poniedziałek, 22 czerwca 2015

Od Jessicy do Amandy

Stałam z rozpiętymi ramionami przed dziewczyną. Ta jakby się wahała, później jakby coś w niej pękło napuscila na mnie hmarę mrocznych psów... Słodko!
- Zapominasz, że mrok to także  mój żywioł - Zaśmiałam się.
- Na nią - rozkazała stworzeniom... Cofnęły się... Zaśmiałam się, za wcześnie. Psy wzięły rozped i rzuciły się na mnie.
- Cho*era - mruknęłam wyciągając broń. - wiesz co? Nawet mi ich żal będzie - rzuciłam do dziewczyny. Pierwszym dwóm ucięłam głowy... Kolejnego pogrążyłam w wiecznym mroku... Z innymi bawilam się troszkę dłużej. O dziwo ciągle napływały nowe... Byłam bliska omdleniu. Jeden z psów zrobił mi wielką szrame na ręce... Bolało jak cholera... W końcu nie wytrzymałam. Przewróciłam się. Leżałam na ziemi. Wokół mnie kłębiły się mroczne psy, w kącie triumfowała dziewczyna, która je na mnie nasłała. Czułam słodki zapach krwi...czy to moja krew? Możliwe... Nie mnie nie obchodziło.. Zaraz nastąpi koniec.. Ciekawe jak to będzie... Umrę od razu czy mnie poboli? Zostanę zjawą? A może dziewczyna łaskawie się nademną ulituje? Nie, nie chce litości!
Ile sił mam w płucach krzycze:
- TO JA! NIE WIESZ JAK ŻYĆ!? - Zaśmiałam się ironicznie - JA TEŻ NIE! NAUCZ MNIE! TO WŁAŚNIE JA!!! I MNIE NIE UGNIECIE! - ostatnie słowa wypowiedziałam bardziej do wuja, niż do dziewczyny...

Amanda? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz