czwartek, 30 kwietnia 2015

Od Remka cd Jess

Podszedłem do Kamili obejmując ją ramieniem. Ona się do mnie przytuliła, a ja pocałowałem ją w czoło.
- Więc co teraz robimy ? - zapytała zdezorientowana Jess
- Tam - wskazałem ręką na małą szczelinę - Z stamtąd wchodzi tu światło. Może spróbujemy jakoś to rozkopać. Mam przy sobie sztylet -  rzekłem wyciągając broń i podchodząc w to miejsce.
Zacząłem kopać, a Kamila i Jess usiadły i zaczęły rozmawiać.
Słyszałem tylko pojedyncze słowa.
Naglę coś odepchnęło mnie na bok. Leżałem nieprzytomny, a kiedy się obudziłem ujrzałem Kamile stojącą nade mną. Kiedy zobaczyła że się ocknąłem pocałowała mnie a zaraz potem szybko wstaliśmy.
Ujrzałem dziewczynę, z jej rąk tryskały iskry.
- Kto to ? - zapytała Kamila

< Jess ? >

Od Jess cd Remek

- ktoś ma jakieś pomysły? - spytałam - co teraz?
- niedaleko jest jaskinia, więc możemy tam przeczekać ulewę - zaproponowała Kamila.
 Rozejrzałam się wkoło. Nie miałam zamiaru iść do jaskini, która nie ma nawet dostępu do wi-fi. Jednak naokoło zaczęła powstawać gęsta mgła. Za minutę lub dwie nic nie będzie widać
- no dobra. Chodźmy - zgodziłam się niechętnie.
Szliśmy kawałek po czym trafiliśmy do jaskini. Oprócz martwej tygrysicy nie było tu żadnych " atrakcji " .
- całkiem przytulnie - podsumował Remek.
 Nagle usłyszeliśmy huk. Podbieglismy do wejścia jaskini. Piorun uderzył w kamienie i zasypał wyjście z groty. Kama wydała z siebie zduszony krzyk.
- brawo! Ktoś ma jeszcze jakieś "inteligentne" pomysły - zapytałam z ironią.

< Remczak? Kamisiak? >

Od Camile cd Kiyoko

Spojrzałam na dziewczynę. Miała błękitne włosy. W sumie nic dziwnego przebywając z Jess zdążyłam przyzwyczaić się do nietypowych kolorów włosów.
- chodź za mną, tu kręci się za dużo swirów i kretynów - powiedziałam.
- no dobrze - zgodziła się. Poszłyśmy w kierunku miasta.
- jak się nazywasz? - spytałam zdając sobie sprawę, że dziewczyna nic mi o sobie nie powiedziała.
Spojrzała na mnie nieufnie, ale widocznie uznała, że może mi zaufać bo powiedziała:
- Kiyoko. Ile masz lat? Bo ja 16
- ja 17. Masz jakieś zwierzę? - spytałam zadowolona, że Kiyoko wreszcie się odprężyła i zaczęła ze mną normalnie rozmawiać.

< Kiyoko?  xD >

Od Kiyoko

I pomyśleć, że ja też jestem człowiekiem. No w sumie prawie. Podglądałam za krzaków dwóch kłusowników. Gdyby mnie zobaczyli, byłoby po mnie. Szukali zwierzyny, a dokładniej mnie. W sumie nie dziwię im się. Chcą po prostu złapać potwora który zostawia w lato ślady śniegu na polanie. Wczoraj faktycznie mnie trochę poniosło, ale bez przesady.
> -Yoko, weź nie lataj tak wysoko.-powiedziałam w myślachdo mojej w ptaszynki
> -Bez przesady.- W tej chwili oczywiście musiał zawiść dosyć mocny powiew wiatru. Logiczne, że małego kaliberka to poniesie. Yoko była w miejscu idealnie widocznym dla ludzi z bronią. Zaczęli w nią celować. Podskoczyłam, aby ją złapać i zaczęłam bieg. Słyszałam ich oddechy. Nie wiem czemu do mnie nie strzelali. Wybiegłam z lasu. Potknęłam się i wpadłam do podziemnej jaskini wypełnionej wodą. Myśliwi popatrzyli na mnie jak wpadłam do wody. Spojrzeli  czy się wynurzam i odeszli.
> -Poszli sobie?- Yoko wyleciała na powierzchnię
> -Pewnie.- Moja głowa  gwałtownie wyszła na powierzchnię i ochlapała wszystko dookoła
> -Uważaj, bo będzie mokro.- Z uśmiechem powiedziałam do mojej towarzyszki. Zaczęłam tworzyć wir wodny, który podniósł mnie nad tafle wody. Kiedy byłam już nad ziemią, straciłam równowagę i upadłam na coś a dokładniej na kogoś. Bardzo szybko wstałam. Dziewczyna na którą wpadłam również. Patrzyłyśmy na siebie. Ja miałam ręce ustawione w pozycji, aby w każdej chwili móc strzelić jej małym soplem lodu w stopę. Nie chciałam tego robić. Dziewczyna była nastolatką jak ja. Miała na sobie T-shirt i jeansy. Byłam bardzo zdziwiona, że ją spotkałam, a jej wyraz twarzy mówił, jakby zdarzało jej się to codziennie.
> -Eee...Kim jesteś?-spytałam się
> -Jestem człowiekiem takim jak ty.-Nie wiedziałam co miałam myśleć. Czy są w ogóle ludzie tacy jak ja?
> -A w dokładności?
> -Jestem Camile.- chwilę się zawahała -Założyłam miasto dla takich jak my.- nie wierzyłam w to co słyszałam
>
> <Camile?>

środa, 29 kwietnia 2015

Od Remczaka do Jess

Poszliśmy nad jezioro.
Była piękna wiosenna pogoda.
Stanęliśmy nad brzegiem i wpatrywaliśmy się w taflę wody, która co jakiś czas drgała.
Popchnąłem Jess, a ona wpadła do wody.
- Ejj - krzyknęła ze śmiechem, a potem sama mnie wrzuciła
Zaczęliśmy się chichrać.
Chwilę później zaczęło padać.
Szybko wyszliśmy z wody i skierowaliśmy się w stronę jakiegoś drzewa, ciągle się śmiejąc.
Usiedliśmy obok i nagle pojawiła się obok nas Kamila.
- Hej ! - powiedziałem zdziwiony - A ty co tu robisz ?
- Szukam was - rzekła z uśmiechem - Macie tu bluzy - mówiąc to podała nam 2 ciepłe swetry
- Dzięki - odparła Jess z uśmiechem,, a potem razem usiedliśmy w kole
- Chyba będzie burza - stwierdziłem - Wracajmy do domu

< Jess ? >

Od Kamili cd Camille

- Jasne i tak Magik musi odpocząć.
Poszłyśmy się przebrać, a po pół godzinie konie były gotowe.
- Więc jedźmy ! - rzekłam ruszając
Pojechałyśmy piękną, leśną drogą.
Przed nami ukazał się masywny pień drzewa.
Magik, jako utalentowany skoczek, przeskoczył bez problemu.
Zaraz za mną pojawiła się Camille.
- Jest piękny - skomplementowała - Niesamowicie utalentowany. Kogo to koń ?
- Co prawda Remka, ale to ja na nim jeżdżę - powiedziałam ze zmartwieniem
- Czemu ? - dopytywała
- Rezi powiedział że woli abym to ja go trenowała.

< Camille ? >

wtorek, 28 kwietnia 2015

Nowa odnaleziona !!!


Imię: Kiyoko
Nazwisko: Reiko
Płeć: kobieta
Wiek: 16
Wzrost: 171,5 cm
Wygląd: Długie, błękitne włosy ombre. Nie jest gruba, ale nie ma niedowagi. Jest w sam raz. Czasem lubi się umalować, ale częściej ogranicza się do kreski do oczu i pomadki ochronnej.
Cechy charakteru: Choć jej imię i nazwisko pochodzą z Japonii niema z nią nic wspólnego. Nie lubi być sama. Jest bardzo towarzyska. Interesuje się sztuką. Czy jest to muzyka czy malowanie musi się za to zabrać. Nie lubi się nad sobą użalać. Żyje chwilą, a nie przeszłością. Co jakiś czas ma ataki głupawiki, więc nie dziw się jeśli spotkasz ją skaczącą na swoim łóżku. Pełna energii i werwy. Nie umie panować nad emocjami. Może się śmiać , a już kilka sekund później płakać. Podczas nadmiaru emocji nie panuje nad swoimi mocami.
Żywioł: woda i lód
Muzyka: słucha wszystko, ale najbardziej kocha zespół Gorillaz
Moce:
~Ogólnie panuje nad wodą i lodem, ale czasem wymyka się jej to z pod kontroli
~Rozmawia ze zwierzętami za pomocą myśli
~Oddycha pod wodą
Pokój: nr 9
Zwierzę: Malutka Yoko

Historia: Matka ją porzuciła, więc malutka Kiyoko trafiła do sierocińca. Kiedy poszła do gimnazjum poznała nie lubianego chłopaka. Nazywał się Matt. Zostali parą. Któregoś dnia po szkole spotkała go na ulicy. Był pół martwy. Widać było na nim ślady pobicia. Wtedy pierwszy raz jej moce dały oznaki. Kiedy przyszli do niej chłopacy którzy najpewniej pobili Matta próbowali ją od niego odciągnąć siłą, ale nagle z jej rąk wydobył się ostre sople lodu. Trafiła dwóch z trzech. Nie wiedziała co ma robić, ale serce kazało się jej bronić. Zamrozić ostatniego z nich i zadzwoniła na pogotowie. Nie czekając na karetkę, uciekła do lasu. Zaczęła żyć w zgodzie z naturą. Wtedy nauczyła się rozmawiać z innymi za pomocą myśli. Wciąż nie umiała kontrolować swoich mocy i przybyła tu aby się tego nauczyć.
Waściciel: lilissa1

Od Camille cd Kamila

- nawet bardzo - odparłam - widzisz tamtego konia? - spytałam pokazując w stronę boksu Nightwisha - to Nightwish, mój koń.
- piękny - powiedziała z uśmiechem - i wielki - dodała po namyśle
- a jaki kochany, choć czasem uparty jak osioł - zasmiałam się
- jaka to rasa? - spytała Kamila
- Shire - odparłam - wiesz co? Może wybierzemy się na mała wycieczkę? Nightwishowi przydałoby się trochę ruchu...

