- Ten wielki wóz przypomina bardziej chochlę - wydusiłam w końcu. - Wogóle nie wiem, dlaczego te gwiazdozbiory się tak nazywają. Ktoś, kto wymyślał te nazwy chyba musiał mieć nazbyt wybujałą wyobraźnię.
- Albo się upił - dodał Criss.
Znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
Criss?
środa, 17 czerwca 2015
Od Criss'a do Any
Podbiegłem przed sarnę i wbiłem jej sztylet w szyję ( wiem to troche okrutne, ale cóż, taki już jestem ).
Razem z Aną zabraliśmy ciało sarny na polanę i ją upiekliśmy.
Po jakże udanym posiłku usiadliśmy obok siebie, a ja pokazywałem An'ie konstelacje gwiazd.
- To jest duży wóz - powiedziałem - A to mały - Wzkazywałem pokolei gwiazdy
Zaśmiała się, a ja dołączyłem do niej, i teraz chichraliśmy się razem.
< Ana ? >
Od Any do Criss' a
Wzruszyłam ramionami, ale wstałam i ruszyłam za Criss' em, który już ruszył w głąb lasu. Zrównałam się z nim.
Miałam wrażenie, że idziemy już wieki. Nagle Criss stanął w bezruchu. Też się zatrzymałam i nasłuchiwałam.
Nic nie usłyszałam, ale Criss najwidoczniej tak, bo ruszył z wampirzą prędkością przed siebie, nie zadając sobie trudu, żeby na mnie zaczekać.
Odczekałam chwilę i zatrzymałam czas. Ruszyłam wolnym krokiem w stronę gdzie zniknął.
Znalazłam go spory kawałek dalej zastygłego w czasie biegu. Tuż przed nim do biegu zerwała się sarna. Wyglądali komicznie. Zachichotałam i pstryknęłam palcami przywracając normalne tempo upływu czasu.
Criss?
Miałam wrażenie, że idziemy już wieki. Nagle Criss stanął w bezruchu. Też się zatrzymałam i nasłuchiwałam.
Nic nie usłyszałam, ale Criss najwidoczniej tak, bo ruszył z wampirzą prędkością przed siebie, nie zadając sobie trudu, żeby na mnie zaczekać.
Odczekałam chwilę i zatrzymałam czas. Ruszyłam wolnym krokiem w stronę gdzie zniknął.
Znalazłam go spory kawałek dalej zastygłego w czasie biegu. Tuż przed nim do biegu zerwała się sarna. Wyglądali komicznie. Zachichotałam i pstryknęłam palcami przywracając normalne tempo upływu czasu.
Criss?
Od Criss'a do Any
Przyłożyłem dłoń do skroni, bo strasznie bolała mnie głowa.
- Nie przepraszaj - powiedziałem łagodniejszym tonem - To moja wina. Za bardzo na ciebie naskoczyłem. Mogłem poprostu odmówić - po tych słowach wziąłem trochę wody na dłonie i obmyłem nią sobie twarz.
- Chyba oboje popełniliśmy błąd. - zaśmiałem się - Miałem zamiar wybrać się na polowanie. Idziesz ze mną, czy będziesz tu siedzieć ? - zapytałem z uśmiechem
< Ana ? >
Od Any do Criss' a
Nie odpowiedziałam. Zamiast tego usiadłam obok niego.
- Moim skromnym zdaniem jesteś źdźebko przewrażliwiony - powiedziałam po dłuższej chwili milczenia. Chyba go tym rozwścieczyłam.
- Raczej nie - warknął.
- Spokojnie! Nie ma powodu od razu się denerwować...
Wpatrywał się z uporem w swoje odbicie w wodzie. W końcu podjęłam decyzję. Mimo, że jestem wredna i chamska to jednak nie lubię kłutni.
- Criss... Przepraszam. Nie powinnam była poruszać tego tematu... no wiesz, tego z walką... powinnam odpuścić...
Spojrzałam na niego ostrożnie. Miał nieprzenikniony wyraz twarzy.
Criss? Pierwszy raz od dłuższego czasu nie mam weny...
- Moim skromnym zdaniem jesteś źdźebko przewrażliwiony - powiedziałam po dłuższej chwili milczenia. Chyba go tym rozwścieczyłam.
- Raczej nie - warknął.
- Spokojnie! Nie ma powodu od razu się denerwować...
Wpatrywał się z uporem w swoje odbicie w wodzie. W końcu podjęłam decyzję. Mimo, że jestem wredna i chamska to jednak nie lubię kłutni.
- Criss... Przepraszam. Nie powinnam była poruszać tego tematu... no wiesz, tego z walką... powinnam odpuścić...
Spojrzałam na niego ostrożnie. Miał nieprzenikniony wyraz twarzy.
Criss? Pierwszy raz od dłuższego czasu nie mam weny...
Od Any do Leona
- Chętnie - odparłam wyrywając mu paczkę z ręki.
Udał urażonego, co mu nie wyszło, bo zaraz się uśmiechnął.
- Zauważyłam, że od jakiegoś czasu dostajesz głupawki - mruknęłam.
- Głupawki?
- No, tak... - przewróciłam oczami. - Non stop się śmiejesz. Bez opamiętania...
- Bo mam powód, żeby się śmiać.
- Naprawdę? Niby jaki?
Leon?
Udał urażonego, co mu nie wyszło, bo zaraz się uśmiechnął.
- Zauważyłam, że od jakiegoś czasu dostajesz głupawki - mruknęłam.
- Głupawki?
- No, tak... - przewróciłam oczami. - Non stop się śmiejesz. Bez opamiętania...
- Bo mam powód, żeby się śmiać.
- Naprawdę? Niby jaki?
Leon?
Od Leona do Any
Zacząłem się śmiać.
- No co? - burknęła.
- Nic - powiedziałem - film jest śmieszny.
- Film się jeszcze nie zaczął - trafnie zauważyła.
- No to zostałem zdemaskowany - zaśmiałem się.
- Cii... - szepnęła i usiadła na fotelu. Podniosłem ją i sam usiadłem. Potem posadziłem ją sobie na kolanach. Przewróciła oczami, ale się nie odezwała wpatrując się w ekran.
- Popcornu? - spytałem otwierając ( czyt. rozrywając ) torebkę.
Ana?
- No co? - burknęła.
- Nic - powiedziałem - film jest śmieszny.
- Film się jeszcze nie zaczął - trafnie zauważyła.
- No to zostałem zdemaskowany - zaśmiałem się.
- Cii... - szepnęła i usiadła na fotelu. Podniosłem ją i sam usiadłem. Potem posadziłem ją sobie na kolanach. Przewróciła oczami, ale się nie odezwała wpatrując się w ekran.
- Popcornu? - spytałem otwierając ( czyt. rozrywając ) torebkę.
Ana?
Od Amandy do Jessici
Idę ciemnym lasem. Ptaki nie śpiewają, wiatr nie wieje. Jest
przeraźliwie cicho. Mam ochotę się wydzierać, ale nie mogę. Idę dalej
nie zawrócę, wiem że czegoś szukam, tylko czego… Mam deja vu, tak jakbym
znała ten las, ten mrok. To uczucie zaraz coś się stanie. Biegnę,
wydzieram się, bez skutku i tak nic nie słychać. Mimowolnie się
przewracam. Ktoś lub C O Ś za mną stoi. Po woli odwracam głowę. Wiem co
się stanie. Umrę. Po głowie chodzi mi tylko to jedno słowo.
- Tęskniłaś? - Pyta. Usiłuje się podnieść, ale nie mogę. Jego usta wykrzywiają się w nie znaczny uśmiech. Próbuje raz jeszcze wstać. Nie mogę. Czołgam się. O N tylko się śmieje i kręci głową. Zahaczam o korzeń. Widzę krew. Czerwona ciecz spływa mi po twarzy. Wykonał pierwszy ruch. Chce się obudzić. Wiem, że to sen. Czemu się nie budzę? Chce wstać do cho**ry! Zaczynam panikować. Słyszę J E G O śmiech. Zbliża się. Jego nóż ocieka krwią. Zaraz i ja będę nią ociekać. Próbuje atakować. Chybiam. Zaczynam się drzeć. Słyszę swój głos. Wiem, że i O N go słyszy. Ciekawe czy i poza snem się tak przeraźliwie drę. A może to nie sen? Może O N naprawdę mnie znalazł? Do oczu napływają mi łzy. Nie wiedziałam, że potrafię je jeszcze wytworzyć. Nie wiedziałam, że jestem taka słaba.
( Jessica? Lol brak weny xd )
- Tęskniłaś? - Pyta. Usiłuje się podnieść, ale nie mogę. Jego usta wykrzywiają się w nie znaczny uśmiech. Próbuje raz jeszcze wstać. Nie mogę. Czołgam się. O N tylko się śmieje i kręci głową. Zahaczam o korzeń. Widzę krew. Czerwona ciecz spływa mi po twarzy. Wykonał pierwszy ruch. Chce się obudzić. Wiem, że to sen. Czemu się nie budzę? Chce wstać do cho**ry! Zaczynam panikować. Słyszę J E G O śmiech. Zbliża się. Jego nóż ocieka krwią. Zaraz i ja będę nią ociekać. Próbuje atakować. Chybiam. Zaczynam się drzeć. Słyszę swój głos. Wiem, że i O N go słyszy. Ciekawe czy i poza snem się tak przeraźliwie drę. A może to nie sen? Może O N naprawdę mnie znalazł? Do oczu napływają mi łzy. Nie wiedziałam, że potrafię je jeszcze wytworzyć. Nie wiedziałam, że jestem taka słaba.
( Jessica? Lol brak weny xd )
Subskrybuj:
Posty (Atom)