- ja... - zaczęłam. Oczywiście chciałam się zabić, ale tego nie przewidziałam...
- chodź! - krzyknęła Kama i pomogli mi z Remkiem wstać
- dzięki - wysapałam opierając się na nich - zostawcie mnie
- Co!? Oszalałaś!? - niedowierzał Rezi. Posadzili mnie pod drzewem. Siedziałam tak na wpół martwa oparta o pień. Nagle coś we mnie pękło. Rozpłakałam się.
- ja już tak nie mogę!!!!!! - wydarłm się. Poczułam, że ktoś obejmuje mnie ramieniem.
- nie płacz - usłyszałam szept....
< Kama? Remek? >
P.s. uratowaliście bloga ( przynajmniej na razie )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz