej się nudziło.
- Widzę, że wymyśliła bardzo oryginalny sposób zapełnienia sobie wolnego czasu - mruknęłam.

Leon?

Zmiany

Przez najbliższą godzinę na blogu wprowadzone będą zmiany!! Blog bedzie normalnie funkcjonował!

        ~~Lume (tak będę się teraz podpisywać xD)

Od Olivii do Crisa

Puk, puk... Po chwili otworzyły się drzwi.

- Hej, jestem Cris. Co tu robisz?
- Cześć, chciałąm podziękować za uratowanie mi życia. 
- Aaa, to ty. Jak się nie mylę to masz na imię Olivia. Tak?
- Tak... 
- Nie ma sprawy. A tak na marginesie ładne imię.
- Dziękuję - nie ukrywając trochę się zawstydziłam. 
- Słuchaj...
- Hej Olivia idziesz z nami na spacer!? - nagle przerywając Crisowi zaproponowała Rose i Ana
- Tak, czekajcie chwilę!
- Sory, ale muszę iść. Pa!
- Hej! 
Cris?/Ana?/Rose? 

Od Camille do Erik

Chłopak ponownie dostał kuksańca w brzuch.
- A to za co!? - spytał.
- Na zapas - Zaśmiałam się.
- Wracamy? - spytał.
- Po co? Chodź do lasu...
- Ok, tylko ostrzegam; Mogą tam być wilki, niedźwiedzie albo...
Nie dokończył, bo ptak nasrał mu na głowę. Wybychnęłam  nie opanowaniy śmiechem.
- albo Black-Jack - uzupełniłam. Na dowód moich słów na ramieniu wylądował mi kruk.
- Nie skomentuje tego - odparł, ale nie było mu do śmiechu.
- No dobrze, dobrze możemy wracać... - dalam za wygraną. W końcu chłopak musi się umyć.

Erik?

Od Leona do Any

- Jestem MORDERCĄ, MORDERCĄ!!!! - złapałem się za głowę... Poczułem silne szarpnięcie.. Otworzyłem oczy i otarłem łzy... Łzy!? Czy ja płakałem!?
Rozejrzałem się do okoła. Ana siedziała obok i patrzyła się na mnie. Wstałem i mimowolnie spojrzałem na ręce... Była na nich KREW!!! Zobaczyłem stojącą w rogu pokoju Jess. Uśmiechała się. Wszystko rozumiem...
-  Aż tak cię to bawi!? - krzyknąłem na nią. Wzruszyła ramionami i zmieniła się w rudego kota. Uciekła oknem... Jak... Jak mogła!?
Podeszła do mnie Ana. Objąłem ją ramieniem.
- Wszystko w porządku?

Ana? xD