Kama??? Xd

Od Kamili do Camille

- Ok spoko - powiedziałam ze śmiechem - Przejdziemy się ? - zaproponowałam
Pokiwała twierdząco głową.
Poszłyszmy nad piękny wodospad. Wiał ciepły, letni wiatr, a łąka obok wodospadu  cała była żółta z powodu mleczy rosnących tuż obok.
Usiadłyśmy w milczeniu zadurzone w myślach.
- Jak tam u Magika ? - zapytała przerywając ciszę
- Świetnie ! - rzekłam z ulgą mogąc rozmawiać o koniach - Radzi sobie dużo lepiej niż przed przyjazdem tutaj. - uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam się w jej roześmiane oczy. - A ty interesujesz się końmi ? - zapytałam

< Camille ? >

Od Camile

 Ostatnio nic się nie układało... Siedziałam właśnie na drzewie. Dopiero wschodził świt. Jess nie było, bo kiedy nie śpi to zwiedza. Zresztą chyba na razie wolę być sama. Rozłożyłam skrzydła i wzbiłam się w powietrze. Na początku wisiałam trochę w powietrzu podziwiając pomarańczowe słońce. Chwilę później poleciałam dalej i rozpędziłam się jak tylko można. Nagle lecąc za blisko ziemi wpadłam na kogoś...
- ała! Uważaj! - usłyszałam
- przepraszam wymamrotałam

        < Ktośkolwiek?  :P >

Od Jess cd Remek

- no cóż jakby coś to tylko informuje, że jestem wolna - odparłam z uśmiechem. Bardzo go polubiłam.
- wiesz ja nie mam co prawda psa, ale mam swojego kiciusia, Damona. Chcesz go zobaczyć? - spytałam
- jasne, lubie kotki - powiedział z uśmiechem. Zawołałam Damona. Chłopak wyglądał na trochę zdziwionego
- no faktycznie "mały" kiciuś - odparł ze śmiechem. Po czym oboje już śmialiśmy się do rozpuku. Dziwne, nawet nie chciało mi się z nim droczyć...
- popatrz, chyba się lubią - szepnęłam do Remka patrząc na mojego kotka i jego psa. Uśmiechnął się w odpowiedzi.
- pójdziemy nad jezioro? - spytał patrząc mi w oczy. Szybko spućciłam wzrok bojąc się, że obleję się rumieńcem. Groza!
- jasne!  - odpowiedziałam z entuzjazmem
- jak słońce - dopowiedział.

 < Remek? XD >

Od Remka do Jess

- A ja jesem Remek - przedstawiłem się z lekką dezorientacją  - Ja nie piję, ale mogę ci potowarzyszyć.
- Żartowałam - powiedziała ze śmiechem
Razem z Jess poszliśmy na spacer.
Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy gadać
- Ile masz ,lat ? - zapytałem
- 17, a ty ?
- Ja 19 - oznajmiłem.
- Przejdziemy się - zaproponowała podnosząc się z miejsca
- Tak
Poszliśmy do lasu. Zabrałem ze sobą Kampiego.
- Jest śliczny - rzekła dziewczyna głaszcząc mojego pas
- Dzięki - odparłem z uśmiechem
- Masz dziewczynę ? - zapytała głaszcząc psa
- Tak - wyznałem

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Jess

 Weszłam do pokoju.
- siemka, Jess! - usłyszałam głos Camile. Podniosłam głowę i spojrzałam na dziewczynę
- siemaneczko! - odpowiedziałam skacząc przez oparcie kanapy i lądując na siedząco. Chwyciłam pilot i włączyłam telewizor. Bezmyślnie przeglądałam kanały, gdy dostałam czymś ciężkim w głowę.
- ałA! Mogłabyś trochę uważać - powiedziałam z wyrzutem
- idź i kogoś poznaj - nakazała
- jasne mamo - mruknełam ironiczne, ale wyszłam na dwór.
- skoczę od razu po zapałki i podpalimy tę budę - krzyknęłam jeszcze wychodząc.
 Na podwórzu zaczepiłam pierwszą lepszą osobę
- jetsem Jess, skoczysz ze mną po piwo? - no cóż nie moja wina, że żarty się mnie trzymają....

                           < Ktokolwiek? xD Spoko, dzisiaj nie gryzę xD>

ZOE ODCHODZI :(((

 Zoe odchodzi :[ jest nam bardzo smutno... mamy nadzieję, że jeszcze do nas wrócisz...
                                 
                                     
                       Wszystkiego najlepszego w grze i nie zapomnij o nas
                       

Nowa odnaleziona !!!





Imię:  Jessica
Nazwisko: Merlinse
Płeć:kobieta
Wiek: 17
Wzrost: 170, 5 cm
Wygląd: Blond włosy miejscami farbnięte na zielono. Jaskrawe zielono-żółte oczy jak u kota.
Cechy charakteru: Złośliwa, uwielbia się odroczyć oraz żartować. Przeklina, ma głupkowate pomysły. Jest odważna i nigdy nie rozumie do końca powagi sytuacji. Nigdy nie sypia w nocy. Jednym słowem ma trudny charakter.
Żywioł: mrok
Muzyka: metal, rock
Moce:
~ widzi w ciemności
~ potrafi czytać w czyiś myślach
~ może sprawić, że daną osobę będą dręczyły koszmary
~ zmienia się w jastrzębia, lwa i kojota
~ może sprawić, że drzewo uschnie, albo odroś
Pokój: nr 9
Zwierzę:

Damon


Historia: Kiedyś przyjaciółka Camile. Nudziło jej się i przylazła...

Właściciel: *Kociaczek*

Sprawy dwie... xD

1. EVENT WYGRYWA ZOE!!!!

2. KTO CHCE SAMODZIELNIE WSTAWIAĆ POSTY PROSZĘ WYSŁAĆ ADRES SWOJEGO GMAILA DO *Kociaczek* !!!


piątek, 17 kwietnia 2015

EVENT ( CAMILE ODPADA *_* )

 Więc Camile odpada ( a z pretensjami to do jej prawnika ) XD. Więc teraz Steph masz czas do... 15.00 jutro xD.

                                   Życzę miłego dnia

środa, 15 kwietnia 2015

Od Zoe

Byłyśmy zmieszane... Przez chwilę było zupełnie cicho, ale mi ta chwila wydała się wiekami... w końcu wzięłam głęboki oddech i odezwałam się do Tatiany.
- Odpowiemy wam, ale najpierw chcę się widzieć z waszym dowódcą... z dowódcą łowców.
Tatiana i niemy mężczyzna wymienili zdziwione spojrzenia.
- Skąd wiesz o łowcach?? - wolałam, kiedy facet był niemy. jego głos był wprost
przerażający.
- Bo byłam postronnym świadkiem waszej " zbawiennej " działalności - uśmiechnęłam się do niego zimno - w Indiach, kojażysz?
Świetnie pamiętałam, że to nie był on, ten, który wyssał z tego chłopca całą moc. Jego nawet tam nie było. Mimo to uniósł brew, udając, że coś sobie przypomina. Podczas naszej rozmowy zorientowałyśmy się, jaką moc ma Tatiana. potrafiła zmieniać formę. Tutaj przybrała swoją prawdziwą naturę. Była wysoką kobietą o czarnych włosach ( poważnie, wyglądały jakby myła je sobie w smole), bladej skórze i stalowym spojrzeniu.
- Czego od nas chcecie?? - Rita nie wytrzymała napięcia - o co wam chodzi??
czarny mężczyzna nie odpowiedział. Znowu udał niemego.
- To nie istotne - Tatiana już wcale nie wydawała się nieśmiałą nastolatką, jej głos przypominał raczej wystrzały armatnie - jaka jest odpowiedź? idziecie czy zostajecie?
- Chwila - Camile przywołała nas ruchem ręki. Zaczęłyśmy się namawiać.
- To jak? - Mixi spojżała na nas niepewnie - co robimy?
- Zostaniemy - Nie miałam co do tego wątpliwości - Chyba nie chcecie zostawić Steph?
- Ale.. słyszałaś ich - Rita ciągle nie była przekonana - To piekło, to nie żarty.
Spojżałam dziewczynom prosto w oczy. postanowiłam nie przeciągac dłużej.
- Myślisz, że Stephanie nie zrobiłaby tego samego dla nas? Skoro ona i tak czy tak będzie w piekle, niech przynajmniej będzie z nami. Apo za tym, razem damy radę, jestem o tym przekonana.
Teraz byłyśmy już pewne.
- Tak - odrzekłam stanowczo do czarnego męrzczyzny i Tatiany - zostaniemy.
< Camile? teraz ty XD czas do 13.30 jutro >

EVENT (Rita odpada :C )

No więc Rita odpada... Teraz Zoe zaczynaj! Teraz los Steph leży w twoich rękach. Czyli krótko mówiąc robisz to co powinna zrobić Rita... i pamiętaj WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE :).....

Zoe MASZ CZAS DO... 12.40 JUTRO... POWODZENIA....

wtorek, 14 kwietnia 2015

event ( Mixi odpada : ( ) - ETAP III !!!

 Więc obudziliśmy się i jak już trochę otrząśliśmy po tym co każdy z nas przeżył (  oj długo to trwało, dłuuugo... ) okazało się, że brakuje Mixi... leżała tylko mała kartka. Odczytaliśmy z niej:

                            " Możemy oddać wam Stephanie musicie tylko podążać za wskazówkami. "

Było wypisane na niej naprawdę duuuużo wskazówek. Ale wszystkie zrobiliśmy. Wreszcie doszłyśmy do miasta. Na pierwszy rzut oka był to New York jednak dziwnie pusty. Nie było tu żadnej żywej duszy. Wreszcie ich zobaczyliśmy... Stali na środku drogi. Tatiana i nieznajomy, a z nimi Stephanie...
- wybierajcie - odezwała się Tatiana - ona - wskazała na Steph - albo pozwolimy wam przejść. Ale pamiątajcie, to już nie New York to piekło....


                           < Zaczyna Rita. Wybieraj... Później wybierz kto po tobie. Masz 20h na odpisanie, czyli czas do 15.00 jutro... >

        Więc Steph może wróci nie chce mi się pisać dlaczego, więc zainteresowanych proszę o kontakt ze mną na howrse... DZIĘKUJĘ ZA WYSUCHANIE XD  i jeszcze jedno RITA WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE, WIĘC JEŚLI NIE CHCESZ TO NIE MA PRZYMUSU XD.....

Od Zoe

Obudziłam się w nicości, nie było niczego... tylko JA. Ale... oprócz mnie... zauważyłam też siebie... tą złą. Stałam z sobą twarzą w twarz. Po raz pierwszy, co normalnie nie byłoby możliwe, widziałam JĄ... Zmierzyłyśmy się wzrokami. Wyglądała jak ja, ale nie całkiem... różniła się oczami... były zapalone złym blaskiem... blaskiem nienawiści... jeszcze chwila a zniknie-powtarzałam sobie-jej tu niema. Ona nie istnieje...
- Masz rację - zaśmiała się złośliwie.
- co??-byłam jaby wybita z kontekstu.
- Bo mnie tu niema - spojżała mi prosto w oczy... nie mogłam odwrócić wzroku... nie potrafiłam - Jesteś tu TYLKO TY. Bo ja i ty... to to samo.
W głowie mi się zakręciło... Po raz pierwszy w życiu zrozumiałam, że mam rację... To moje ręce ciskały błyskawicami w tę wioskę... niby wszyscy mówili, że to nieprawda... że to ona.. ale ona przecież była częścią mnie... Nie można uciec od samej siebie... Choć mi się wydawało inaczej. Znowu zaczynałam mdleć... w głowie miałam tylko jej straszny śmiech i jeszcze gorsze słowa... "bo ja i ty... TO TO SAMO.." to była prawda...ona siedzi we mnie... i nic już tego nie zmieni... zrobiło mi się ciemno przed oczami... znowu zemdlałam.
<okej, jeszcze tylko Mixi :)>

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Rity

Zasnełyśmy, ale po chwili się obudziłam. Byłam w dobże znanym mi miejscu. Czuć było zapach siarki. Wszędzie były płomienie. Byłam w mieszkaniu. Spojrzałam na znajome mi ściany oraz meble. I wtedy sobie przypomniałam. Wiedziałam gdzie jestem. Ale nie byłam tu sama. Uslyszałam swój stary głos. Spojrzałam w strone schodów.
- Trzymaj - usłyszałam głos chłopaka < czyli mnie> - i zakryj twarz.
- A ty - odmawiała dziewczyna - udusisz się.
- Ale ty masz przeżyć - powiedział. Zauwarzyłam ich jak schodzą ze schodów. Spojrzałam na podłoge i zauwarzyłam metalową lampe.
- To oto się potknełam - powiedziałam. Chciałam to podnieś, ale tylko przez to przenikłam. I wtedy się przewrucił, a dziewczyna poleciała prosto w płomienie. Rafał < to dalej o mnie> zaczoł iść na czworaka w jej strone i w tym samym momęciie płonoł.
- Nie to na nic. Zginie. Ona zginie - zaczełam płakać. Łzy mi leicały, a potem koniec. Obudziłam się z łzamii w oczach i już nie zasnełam.

< Kunic>

Od Camile

 Obudziłam się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Ściany były szare i podrapane, a do tego wszystko było pokryte kurzem, szlamem i krwią. Obejrzałam się. Byłam tu sama. Gdzie są wszyscy? Eh.. to pewnie tylko sen, albo jakieś chaluny... Zaczęłam chodzić po pokoju szukając jakiegoś wyjścia. Wszędzie dookoła stały góry rupieci i rozbite lustra. Zniszczone, podziurawione rzeczy walały się tu i tam... Nie było żadnych drzwi.... Nagle usłyszałam huk, ktoś strzelał! Odruchowo chciałam wyciągnąć swoją spluwę, albo chociaż sztylet, ale zorientowałam się, że nie mam broni. Padłam na ziemię. Huki powoli ustały. Wszystko się uspokoiło. Kiedy już otrząsnęłam się z szoku wstałam
- ku*wa - przeklnęłam głośno patrząc na swoje odbicie w rozbitym lustrze.
Byłam cała w kurzu. Nie zważając na to ( bo nie było na to czasu ) zaczęłam przeszukiwać góry rupieci.
- kto wie może znajdę tu coś pożytecznego - mruknęłam do siebie - umrzemy i tak, ale czy to musi stać się akurat tu? Ale w końcu i tak nie jest aż tak źle, mogło być gożej - powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Starałam się wmówić sobie, że wszystko gra. Ale nie potrwało to długo. Przeszukując śmieci natknęłam się na ciało. Krzyknęłam i odsunęłam się pod ścianę. Spojrzałam w bok. Tam na lampie wisiała ludzka czaszka! Zaraz zwymiotuję... Ciał, szkieletów, kości i trupów było coraz więcej. Pojawiały się z nienacka... Nie to było najgorsze, niektóre z tych zwłok rozpoznałam... to byli moi... przyjaciele, ludzie którzy pomogli mi kiedy wałęsałam się po świecie oraz przyjaciele z... miasta. Zaczęło kręcić mi się w głowie...
- nie chcę zostać sama! To sen... głupi sen, to tylko koszmar... TYLKO KOSZMAR!!!  - zaczęłam wołać, aż pogrążyłam się w nicość...

< Zoe? Rita? Mixi? Każdy ma czas do 17.25 jutro ( tak jakby ktoś nie wiedział to powtarzam ) xD >

ETAP II - EVENT xD

Oto drugi etap eventu...

 Wyniki I etapu:
Przechodzą dalej:
Zoe
Mixi
Camile
Rita

Odpadli:
 Stephanie


Więc.....

  Wszyscy cali i zdrowi opuściliśmy jaskinię. Jednak wciąż jesteśmy głodni i spragnieni. Niektórym dokucza także chłód. Kładziemy się spać mając nadzieję, że ta noc upłynie spokojnie...

__ __ __ __ __ __ __ __

Budzimy się jeszcze głodniejsi niż poprzedniego dnia. Wyruszamy na poszukiwanie jedzenia. Znajdujemy tylko grzyby. Zjadamy je na surowo. Nagle pogrążamy się w śnie, a budzimy w swoim największym koszmarze... to były GRZYBKI HALUCYNKI!!!

Zadanie: Opowiedz co widzisz. Musi to być coś czego się boisz. Jesteś sam...

            KOLEJNOŚCI NIE MA !!! KAŻDY MA 22H NA ODPISANIE, CZYLI DO TERAZ DO 17:25 JUTRO !!!!

Od Camile cd Mixi


  Więc się podzieliliśmy. Szukaliśmy i szukaliśmy... ale bez skutku.
- pójdę poszukać w lesie - powiedziała mi Steph - poczekaj tu na mnie
- okay - odparłam. Wcale nie podobał mi się ten pomysł, ale to nie była pora na kłótnie.
 Więc czekałam... zapadła ciemność. Później noc. Zaczęłam szukać, ale po dziewczynie nie było śladu. Czy coś jej się stało? Nie, na pewno nie... Zrezygnowana wróciłam do grupy. Wszyscy znowu byli na tym nieszczęsnym wzgórzu.
- gdzie Steph? - zaniepokoiła się Mixi kiedy zobaczyła, że wróciłam sama
- zaginęła... jak kamień w wodę. Nie wiem co się stało - westchnęłam siadając.
- że co proszę!? - krzyknęła Zoe
Opowiedziałam, a przynajmniej zaczęłam opowiadać jak to było, gdy nagle zza krzaków wyskoczył tygrys. W sumie pewnie byśmy walczyli, ale był mały, a do tego bardzo znajomy...
- skąd się tu wziąłeś Assasinie? - zawołałam przytulając go - czy ty wiesz jak mnie przestraszyłeś!?
Maluch widocznie się tym nie przejmował.
- którędy on się tu dostał? - spytała Zoe
- może coś jest zza tymi krzaczorami - podsunęłam
- sprawdźmy - powiedziała ochoczo Mixi i wlazła w krzaki. - chodźcie, tu jest jakiś tunel - krzyknęła
Wymieniłyśmy z Zoe  porozumiewawcze spojrzenia... No ale nic, trzeba było iść. Wzięłam tygryska na ręce i zaczęłyśmy przedzierać się przez gęstwiny... i rzeczywiście był tam tunel, był nawet duuuży... Po krótkim wachaniu wlazłyśmy do niego gęsiego. Mixi, ja i Zoe. Droga była dłuuuuga i męcząca. Wkrótce dotarłyśmy do jakiejś jaskini. Pachniało tu czymś dziwnym.
- benzyna - szepnęła Zoe - to się źle skończy
- jak tak, to można spróbować, nie? - spytałam żartem. Żart się nie udał :/ .
- chyba jednak to nie za dobry pom... - Mixi nie dokończyła, bo ciszę rozdarł skrzek feniksa
- Rita - nie wiem która to powiedziała... może nawet to byłam ja... nie wiem
Szybko pobiegłyśmy przeszukać jaskinię. I tam na środku ciemnego wnętrza stała... klatka z Ritą w środku. Używając swoich mocy, wspólnymi siłami udało nam się otworzyć klatkę.
- szybko uciekajmy - powiedziała Rita.
Więc pobiegłyśmy z powrotem do tunelu. Nagle coś mi wpadło do głowy.
- poczekajcie - krzyknęłam, gdy już byłyśmy bezpieczne w tunelu. - Zoe mówiłaś, że to benzyna tak?
- tak i co z tego?
- to, że to faktycznie źle się skończy - zaśmiałam się - Zoe, czy mogła byś popieścić prądem tą bęzynę? - spytałam. A ona przyłożyła rękę do mazi i zaraz ją zabrała.
- i co to da ??? - zdenerwowała się Mixi - tracimy tylko czas!
- to - powiedziałam wskazując głową na benzynę, która zapaliła się powodując spalenie oraz zawalenie jaskini.
- teraz już chodźmy - powiedziała Rita, gdy trochę ochłonęłyśmy ze śmiechu.

 < Koniec XD >

niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Rezi'ego cd Steph

Usiadłem obok niej.
- A może wybierzemy się na spacer - zaproponowałem
- OK
Chodziliśmy i gadaliśmy o różnych sprawach.
- Wiesz tak sobie gadamy a ja nawet nie wiem jak masz na imie - powiedziałem
- Jestem Stephanie. A ty ? - zapytała
- Jestem Rezigiusz, ale mów mi Rezi.

< Stephanie ? >

Od Mixi cd Rita



Rozmawiałyśmy o łowcach, gdy Camile nagle zapytała:
- Widziałyście gdzieś Ritę?
- Tego feniksa? - spojrzałam na nią.
Skinęła głową.
- Faktycznie gdzieś zniknęła...
W tym momencie rozległ się skrzek. Niewątpliwie jakiegoś ptaka i prawie na pewno Rity.
- Chodźmy tam - Zoe aż rwała się do działania.
- Spokojnie, musimy najpierw ustalić jakiś plan. Przecież nie wbijemy tam z wojowniczym okrzykiem - ostudziłam jej zapał.
- Musimy za to działać szybko - powiedziała Stephanie. - Nie wiemy co jej tam robią.
- Tak, ale jakiś plan też musimy mieć. Proponuję otoczyć ich z dwóch stron, nie pozostawiając im drogi ucieczki - rysowałam patykiem na ziemi. - Co wy na to?
- Nic lepszego na szybko chyba nie wymyślimy - powiedziała Camile. - Proponuję grupy Mixi z Zoe i ja z Stephanie. Tak będzie najlepiej, bo Zoe i Stephanie władają bardziej 'ognistymi' żywiołami, Mixi i ja mamy umiejętności trochę innego typu.
- Masz rację - poparła ją Zoe.
- Czyli rozdzielamy się i idziemy ratować Ritę? - uśmiechnęłam się.
(Tera chyba Stephanie? Do 12.04 21:43 XD)

sobota, 11 kwietnia 2015

Od Rity cd Zoe

Siedziałam na drzewie i patrzałam na nich z góry wypatrując przy tym okolice. Jesteśmy tu same dziewczyny, a tamta dwójka była podejrzana. Chcialam to sprawdzić i nie martwić reszty. Bezszelestnie rozpostarlam skrzydła. kiedy tylko się wzniosłam zauwarzyłam ich dwójke dojść daleko. Poleciałam bliżej nich. Sama nieiwem po co. Coś mnie natchneło i tyle. Zaczełam obniżać lot kiedy na ziemi zauwarzyłam siatke.
- Co to u licha - powiedziałam na głos. Nagle dostałam kamieniem w skrzydło i upadłam prosto w sieć, która się zamkneła.
- Półapka - wysyczałam. Zaczełam się rozglądać z pewnym niepokojem. Po chwili ich zauwarzyłam. Dziewczyne o imieniu Tatiana, i męszczyzne o którym niewiedziałam nic. I byłam z tego posodu zła. Zaczełam płonąć, ale nic to nie dawało. Siatka jakby z ołwiu, ani drgneła. Stała i nic. Męszczyzna wzioł mnie w siatce i zaczeli gdzieś iść.
- Wypuśccie mnie - warknełam do nich. A oni jagby mnie nie słyszeli. Ostatnią żecz jaką mogłam zrobić, to dać dziewczyną znak, że jestem w niebezpieczeństwie. Zaskrzeczałam najgłośniej jak potrafie, a potraie tak nawet na kilkaset kilometrów. Nastuwe mnie usłyszały. Tylko pytanie co stanie się ze mną i gdzie oni mnie prowadzą? Kim oni wogule są? I jeszcze jedno czy dziewczyny mnie znajdą? Czy zdązą mnie uratować? Mam szczerą nadzieje, że tak.

< Mixi, czas do 20. 45. dnia 12.04.2015 >

Od Zoe

Widoki były nie najgorsze, okolica nawet czysta jak na Nowy York, wszystko było piękne, jak w bajce. Jak w bajce typu "obudziłam się kilka tysięcy kilometrów od domu i zostałam wciągnięta do tunelu pod wodą prowadzącego do Nowego Yorku przez nieśmiałą nastolatkę i podejżanego niemego typa". Naprawdę świetnie. Cała aż tryskałam od napięcia elektrycznego. Mixi spojżała dookoła i tylko westchnęła. Wszyscy mieli po prostu dość. Nie musiałabym tutaj nikomu czytać w myślach, by odgadnąć, o czym myślą. W końcu Stephie przerwała ciszę.
- O co tu chodzi?
- Nie wiem, serio - pokręciłam głową z rezygnacją - ale mam pewną teorię...
- Jaką? - Camile spojżała na mnie zaciekawiona.
- To łowcy.
Teraz zdziwienie wszystkich zastąpiła ich myśl, że zwariowałam. Cóż, wcale się nie dziwię. To było mocno pokręcone ale, niestety, mogło być prawdą. Postanowiłam nie zwlekać i szybko wyjaśnić, o co mi chodzi.
- Łowcy - powtórzyłam - oni sami mają moce, ale im mało. Zakładają grupy i starają się w najlepszym razie zniszczyć innych "obdarzonych". A w najgorszym odebrać im moc. Tatiana to pewnie ich szpieg. Zapewne dzięki mocy któregoś z nich, na przykład teleportowania, znaleźliśmy się tutaj.
- Dlaczego w najgorszym? - Rita była nie mniej zdziwiona niż inni - i skąd ty o nich wiesz?
- Oni nie korzystają z mocy tak, jak należy... Są naprawdę niebezpieczni.
- Jak twoja druga... - Mixi nie dokończyła, Camile kopnęła ją w kostkę.
Mixi nie chciała być wredna, jednak mimo to poczułam nagle, że wcale do nich nie pasuję, i że tylko z grzeczności udają, że wcale tak nie jest... nie zamierzałam im czytać w myślach aby się dowiedzieć, to nie byłoby w porządku. Mimo to udawałam wesołość.
- Nie wiem, być może jeszcze nie, ale szybko może się to zmienić. Spotkałam ich już kiedyś, w Indiach... Na szczęście wtedy jeszcze nie było wiadomo, że mam moc... i dlatego nic mi się nie stało...
<Rita? mam nadzieję, że nie przekroczyłam limitu..>

< Rita. Masz czas do 14.00 12.04.2015 xD >

zaczynamy event

 KOLEJNOŚĆ:

Zoe
Rita
Mixi
Steph
Camile
< Zoe masz czas do 12.30 dnia 12.04.2015  >
PRZECZYTAJ:

Sprawa wygląda tak:

Właśnie zorganizowaliśmy spotkanie, żeby się lepiej poznać. Przyszła na nie niejaka Tatiana. Nowa w mieście. Cicha, spokojna i zamknięta w sobie dziewczyna. Nam to nie przeszkadza. Cały czas się śmiejemy i dobrze bawimy. Wszyscy się już poznaliśmy... Nagle drzwi się otwierają i staje w nich wysoki mężczyzna. Ubrany jest na czarno, na głowie ma kaptur. Zasypujemy go gradem pytań, ale on wciąż milczy. Gestem pokazuje, abyśmy za nim poszli. Więc idziemy... Wkrótce zapada zmierzch. Nie mamy jedzenia ani picia. Nagle wszyscy jesteśmy bardzo spragnieni. Podchodzimy do rzeki, aby zaczerpnąć wody. Wyciągamy ręce i zanurzamy je w zdradliwej toni. W jednym momencie zostajemy wciągnięci pod wodę. Widzimy jeszcze jak uśmiechnięta Tatiana odchodzi z nieznajomym. Zapadamy w sen...
__ __ __ __ __ __ __

Budzimy się na wzgórzu. Po przeszukaniu terenu dowiadujemy się, że znajdujemy się na opuszczonych przedmieściach Nowego Yorku... Co robimy? Naszą jedyną nadzieją jest dowiedzenie się czegoś o nieznajomym oraz Tatianie...


ZADANIE:
 Dowiedz się czegoś o nieznajomym lub o Tatianie.

PODPOWIEDŹ:
Nieznajomy nie mówi! Tajemnicą ma zostać jego imię. Dowiedz się o nich jednej rzeczy, ale nie tak banalnej jak wiek, imię... tylko np. Co łączy Tatianę i nieznajomego?, Dla kogo pracują?, Dlaczego nas tu przyprowadzili? itp...

UWAGA!!! NIE WCHODZIMY DO MIASTA!!! ( to będzie etap 3-ci xD )

P.S. Wiem, że to trochę pokręcone... xD

piątek, 10 kwietnia 2015

Od Stephanie


Siedziałam w pokoju na łożko grając na tablecie
w tym momencie wszedł do pokoju chłopak
- Ej.. chyba pomyliłeś pokoje - Powiedziałam z śmiechem
- O.. sory - Jąkał sie
- Nie no spoko luz, siadaj - Poklepałam miejsce obok mnie
<< Rezi?>>

event

 Co byście powiedzieli na mały event? Polegałby na tym, że na blogu w umówiony dzień pojawia się opowiadanko opisujące sytuację w jakiej się znajdujesz. Osoby w wyznaczonej kolejności będą odpisywać na opowiadanie poprzedniej osoby. Wyznaczone będzie także zadanie np. znajdź wszystkie osoby, czyli każdy będzie musiał znaleźć grupę osób, które pisały opowiadania przed nim, bądź tą, która powinna być po nim (trochę pogmatwane wiem xd).

Zasady:
1. Akcja rozgrywa się w wyznaczonym miejscu i o wyznaczonym czasie.
2. Nie każdy musi brać w tym udział! Tylko dla osób chętnych!
3. Masz 24h na odpisanie! ( po każdej rundzie ten czas będzie się skracał o dwie godziny ) inaczej odpadasz.
4. Zapisujemy się w komentarzach!
5. Pomysły na event podajemy w komentarzach bądź przesyłamy na howrse do *Kociaczek* .
6. Gra toczy się do czasu, aż zostanie jedna osoba!

          WYGRANA: TRZY DOWOLNE, wybrane przez SIEBIE rzeczy ze sklepu ( na blogu oczywiście ) + 5 000 $ + KREW MEDUZY ( na howrse )
            

                                        NAPRAWDĘ WARTO!!!

                   PROSZĘ ZAPISYWAĆ SIĘ W KOMENTARZACH!!!

 

 

 

Od Rezi`ego cd Kamila



Byłem zdziwiony że się zgodziła. Pocałowaliśmy się.
Potem wybraliśmy się na spacer.
Wędrowaliśmy po terenach miasta.
Razem z nami były nasze psy.
Kampi i nowy pies Kamczaka Ares.
Po spacerze poszliśmy poćwicyć z końmi.
Ja zabrałem Magika na krótki trening. Magik kiedyś świetny skoczek który niekiedyś startował nawet w Grant Prix, lecz niestety dostał urazu nogi i nie może zbyt wysoko spakać. Jego właściciele uznali że jest niepotrzebny i sprzedali mi mi go za grosze.
Potem odprowadźiłem go do stajni i spotkałem się z Camille.

< Camille ? >

Od Zoe cd Camile

- Może i tak, ale on nikogo nie skrzywdził...
- Miał dziewczynę, ale stracił ją w pożarze.
- To co innego... Ale gdzie jest Nephertiry?
Kompletnie zapomniałam o moim małym tygrysku... Natychmiast pobiegłyśmu do jaskini. Na szczęście nic jej się nie stało... siedziała leniwie przed jaskinią, liżąc swoje miękkie futerko. Wzięłam ją na ręce.
- Może nie jestem najlepszą opekunką do zwierząt? - spojżałam zniechęcona na Nephertiry - omal ją nie zostawiłam samą w jaskini...
- Byłaś zdenerwowana - Camile uśmiechnęła się lekko i wzięła Assasina na ręce - ja zresztą też...
Spojżałam na tę jaskinię... była naprawdę magiczna.
- jest przepięĸna!
- masz rację, robi wrażenie - przyznała Camile - musimy już wracać, robi się późno...
Musiałam sięz nią zgodzić, po za tym jeszcze nie wybrałam sobie pokoju... Wracałyśmy do miasta, widząc po drodze piękne i malownicze miejsca... Nagle zdałam sobie sprawę, że jedno jeszcze nie zostało wyjaśnione.
- Wiesz, ja ci się wyspowiadałam, ale ty mie jeszcze jednego nie powiedziałaś...
- czego?
- Skąd wiedziałaś, że jestem w twoim umyśle?
- No... po prostu to poczułam... że nie jestem tam sama.
- To bardzo dziwne... bo widzisz...delikatnie mówiąc, nieraz już byłam w czyimś umyśle, nie bardzo to kontrolując lub wręcz przeciwnie, starając się tam dostać, ale nigdy nikt nie zdał sobie sprawy...
- naprawdę?
- tak, bo moje moce opierają się głównie na sile umysłu... no wiesz, telekinezja i czytanie w myslach są oczywiste, ale i niewidziałność to skupienie umysłu... więc nieco się znam na tym... Czyli masz jeszcze inną moc?
<Camile? nie mam weny XD>

czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Camile cd Zoe

Targały mną teraz odmienne uczucia. Z jednej strony chciałam jej wybaczyć, z drugiej przywalić. Dziewczyna zaczęła płakać, a ja nie miałam siły,ani żeby ją pocieszyć, ani żeby udać że nic mnie to nie obchodzi. Zaczęłam wpatrywać się w taflę wody. Już się nie gniewałam. Nie miałam na co. Nie zobaczyła niczego ważnego, a skoro nie umie do końca tego kontrolować...
- wiesz - odezwałam się do nadal płaczącej Zoe - ja nie pamiętam nic że swojej przeszłości... Po prostu jakby nigdy nic obudziłam się nad brzegiem jeziora. Zawsze uważałam, że to ja miałam najgorzej, że to mnie ludzie powinni żałować,ale... teraz widzę, że się myliłam. - podniosłam kamyk z ziemi i niedbale wrzuciłam go do wody
- co ja mam teraz zrobić!? - zawołała Zoe
- żyć - odpowiedziałam - i się nie poddawać nawet w najtrudniejszych momentach. Twoje życie, twoje kredki
- łatwo ci mówić, ty przynajmniej kontrolujesz swoją moc.
- czasem gdy się wściekam zdarza mi się coś zamrozić, ale masz rację, ja to kontroluje...
Przez jakiś czas żadna z nas się nie odzywała. Wreszcie Zoe odezwała się pierwsza:
- wyrzucisz mnie stąd, prawda?
- prędzej sama odejdę - odpowiedziałam i mimo woli uśmiechnęłam się lekko - a na to narazie się nie zanosi.
- dzięki - uśmiechnęła się smutno - ale nie wiem czy sama stąd nie odejdę
- czemu?
- bo wszystkim zagrażam
- wiesz co - teraz już wrócił mi dobry humor - to miejsce zmieni się w waritkowo szybciej niż  myślałam
Teraz nawet Zoe się zaśmiała
- nie musisz odchodzić, już i tak mamy tu feniksa, który boi się, że wszystko spali.

< Zoe? :-) >

środa, 8 kwietnia 2015

Od Zoe cd Camile

- czekaj! - krzyknęłam za nią cała rozstrzęsiona - posłuchaj!
Ale ona wcale nie chciała słuchać i znikła mi z oczu. Spojżałam na swoje ręce. Musiały być pod dużym napięciem elektrycznym, bo tryskały z nich iskry. Gdybym była w mieście to wysadziłabym korki. Nie było już odwrotu, musiałam jej powiedzieć... Albo jej powiem i zdam się na jej łaskę, albo i bez tego mnie wyrzuci z miasta... Co ja sobie wogóle myślałam? Podobno każdy powinien mieć miejsce na świecie, albo przynajmniej go szukać, ale mój przypadek jest fatalny... Nie powinnam była wogóle tu przychodzić. Miasto dla innych... tak, tylko że ja nie jestem nawet inną... Cóż, do miasta nie pasuję, ale przynajmniej niech Camile dostanie wytłumaczenie. Zasłużyła sobie na to.
Pobiegłam za nią, nie zważając na to, że cała wkrótce przemoknę do suchej nitki. Zauważyłam Camile nad jeziorem. Siedziała nad brzegiem. Widać było, że jest rozstrzęsiona. Podbiegłam do niej.
- Camile! Posłuchaj ja nie chciałam! - Krzyknęłam na tyle głośno, że Camile odwróciła się. Chciała biec, ale się powstrzymała - To, co się stało... to nie była moja wina! Pozwól mi wyjaśnić!
Podbiegłam do niej i zauważyłam łzy. widać że była w szoku.
- Poszę! Wyjaśni! - Warknęła - Ale już i tak wiem że czytasz w myśłach!
- Tak, czytam - zrozumiałam, że teraz muszę mówić prawdę i tylko prawdę - to prawda, ale jest coś jeszcze, co powinnaś wiedzieć.... Widzisz, ja wcale nie jestem taka zwykła... oprócz tamtych mocy mam jeszcze inną "moc", a raczej przekleństwo, klątwa... Mam podwójną osobowość... Dosłownie... ja naprawdę jestem niebezpieczna, nie wiem, co mi strzeliło do głowy, że wogóle tu przyszłam... Dla takich jak ja... nie ma miejsca... nigdzie. Ściągam na ciebie i na całe miasto niebezpieczeństwo, nic ci nie mówiąc... Zazwyczaj jestem miła i dobra, miejscami złośliwa, ale oprócz mnie we mnie jest jeszcze "inna osoba"... I to jej należy się bać, a nie mnie... Chociaż możę sama się oszukuję? Ona wcale nie jest mniej lub bardziej ode mnie poteżna, nie... ale ona się mniej kontroluje, rozumiesz? Jest nieobliczalna i żyje we mnie... Kiedy się boję lub złoszczę ona przejmuje nademną kontrolę... i to jest ślniejsze ode mnie... Później nic nie pamiętam, nie mogę pamiętać... bo to nie ja...
Camile nareszcie zaczęła mnie słuchać, uspokoiła się znacznie. Ponieważ mi nie przerywała, kontynuowałam przerywanym głosem.
- Pierwszy raz, kiedy mi się to przydarzyło, to bylo to w wiosce w Indiach... Kiedy... kiedy odkryto moje moce, - mówiłam coraz bardziej płaczliwym głosem - uznali mnie za boginię... pewnego dnia... moi rodzice... oni... oni zostali zgnieceni... przez tłumy... przy paradzie... byłam bardzo wściekła.. naprawdę nie pamiętam, co się potem zdarzyło... ale gdy się ocknęłam... byłam sama ze zgliszami.... wioska zniknęła...
Już nie miałam siły powstrzymywać łez na samo wspomnienie...
< Camile? :)

Od Camile cd Mixi

- po prostu żałuję, że żelki się skończyły - powiedziałam z uśmiechem. Po czym wyjęłam z drugiej kieszeni paczkę gum do żucia. - chcesz? Zostały mi dwie.
- jasne - odpowiedziała. Nagle na moim ramieniu wylądował Black-Jack.
- część złodziejaszku, przykro mi nie mam krakersów - powiedziałam na co wyrwał mi z ręki gumy i odleciał na bezpieczną odległość.
- no to po gumach - podsumowała Mixi.
- tsaa... na to wygląda - powiedziałam z rezygnacją w głosie. - to to teraz?

< Mixi? Co teraz ^.^ ?>

Od Camile cd Zoe

Wstałam i wsadziłam Zoe Nephertiry na ręce. Nie protestowała. Wzięłam na ręce Assasina.
- już dobrze, ja teraz będę twoją nową mamusią - powiedziałam do tygryska drapiąc go za uszkami.
- no więc...? - zwróciłam się do Zoe
- co no więc? - odpowiedziała siedząc na podłodze i głaszcząc tygryskę po brzuszku.
- no więc jakie ty masz moce? - teraz też usiadłam koło niej.
- no wiesz... telekinezja, potrafię stać się niewidzialna, panuje nad piorunami i błyskawicami i... takie tam - widać było, że mówi to niechętnie i że nie jest to wszystko. Zaczęłam nad tym myśleć... Nagle poczułam, że nie jestem sama w swoim umyśle. Ktoś czytał mi w myślach! Zaczęłam walczyć. Spojrzałam na Zoe. Skończyło się, wyszła mi z umysłu.
- przepraszam - wyjąkała przestraszona
- jak mogłaś!? - krzyknęłam. Gotowało się we mnie od gniewu. - nie pozwoliłam ci!
- ja.. - zaczęła Zoe, ale nie dałam jej dokończyć. Chwyciłam Assasina i przeskoczyłam z nim przez wodę...

< Zoe? xD >

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Od Zoe cd Camile

- A może ja mam? - zaśmiałam się - nie mam pojęcia, jak go nazwać...
- Chyba "ją" - odpowiedziała, biorąc drugiego (drugą?) na ręce - będzie można łatwo je odróżnić, spójż na jej jedno ucho, jest trochę wyszczerbione...
- Rzeczywiście... ja nazwę swojego... - tu zrobiłam długą pauzę, no bo niby jak nazwać małego tygrysa? byłam pewna, że Mistic ją polubi, może nawet się zaprzyjaźnią, nie ma problemu, żeby ją zatrzymać, tylko ta nazwa... Po chwili wachania odparłam - nazwę ją Nephertiry.
Jej spojżenie mówiła samo za siebie... no ale cóż, czy kiedyś powiedziałam że mam łeb do nazw? Nie przypominam sobie... Chwyciłam kolejnego krakersa i schrupałam ze smakiem.
- Niech będzie, twój tygrys, twoja nazwa... Wiesz, a tak z ciekawości, jaka jest twoja moc? - spojżała na mnie z ciekawością - no więc?
- A twoja jaka?
- Panuję nad lodowymi smokami, jestem odporna na mróz i potrafię latać - wyliczała Camile i spojżała na puste pudełka po krakersach - myślałam że wystarczą nam na dłużej...
- Ja też, ale widzisz.. - zastanawiałam się co powiedzieć, w końcu to większość ja zjadłam - nie zawsze jest tak jak zakładamy... życie zaskakuje..
- a już szczególnie twoje łakomstwo zaskakuje.
- no, to też - uśmiechnęłam się niewinnie - w końcu są gorsze rzeczy niż brak krakersów, nie?

Nasze tygrysiątka - Nephertiry i Assasin

Zoe i Camile zyskały nowe zwierzaki - tygrysiątka oto ich zdjęcie ( po prostu nie wiem gdzie dodać zdjęcie xD ):

http://i.iplsc.com/-/0000WHGXR2XK1G8Q-C209.jpg

WYRZUCONA !!!

Niestety mamy pierwszą wyrzucaną. To wilczyca Tamajazi


PRZEWINIENIE: Pisanie opowiadań nie na temat i o przypadkowych postaciach. Brak chęci zmiany i oświadczenie, że nie będzie pisać więcej opowiadań...

Od Camile cd Zoe

- Jasne, chodź - powiedziałam do dziewczyny i ruszyłyśmy nad jezioro
- Nie pokarzesz mi budynku? - spytała patrząc w jego stronę
- Jeszcze nie teraz - powiedziałam z uśmiechem - jest taka piękna pogoda, że aż żal się chować - powiedziałam na co wzruszyła ramionami i poczęstowała się krakersami.
- no dobra, okej to gdzie idziemy?
- nie wiem... ale za tym wodospadem - pokazałam w stronę wodospadu - jest ładna jaskinia, więc jeśli nie masz nic przeciwko pomoczeniu się to chodźmy - powiedziałam
- no to chodźmy - westchnęła z pewną rezygnacją w głosie.
No więc poszłyśmy. Dużo czasu i śmiechu zajęło nam wyszukanie miejsca, w którym dało się przejść i jak najmniej się pomoczyć. Kiedy wreszcie całe przemoknięte do suchej nitki weszłyśmy do jaskini naszym oczom ukazały się dwa przepiękne tygrysiątka. Strasznie i żałośnie zawodziły. Chciałam do nich podejść, ale Zoe mnie zatrzymała...
- poczekaj, gdzieś tutaj na pewno jest ich matka - powiedziała i cofnęła się w bok. Nagle krzyknęła. Popatrzyłam na nią. Jedną nogą stała w kałuży krwi. Spojrzałyśmy w dół. Na podłodze było widać wielkie ślady z krwi. Poszłyśmy ich szlakiem... Niedaleko na posadzce leżało ciało nieżywej tygrysicy. Miała zraniony bok. Do oczu naszły mi łzy, lecz szybko je otarłam.
- kłusownicy - wyszeptała Zoe. Przytaknęłam. Wycofałyśmy się i z powrotem spojrzałyśmy na tygryski. Podeszłam do nich i wzięłam jednego na ręce. Był samcem.
- bez matki zginą - powiedziałam
- to co teraz? - spytała rozpaczona Zoe
- ja jednego wezmę - powiedziałam
- co z drugim?
- a wzięłabyś go? - zadałam jej pytanie retoryczne - tak czy owak dobrze byłoby je jakoś nazwać. Ja nazwę tego - wskazałam na tego, którego trzymałam na ramionach - a ty tamtego, dobrze?
Przytaknęła.
- no dobrze, więc ty będziesz... Assasin, może być? - spytałam Zoe na co tylko podniosła ręce w bezradnym geście - nieważne - podsumowałam - ja nie mam teraz głowy do imion. Teraz ty...

 < Zoe.....? > 

Od Kamili


Byłam u siebie w pokoju i grałam na telefonie.
Naglę usłyszałam pukanie do drzwi.
- Prosze - krzyknęłam
Do pokoju wszedł wysoki, przystojny chłopak.
Podniosłam się.
- My chyba się nie znamy - powiedziałam
- Niestety, Jestem Rezigiusz, ale mów mi Rezi. - rzekł pewny siebie
- A ja Kamila, za to ty mów mi Kama - odparłam
- Jest piękna pogoda, chcesz się wybrać na konną przejażdżkę ? - zaproponował
- Jasne !
Po pół godzinie konie zostały osiodłane i wyjechaliśmy ze stajni.
Byłam szczęśliwa że poznałam takiego fajnego chłopaka.
- Chce ci coś pokazać - powiedział tajemniczo
Jechałam tuż obok niego. Robiło się ciemno, ale nie bałam się.
Kilka minut później znaleźliśmy się nad pięknym jeziorkiem. Zsiedliśmy z koni i usiedliśmy nad wodą.
- Piękny dziś dzień - rzekłam rozmarzona
Siedzieliśmy tak chwilę, aż naglę usłyszałam dźwięk łamania gałęzi.
Gdy się odwróciłam ujrzałam wielkiego wilka.
Natychmiastowo wstaliśmy.
Wilk skoczył na mnie. Nie mogłam wstać ! Prawię mnie ugryzł kiedy Rezi wbił w niego kawałek matalu i zabił.
Rzuciłam się mu na szyje, ale zaraz potem oderwałam się i oblał mnie rumieniec. Spuściłam wzrok. Nie wiedziałam czy to prawda ale chyba... Się zakochałam.
Cały czas trzęsłam się ze strachu. Rezi podszedł do mnie, objął mnie ramieniem i pocałował w policzek. Spojrzałam się mu w oczy. Były takie piękne ! Pocałowaliśmy się. Co ja robie ?! Całuje sie z obcym facetem ?! Ale nie odchodziłam. Razem wróciliśmy do miasta.
Poszłam do pokoju i położyłam się.
- Zakochałam się. - szepnęłam cicho.
Następnego dnia ponownie spotkałam się z Remkiem.
Tym razem poszliśmy z wilkami na wzgórze.
- Kamila muszę cie o coś zapytać. - rzekł odważnie - Chcesz być moją dziewczyną ?
Byłam pełna ekscytacji, radości i fascynacji.
- Tak - odparłam nie ujawinając emocji.
Pocałowaliśmy się namiętnie.

< Rezi ? >

Od Zoe

Stałam niezdecydowana przed drzwiami budynku na polanie, w oddali błyskała tafla jeziora. Mistic oplotła mnie sobą, jakby starając się dodać mi odwagi. Musiało mi nieźle odbić, że przyniosłam ją ze sobą, przecież nikt nie przyjmie jadowitego węża pod dach. Moja nadzieja leżała jedynie w tym, że zanim mnie wyrzucą wraz z żmiją na bruk zdążę im wyjaśnić, że (Mistic) nie ma kłów. W końcu, starając się zbytnio nie denerwować ani nie bać, zapukałam do drzwi. Po chwili (która wydała mi się wiecznością) otworzyła mi dziewczyna w bląd włosach i wcinająca krakersy. Na mój widok uśmiechnęła się, ale gdy tylko zauważyła Mistic cała pobladła. Postanowiłam dłużej nie zwlekać.
- Cześć, jestem Zoe Nomizo - Widząc jej spojżenie na Mistic, szybko dodałam - to jest moja żmija Mistic, spokojnie, nie ma kłów więc nie ugryzie. Czy to jest miasto dla... echm... "innych"?
Dziewczyna nieco się uspokoiła i odpowiedziała.
- Tak, a jestem Camile Frost - podała mi pudło z krakersami - chcesz?
- Jasne, uwielbiam je - uśmiechnęłam się i wziełam jednego - czy mogę do was dołączyć?
<Camile?>

Nowy odnaleziony !!!


 http://rezigiusz-info.blog.pl/files/2015/01/IMG_1072838378906.jpeg

Imię: Rezigiusz
Nazwisko: Wieżgoń
Ksywki: Rezi, czasem nazywają go Przemek, Przemuś.
Płeć: Chłopak
Wiek: 19 lat
Wzrost: 179cm
Wygląd: Rezi ma krótkie, brązowe włosy. Zazwyczaj nosy luźne koszulki, lub bluzy
Cechy charakteru: Miły, przyjacielski i zabawny chłopak. Z nim nie można się nudzić. Potrafi rozbawić nawet najnudniejszą osobę.
Żywioł: Zabawa, Energia, Imprezy, Śmiech
Muzyka: Jest mieszanką.
Moce:
~ Potrafi automatycznie sprawić aby ktoś się śmiał
~ Potrafi czytać w myślach
~ Potrafi latać
~ Potrafi się teleportować
Pokój: Pokój nr. 4
Zwierzę:

Kampi

 http://zaginionepsy.pl/zdjecia/22663_1_1376994204.jpg


 Pandora
http://s2.ifotos.pl/img/roadwolfb_weerxqn.png

 Black Beauty
http://ukeofcarl.com/wp-content/uploads/2012/04/black_beauty_ukulele.jpg
Historia: Rodzice odesłali go tu z ponieważ w jego kraju wybuchła wojna.
Właściciel: KamilaQ

Nowa odnaleziona !!!



http://img.likely.pl/photo/large/20121003/dziewczyny-z-dlugimi-wlosami-fundir-smieszne-zdjecia-ciekawostki-likely-pl-075e8729.jpeg

Imię: Kamila
Nazwisko: Scott
Przezwisko: Kama, Kamisiak
Płeć: Kobieta
Wiek: 18 lat
Wzrost: 175 cm
Wygląd: Kama ma długie ciemne włosy. Jest szczupłą osobą.
Cechy charakteru: Camilla to miła i cierpliwa dziewczyna. Jest trochę zadziorna, ale to tylko dla zabawy. Ma poczucie humoru, którego nie traci, nawet w najsmutniejszych momentach. Lecz Kamila nie da sobą pomiatać,. Potrafi być arogancka i wredna.
Żywioł: Lód, Miłość, Energia, Natura
Muzyka: Kama nie słucha określonego typu muzyki. Jest mieszanką popu, rocka, klasyki
czasem metalu.
Moce:
~ Potraf zmieniać się we wszystkie zwierzęta
~ Potrafi latać
~ Potrafi czytać w myślach
~ Włada lodem. Potrafi tworzyć z niego różne rzeczy, tworzyć tarczę z lodu, wywołać lawinę śnieżną. Włada również pogodą.
Pokój: Pokój nr. 3
 Zwierzęta:
Arabeska
http://i2.pinger.pl/pgr254/1640b3af002857b84a4341b1 
Mefisto
http://s1.manifo.com/usr/a/A722/83/manager/appaloosa.jpg
Saharu -
Historia: Dokładnie nie pamięta... Obudziła się nad brzegiem jeziora. Próbowała przeżyć w tych trudnych warunkach, aż w końcu trafiła tu...
Właściciel: KamilaQ

Nowa odnaleziona!!!

http://ocdn.eu/images/zapytaj/OWQ7MDMsMTJjLDEyYywwLDA7MDEsMDswNCwwLDAsMTJjLDEyYw__/1240f5a20c4a154acdb991b8c595b698.jpeg





















Imię: Stephanie
Nazwisko: Davinson
Płeć: Kobieta
Wiek: 19
Wzrost: 156 cm
Wygląd: nosi dużo branzoletek
Żywioł: Ogień
Muzyka: Pop
Moce: Włada ogniem
Pokój: pokój nr 4
Zwierzak: Złoty feniks
Historia: Steph uwielbia muzykę pop, jest charyzmatyczna ale też arogancka, potrafi zajść za skórę, jeśli chcesz więcej o niej wiedzieć po prostu pogadaj
Właściciel:OliWka

Od Mixi cd Camile

Przeszłyśmy kawałek nad pobliskie jezioro. Było naprawdę piękne!
- Niesamowicie tu macie! - zachwyciłam się.
- Faktycznie jest ładnie... - powiedziała wkładając pustą paczkę po żelkach do kieszeni.
- Naprawdę wyrażasz zbyt mało emocji!
- Po prostu ma już dość - westchnęła.
- W sumie rozumiem twój ból - zaśmiałam się. - Też bym miała dość po tak długim zwiedzaniu miejsca, które znam.
(Camile? Wiem, że długość piękna -.-)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Od Camile cd Rita

- posłuchaj, gdzieś wyczytałam, że moce dostają ludzie, którzy swoim pierwszym wcieleniu zrobili coś honorowego, więc zła nie jesteś - próbowałam ją pocieszyć nie wspominając o tym, że ludzie dostają moce także kiedy zrobią grzechy niewybaczalne... Wtedy jest to jednak klątwa.
- naprawdę? Czyli nie jestem zły?
- nie - odpowiedziałam dodając w myślach " chyba nie.... "

    < Rita? ty jedłorożcu..... xd >

Od Rity cd Camile

- Kiedyś mjałem na imie Rafał i mjałem dziewczyna. Kiedy przyjechałem do niej w jej mieszkaniu na dobre się paliłó. Bez zastanowienia weszłem do jej sypjalni. Wziołem ją na barana, zrobiłem wszystko żeby się nie udusiła, ale się potknołem - powiedziałam - ja. Ja tam nie wejde - powiedziałam i się cofnełam.
- A jakim cudem jesteś feniksem? - spytała.
- Sama niewiem. Spaliłem się, ale obudziłam się w tym ciele.

< Camille>

Od Camile cd Rita

- ja... bardzo mi przykro - teraz byłam już totalnie zdezorientowana - tu nic ci już nie grozi. Na pewno nie zrobiłeś.. aś? tego spycjalnie - wydukałam
- nie to wszystko moja wina!
- powoli, opowiedz mi wszystko od początku...

 < Rita? Sorry że takie krótkie :/.... wybacz xD >

Od Camile cd Mixi

- Może pójdziemy już dalej? - powiedziałam, ale Mixi mnie nie słyszała nadal zachwycona pokojem. Wzruszyłam ramionami i wyjęłam z kieszeni bluzy MP3. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę która mi się nawinęła. Było to akurat Immortals. Zaczęłam zajadać się żelkami śpiewając po cichu. Wreszcie Mixi popatrzyła na mnie.
- jak chcesz to możemy iść dalej - powiedziała. No więc poszłyśmy. Pokazałam jej pokój wspólny, a później wyszłyśmy z budynku.
- jak chcesz to pokarze ci snasze jezioro - powiedzałam
- naprawdę? To wspaniale - odpowiedziała z entuzjazmem.
No więc poszłyśmy...

 < Mixi? >

Nowa odnaleziona !!!

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKW8K8gFZTJ4FpgUshpmIr-3sVx6nRaKel2XWRueYC5IHDvxM2JyKedmT1wsq1lxf_ZeZqQjLzqR6OWEuysPALJhsigHZnhzsWyIVab72R6a58OooGXPYlJ9dChDWXjsopnekYNoK6RMIw/s1600/6254_1_500_ladna-ruda.jpg
 imię: Zoe
nazwisko: Nomizo
płeć: kobieta
wiek: 17 lat
wzrost: 168 cm
wygląd: kiedyś miała brązowe wlosy, ale przefarbowała je na czerwony kolor. Ma brązowe oczy, bladą cerę i zawsze nosi złotą bransoletkę z wygrawerowanym napisem po japońsku "その他" - inna. Od czasu do czasu lubi się elegancko ubrać, ale zazwyczaj poprzestaje na zwykłych ciuchach bez biżuterii (oprócz bransoletki). Od święta delikatnie maluje cieniem oczy.
Cechy charakteru: jest miła i chętna do pomocy, miejscami złośliwa ale zawsze stara się nad tym panować. Często ociera komuś łzy choć sama potrzebuje pocieszenia. Peszy ją kiedy ktoś ją chwali, ma częste wachania nastroju. Jest gotowa oddać życie za przyjaciół, ale boi się ich mieć przez swoją podwójną osobowość. Lubi się mścić nie tylko za własną krzywdę, ale i za cudzą.
żywioł: elektryczność, pioruny i błyskawice.
muzyka: The Beatles
moce:
- czyta w myślach,czasami nie za bardzo to kontroluje i słyszy za dużo w jednej chwili.
- potrafi stawać się niewidzialna.
- telekinezja (podnoszenie przedmiotów siłą woli).
- wyładowania elektryczne (często niekontrolowane), panowanie nad żywiołem błyskawic i piorunów.
- ma dosłownie podwójną osobowość, w jednej jej osobie żyją dwa charaktery: dobry i zły. Na codzień jest dobra i miła dla wszystkich, jednak kiedy się czegoś boi, jest zła lub smutna wtedy nad jej ciałem panuje drugi charakter, który jest bardzo niebezpieczny i może nawet zagrozić całemu światu. Kiedy Zoe jakby się budzi z transu nic nie pamięta co się stało.
Pokój: nr. 5
Zwierzę: żmija Mistic
http://dinoanimals.pl/wp-content/uploads/2013/07/%C5%BBmija-zygzakowata-4.jpg

Historia: Zoe urodziła się w Indiach w małej wiosce w górach, jej rodzicami byli europejscy poszukiwacze przygód. Kiedy odkyto jej moce, wioska okrzyknęła ją boginią.
Nikt nie podejżewał że moc Zoe ma też swoją ciemniejszą stronę. Pewnego dnia rodzice Zoe podczas ważnej uroczystości zostali zabici, dosłownie rozdeptani przez tłumy. Zoe poczuła ogromny przypływ rozpaczy. Kiedy się ocknęła, na miejscu wioski nie było nic, tylko kilka kupek popiołu... Jej zła osobowość wyssała z nich życie. później podróżując w poszukiwaniu domu zrozumiała, co się przydażyło. Czy jej nowy dom to miasto dla innych, i czy nauczy się panować nad swoją złą osobowością ?
właściciel: pilcia13

sobota, 4 kwietnia 2015

Od Rity cd Camile

-Nie to wszytsko przeze mnie. Boje się, że stworze pożar i kolejna dziewczyna zginie - powiedziałam - kiedyś byłam chłopakiem i mjałem dziewczyne. Ale zgineła w pozarze, a ja zmieniłem się w feniksa. Tylko dlaczego ja. Nawet nie zdażyłem jej uratować - powiedziałam i zwiesiłam głowe.
< Camile, mi ty>

Od Mixi cd Camile

- Mnie o to pytasz? - uśmiechnęłam się i wzięłam żelka.
- Skoro już mamy prowiant możemy iść dalej - uśmiechnęła się. Wyszłyśmy z kuchni i skierowałyśmy się w głąb budynku.
- Tu są pokoje - wskazała korytarz po prawej. - Zaraz tu wrócimy żebyś mogła sobie któryś wybrać.
- Możemy zajrzeć teraz? Jestem strasznie ciekawa miejsca w którym będę mieszkać - powiedziałam sięgając po żelka.
- Jeśli chcesz....
Skręciłyśmy w korytarz i zaglądałyśmy do każdego pokoju. Po niezbyt długim wahaniu zdecydowałam się na pokój numer dwa.
- Ta czerwień jest naprawdę piękna! - cieszyłam się jak dziecko z nowego pokoju.
Za to Camile wydawała się już znudzona tym oglądaniem pokoi. Stała oparta o ścianę zajadając żelki.
(Camile?)

Od Camile cd. Mixi

 - jasne, chodź - zaprosiłam ją do środka ( nie jestem pewna czy to było kulturalne zaproszenie )
 - najpierw zwiedzimy moją ulubioną część tego budynku, okay?
 - ok, już się nie mogę doczekać - powiedziała z uśmiechem Mixi
 - no to przygotuj się na szok - stanęłam naprzeciw niej w korytarzu - oto... KUCHNIA! - powiedziałam głosem mrożącym krew w żyłach - pokazałam na drzwi.
 - acha, no... okej - odpowiedziała. Tsaa.. jestem pewna, że spodziewała się czegoś bardziej emocjonującego. Podeszłam do szafki i wyjęłam z niej żelki. Otworzyłam paczkę.
 - Chcesz? - spytałam wyciągając torebkę w stronę dziewczyny

 < Mixi? >

Od Camile cd. Rita

- Co się stało - spytałam ze strachem
- Czemu nie ja, czemu nie ona... - biadoliła Rita... Mówiła tak coraz głośniej i głośniej, aż zaczęła krzyczeć...
- Spokojnie - powiedziałam - już dobrze nic Ci nie grozi - mówiłam spokojnym głosem głaskając ją po złotych piórkach. Byłam zdezorientowana, ale Rita wreszcie się uspokoiła. - już dobrze - powtórzyłam...
 Feniks wzbił się w powietrze, a potem usiadł mi na ramieniu. Przytuliłam ją. Nagle poczułam niemiłe ciepło, które wciąż rosło. W końcu zaczęło mnie palić robiąc wielkie blizny w skórze... Odrzuciłam od siebie feniksa. Ból rósł, był nie do zniesienia.
- przepraszam - powiedziałam do Rity. - zapomniałam, ja jestem z lodu...

  < Rita? chyba wena mi siada... xD >

piątek, 3 kwietnia 2015

KONKURS!

 Konkurs na banner dla naszego bloga...

 O CO CHODZI?

 ~ Robisz banner z nazwą bloga, może być też jakiś tekst dodatkowy
 ~ Po kliknięciu w banner przechodzi się na stronę główną bloga
 ~ Kod HTML banneru należy przesłać na howrse do graczki *Kociaczek*
 ~ Nagroda:
    * Puszka Pandory ( na howrse ) i Zaczarowane Pióro ( ze sklepu na blogu )

Pierwszy uczestnik to Mixi ( na howrse xedosik )

~ banner:
                      

Naprawdę WARTO !!!

Od Rity cd. Camile

Poszlam, a raczej poleciałam za dziewczyną. Kiedy jednak mjeliśmy wejść do budynku zatrzymałam się przed moimy oczami ujrzalem tamten płonąccy budynek.
_________________________________________

- Rafał - usłyszałem głos Elizy < mojej dziewczyny> - co się dzieje.
- Pożar wybuch choć - powiedziałem wchodzac do jejsypjalni. W pore dotarłem do jej domu. Była sama, rodzice gdzieś wyjechali, a ja mieszkałem dojść dleko od niej. była w piżamie < majtkach i staniku> wziołem ją na plecy i zaczołem iść. Dałem jej moją koszulke, żeby zakryła swoje usta. Wszędzie był ogień. Ja niemogłem oddychać i się przewruciłem. Dziewczyna spłoneła na moich oczach, a potem ja poczułem pieczenie i zapach spalonego ludzkiego ciała.
_______________________________

- Idziesz - spytała dziewczyna. Mi leciały łzy, oczywiście jak to ze mną, ogniste łzy.
- jestem feniksem tylko przez pożar, ona zgineła, a ja nie dlaczego. No Dlaczego! - mówiłem coraz głośniej.

< Camile>

Od Mixi cd. Camile

- Fajnie - uśmiechnęłam się lekko. - Mogłabym do was dołączyć?
- Do nas - zaśmiała się. - Jasne, chociaż tymczasowo jesteśmy jedynymi ludźmi tutaj.
- Tak w ogóle jestem Mixi - przedstawiłam się.
- Camile - odpowiedziała.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak się ucieszyłam, kiedy się dowiedziałam, że istnieje coś takiego jak to miasto! - uśmiechnęłam się, a dziewczyna właśnie skończyła spożywać tosta. - Mogłabyś mi pokazać gdzie co jest?
(Camile?)

Od Camile cd. Rita



  - Cześć... eee.. Rita. Jesteś feniksem? - spytałam. Spoko gadające zwierzęta to dla mnie żadna nowość, ale zobaczyć feniksa, który stoi w płomieniach, ale się nie pali? Czad ( w skrócie: feniks się jara, ale się nie zjara xd  ).
 - tak, a ty jesteś... - powiedziała Rita
Na chwilę zapomniałam języka w gębie ( a to już jakaś nowość  ) kiedy się ocknęłam powiedziałam:
- ja...yyy...jestem Camile - tsaa... kto chce feniksa w naszych skromnych progach? Uprzedzam że ja! - może się do nas dołączysz?
- z takim zamiarem tu przyleciałam - odpowiedziała
- okay, chodź

     < Rita? Chwilowy brak weny mnie dopadł... XD >

Od Rity

Leciałam nad jakimś lasem kiedy zauwarzyłam drewniany domek. a niedaleko od niego było jezioro. Podleciałam bliżej budynku i zauwarzyłam jakąś dziewczyne w blond włosach. Podleciałam do niej i usiadłam obok niej na gałęźi.
- Gdzie jestem? - spytała dziewczyne. Ta spojrzała na mnie za zdziwnieniem. - Jestem.. - to zaczełam myśleć, jako chłopak mjałem na imie Rafał, ale teraz nie mam imienia więc szybko je wymyśliłem - Rita. - poiwedziałam.

< Camile>

Kolejny Zwierzak!

 http://www.tapeta-ognisty-ptak-feniks.na-pulpit.com/zdjecia/ognisty-ptak-feniks.jpeg
Imię: Rita
Płeć: Samica
Rasa: Feniks ognia
Wygląd: Czerwona, z nieparzącego ognia, z paroma kolorowymi pjurami.
Cechy charakteru: Miła i przyjacielska ptaszyna. Lubi pomagać ludziom i innym zwierzętom, ale lepjej jej nie denerwować, bo chałupa pujdzie z dymem, a tego raczej nie chcemy.
Żywioł: Panuje nad ogniem
Moce:
~ mówi po ludzku
~ w pełni panuje nad ogniem
Historia: Kiedyś była pięknym chłopakiem. Tak byla chłopakiem. Chciał uratować swoją dziewczyne z pożaru i spłonoł, ale nie do końca. Kiedy ugaszono pożar, on był magicznym feniksem, a na dodatek samicą. Dziewczyny nie uratował i się załamał. Latał po swiecie, aż znalazł to miejsce.
Pokój: W każdym z osobna, bo kto jej zabroni

Zmiany - playlista

 Do naszej playlisty zostały dodane kolejne utwory. Ich liczba z siedmiu wzrosła do jedenastu. Oto one:
1. This Is War
2. The Kill
3. From Yesterday
4. I See Fire
5. Dernière Danse
6. She Is My Sin
7. The Islander
8. Immortals
9. Up In The Air
10. Demons
11. It's Time

Jeśli ktoś chce, by jakiś utwór został dodany do naszej playlisty niech napisze to w komentarzach!!!

            I miłego dnia  ^.^

Pierwszy Zwierzak!


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhWnuYWwD-YZ3h0GU_XNZ4MlCzZbRwX4cyZc1H3046u-f0MwaMC1Jvo4lMlfLVJKZUm4aDV13IdDtoFYLW6xwibpGbWIfCRCtC_aMpFZrF33KgAepCb80hmriTwBjCunFIXxZ0nl8-k3-tK/s1600/Tamajazi.jpg

Imię: Tamajazi
Płeć: wilczyca
Rasa: wilka
Wygląd: Tamajazi ma jaso szare futro przechodące w jasny beż, nieco jaśniejszy brzuch, łapy i obwódki wokół oczu, długi ogon i łapy świadczące o dużej szybkości, zawsze ruchliwe i czujne uszy nieco ciemniejsze od reszty ciała, jasno brązowe ślepie przechodzące w odcień czekoladowy, elegancką, smukłą i piękną sylwetkę i ciemny nos.
Cechy charakteru: Jeżeli chodzi o charakter Tamajazi jest on dosyć rozbudowany. A konkretniej - jest bardzo impulsywną wilczycą, jednak w razie zagrożenia potrafiącą zachować siłę wewnętrzną. Często przejmuje się błahymi sprawami, w wyniku nieuprzejmości innych czasem jest wściekła. Kiedy jednak jest taka potrzeba, potrafi na tyle zapanować nad swoim umysłem, by odciąć się od wszelkiego bólu. Gdy ktoś ją rani, ona po prostu zamyka tą cierpiącą część siebie i walczy tak zacięcie jak tylko potrafi. Budzą się wtedy jej wszystkie umiejętności, jakie odziedziczyła po przodkach.
Tamajazi bardzo kocha otaczający ją, przepiękny świat przyrody. Często zdarza jej się przesiadywać samotnie na łonie natury i patrzeć… obserwować.. podziwiać…
Bardzo rzadko można spotkać narzekającą, lub złą Tamę. Jest uosobieniem spokoju i pokoju, zgadza się na wszystko czego chcą od niej inni, dlatego też rzadko się kłóci z innymi.
Jedną z jej podstawowych wad, są skłonności do rządzenia i narzucania innym własnego zdania. Stara się nad tym pracować, jednak jest to niezwykle ciężka walka wewnętrzna. Tę cechę odziedziczyła zapewne po ojcu, co jest zaletą u samców, zaś wyraźną wadą u samic, tym bardziej tak delikatnych i skromnych jak ona. Chciałaby mieć partnera i młode.
Żywioł: woda
Moce: potrafi mówić po ludzku i panować żywiołem wody.
Pokój: mieszka w jaskini wyściełanej mchem.
Historia: Dotychczasowe życie Tamajazi nie było niczym niezwykłym. Ot, wszystko zaczynało się jak zawsze. Ona jak i jej rodzeństwo było wychowywane przez typową wilczycę z kniei. Jednak nie trwało to zbyt długo, gdyż po zaledwie tygodniu na wskutek niefortunnego wypadku wilczki zostały osierocone. Ich matka chciała zapolować, aby zaspokoić swój głód, jednak wybrała niewłaściwego łosia- mimo to, że był mocno ranny obronił się, zadając ich matce śmiertelny cios w głowę. Na domiar złego w stadzie nikt nie wiedział, że owy poród oraz wypadek miały miejsce. To była normalna grupa, walki toczące się między jej członkami stanowiły codzienność i nikt nikim się nie przejmował.Tama i jej rodzeństwo w takiej sytuacji pozostało bezbronne, przez co stanowiły łakomy kąsek dla plątających się tu i ówdzie drapieżników. Na szczęście ją i jej brata oraz siostrę znalazła pewna wilczyca, która niedawno straciła własne dzieci i zaopiekowała się wilczkami.
Tamajazi wraz ze swoim rodzeństwem dorastały szczęśliwie pod opieką owej wilczycy, jednak w obcym wilczym stadzie nie miały prawie żadnego oparcia.
Ze stada odeszła w wieku zaledwie jednego roku. Jej opiekunka miała już nowe potomstwo, a ona była na tyle dorosła, aby samodzielnie podejmować decyzje i decydować o swoim życiu. Z racji tego, że samotność jej nie służyła trudno było jej się odnaleźć w obcym i niebezpiecznym świecie. Poszukiwała czegoś nowego, co odmieniłoby jej życie na lepsze. W końcu po długich tygodniach samotnej tułaczki natrafiła na niedużą grupę wilków, którzy otwarcie przyjęli jej personę. Tamajazi liczyła na to, że w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi, jednak jak się później okazało grubo się myliła. Wraz ze stadem podróżowała po lasach, odwiedzając coraz to ich najdalsze zakątki, na czym spędziła kolejny rok. Myślała, że zostanie już z nimi do końca, jednak to marzenie zostało całkowicie wyparte z jej głowy, kiedy ich grupa została zaatakowana. Walka trwała bardzo długo, a ich siły z czasem osłabły. Z kilkunastu wilków zostało ich trzech. Ona wraz z dwójką samców uciekli ostatkiem sił z pola bitwy, ocalając tym samym swoje życia. Jednak tuż po tym wszyscy rozeszli się w swoje strony. Tułaczka wilczycy rozpoczęła się na nowo i przez wiele tygodni jej łapy zanosiły ją w przeróżne miejsca. Teraz wkroczyła tutaj, na całkiem nieznane jej tereny. Może to tu uda się jej osiedlić na stałe?

czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Camile

  Od kiedy założyłam to "miasto" jeszcze nikt się nie pojawił, ale czy powinien? To dopiero trzeci dzień, a ja już mam wrażenie, że jestem tu niepotrzebna... ech... ja po prostu taka jestem. Jestem niecierpliwa.
  Włożyłam słuchawki do uszu i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kakao i tosty na śniadanie. Otworzyłam laptopa z zamiarem sprawdzenia poczty. Nagle coś usłyszałam. Wyjęłam słuchawki z uszu. Ktoś pukał do drzwi...
- Tsaa... czy to w ogóle możliwe!? - powiedziałam sama do siebie - sprawdźmy.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Stała tam jakaś dziewczyna.
- eee... cześć? - powiedziałam
- hej, czy to może to... miasto dla odmieńców?
- jasne, właź - zachęciłam ją
- dzięki, to ty jesteś założycielką i eee... kierownikiem tego wszystkiego? - w odpowiedzi parsknęłam śmiechem
- Ja to założyłam, ale mam zamiar traktować tu wszystkich równo, więc kierownika tu nie ma i nie będzie - powiedziałam stanowczo i ugryzłam tosta.

< eee... Mixi? >

Nowa Odnaleziona


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m86m4sOiVo1r64yi4o1_400.jpg
Imię: Mixi
Nazwisko: Hideki
Płeć: Kobieta
Wiek: 17 lat
Wzrost: 170cm
Wygląd: Nie jest zbyt wysoka za to dobrze zbudowana. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, bo cały czas chodzi w luźnych bluzach do tego nieodmiennie jesany i glany. Kiedyś miała blond włosy, ale zaczęła farbować je na różowo. Jej oczy są niebieskie, ale nosi różowe soczewki. Ma kolczyk w nosie i tatuaż na nadgarstku z napisem w kaji (明日) znaczącym "jutro".
Cechy charakteru: Mixi jest miłą i otwartą dziewczyną. Ciężko ją zirytować, ale jeśli już ci się to uda będzie ci dopiekała przy każdej nadarzającej się okazji. Nienawidzi ludzi, którzy uważają się za najlepszych, najpotężniejszych itd. Jeśli jej nie doceniasz licz się z... pewnymi nieprzyjemnościami z jej strony. Zawsze i za wszelką cenę będzie chronić swoich przyjaciół.
Żywioł: czas, toksyny, iluzja
Muzyka: Jej ulubionymi zespołami są Bastille i The GazettE
Moce:
♦Tworzy iluzję (np.swojego klona)
♦Kin iro'me - władza nad czasem (zwolnienie, zatrzymanie, przyśpieszenie) kosztuje ją wiele energii
♦Pole śmierci - jeśli w nie wejdziesz zginiesz (jeśli używa go minutę zapada w śpiączkę na tydzień)
♦Wydziela toksyny, kiedyś niekontrolowanie, teraz nauczyła się to minimalizować
Pokój: pokój nr 2
Zwierzę:-
Historia: Żyła jak każdy człowiek do momentu, kiedy wszyscy ludzie z jej miasta zniknęli. Po prostu rozpłynęli się w powietrzu. Dopiero kilka miesięcy później dowiedziała się, że wyjechali z powodu toksyn wydzielanych przez nią. Gdzieś usłyszała o mieście dla "innych" i dołączyła.

Właściciel: xedosik

Pierwsza odnaleziona!!!



Imię: Camile
Nazwisko: Frost
Płeć: kobieta
Wiek: 17
Wzrost: 168,5cm
Wygląd: Ma długie blond włosy, szaro-zielone oczy. Często nosi luźne T-shirty, czapkę z daszkiem. Zawsze ma wysokie trampki ( sięgające ponad kostki ), czasem bransoletki. Maluje się tylko 32 dnia miesiąca ( czyli nigdy xd ). Uwielbia malować.
Cechy charakteru: Miła i sympatyczna. Uwielbia towarzystwo. Jest duszą towarzystwa, ale potrafi pokazać pazurki. Potrafi być złośliwa, lubi się droczyć.
Żywioł: Mróz, troszkę mrok
Muzyka: Thirty Second To Mars - This Is War
Moce:
~ Panuje nad zimą, może sprawić, aby nadeszła wcześniej lub później
~ Jest odporna na mróz
~ Panuje nad lodowymi smokami
~ Potrafi latać
Pokój: nr. 9 ( wieloosobowy-mieszany )
Zwierzę: Black-Jack




 

Historia: Obudziła się nad brzegiem jeziora. Nie pamiętała nic. Rok szwędała się bez celu po świecie. Później postanowiła założyć miasto dla takich jak ona...

Właściciel: *Kociaczek*

środa, 1 kwietnia 2015

Zaczymamy

Blog jest jeszcze w budowie, ale nie martw się ;) już możesz dołączać. Wyślij formularz do graczki *Kociaczek* na howrse!!!