Kazali mi się położyć, więc leżałam... Jess jak zwykle nie było, bo po co. Drzwi się otworzyły i weszła rozradowana Kiyoko.
- zgaś światło - wycedziłam. Widocznie zauważyła krew na moich ubraniach, bo podbiegła do mnie.
- co ci się... - zaczęła, ale odgłos otwieranych drzwi nie dał jej dokończyć. Weszła Kamila.
- co tu takie zbiorowisko? Przecież żyję - zażartowałam
- mało brakowało - mrukneła Kamila.
< Kama? Kiyoko? >
czwartek, 7 maja 2015
Od Kamili do Camille i Remka
Przytuliłam Camille, a ona położyła głowę na moim ramieniu.
- Nie płacz. Wszystko będzie dobrze - pocieszałam ją - Ale teraz wracajmy do domu - mówiąc to razem z Remkiem podnkeśliśmy dziewczynę poszliśmy do domu.
Camille poszła się położyć.
Po kilku minutach postanowiłam do niej zajrzeć.
Zapukałam do drzwi.
< Camille ? >
Od Camile cd Kamila
- ja... - zaczęłam. Oczywiście chciałam się zabić, ale tego nie przewidziałam...
- chodź! - krzyknęła Kama i pomogli mi z Remkiem wstać
- dzięki - wysapałam opierając się na nich - zostawcie mnie
- Co!? Oszalałaś!? - niedowierzał Rezi. Posadzili mnie pod drzewem. Siedziałam tak na wpół martwa oparta o pień. Nagle coś we mnie pękło. Rozpłakałam się.
- ja już tak nie mogę!!!!!! - wydarłm się. Poczułam, że ktoś obejmuje mnie ramieniem.
- nie płacz - usłyszałam szept....
< Kama? Remek? >
P.s. uratowaliście bloga ( przynajmniej na razie )
- chodź! - krzyknęła Kama i pomogli mi z Remkiem wstać
- dzięki - wysapałam opierając się na nich - zostawcie mnie
- Co!? Oszalałaś!? - niedowierzał Rezi. Posadzili mnie pod drzewem. Siedziałam tak na wpół martwa oparta o pień. Nagle coś we mnie pękło. Rozpłakałam się.
- ja już tak nie mogę!!!!!! - wydarłm się. Poczułam, że ktoś obejmuje mnie ramieniem.
- nie płacz - usłyszałam szept....
< Kama? Remek? >
P.s. uratowaliście bloga ( przynajmniej na razie )
Od Kamili do Camille i Remka
- Zauważyłaś że Camille ostatnio się nie pojawia - zapytał Remek przy śniadaniu
- Rzeczywiście - mówiąc to wstałam - Coś mogło jej się stać ! Idziemy jej szukać.
Wybiegliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę klifu.
Przy drzewie leżała w pół martwa dziewczyna. Naglę oprzytomniałam !
- Camille - krzyknęłam podchodząc do dziewczyny i zaczęłam robić jej sztuczne oddychanie. - Obudź się ! No obudź - szeptałam próbując nie wpaść w panikę.
Naglę dziewczyna ocknęła się. Przytuliłam ją, a do nas dołączył się Remczak.
- Co ci odbiło ?!
< Camille ? >
Od Camile
Nic się nie układa. Dosłownie nic.... najpierw odeszła Zoe, teraz Mixi... Złapałam się za głowę.
- boże ratuj - wyszeptałam. Wszystko było nie tak. Świat stał się pusty i szary. Próbowałam już wszystkiego...
Stanęłam na brzegu piętnasu metrowego klifu. Zamknięłam oczy i runęłam w dół. Już tylko parę metrów, centymetrów, minimetrów... Odruchowo rozłożyłam skrzydła i wzbiłam się w powietrze.
- no właśnie, taki to już mój los - przeklnęłam pod nosem.
Poczułam dziwne kłucie w karku. Ból narastał. Przysisdłam na drzewie. Wygląda na to, że coś mnie ugryzło. Z pleców ciekła mi krew... Zrobiło mi się czarno przed oczami. Spadłam z hukiem z gałęzi. Zemdlałam...
< Ktoś? Albo umrę >
Więc... ostatnio nikt nic nie pisze. Jeśli sytuacja się nie poprawi Camile umrze a z nią cały blog...
~ *Kociaczek*
- boże ratuj - wyszeptałam. Wszystko było nie tak. Świat stał się pusty i szary. Próbowałam już wszystkiego...
Stanęłam na brzegu piętnasu metrowego klifu. Zamknięłam oczy i runęłam w dół. Już tylko parę metrów, centymetrów, minimetrów... Odruchowo rozłożyłam skrzydła i wzbiłam się w powietrze.
- no właśnie, taki to już mój los - przeklnęłam pod nosem.
Poczułam dziwne kłucie w karku. Ból narastał. Przysisdłam na drzewie. Wygląda na to, że coś mnie ugryzło. Z pleców ciekła mi krew... Zrobiło mi się czarno przed oczami. Spadłam z hukiem z gałęzi. Zemdlałam...
< Ktoś? Albo umrę >
Więc... ostatnio nikt nic nie pisze. Jeśli sytuacja się nie poprawi Camile umrze a z nią cały blog...
~ *Kociaczek*
Subskrybuj:
Posty (Atom)