Idę ciemnym lasem. Ptaki nie śpiewają, wiatr nie wieje. Jest
przeraźliwie cicho. Mam ochotę się wydzierać, ale nie mogę. Idę dalej
nie zawrócę, wiem że czegoś szukam, tylko czego… Mam deja vu, tak jakbym
znała ten las, ten mrok. To uczucie zaraz coś się stanie. Biegnę,
wydzieram się, bez skutku i tak nic nie słychać. Mimowolnie się
przewracam. Ktoś lub C O Ś za mną stoi. Po woli odwracam głowę. Wiem co
się stanie. Umrę. Po głowie chodzi mi tylko to jedno słowo.
- Tęskniłaś? - Pyta. Usiłuje się podnieść, ale nie mogę. Jego usta
wykrzywiają się w nie znaczny uśmiech. Próbuje raz jeszcze wstać. Nie
mogę. Czołgam się. O N tylko się śmieje i kręci głową. Zahaczam o
korzeń. Widzę krew. Czerwona ciecz spływa mi po twarzy. Wykonał pierwszy
ruch. Chce się obudzić. Wiem, że to sen. Czemu się nie budzę? Chce
wstać do cho**ry! Zaczynam panikować. Słyszę J E G O śmiech. Zbliża się.
Jego nóż ocieka krwią. Zaraz i ja będę nią ociekać. Próbuje atakować.
Chybiam. Zaczynam się drzeć. Słyszę swój głos. Wiem, że i O N go słyszy.
Ciekawe czy i poza snem się tak przeraźliwie drę. A może to nie sen?
Może O N naprawdę mnie znalazł? Do oczu napływają mi łzy. Nie
wiedziałam, że potrafię je jeszcze wytworzyć. Nie wiedziałam, że jestem
taka słaba.
( Jessica? Lol brak weny xd )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz