- A może ja mam? - zaśmiałam się - nie mam pojęcia, jak go nazwać...
- Chyba "ją" - odpowiedziała, biorąc drugiego (drugą?) na ręce - będzie
można łatwo je odróżnić, spójż na jej jedno ucho, jest trochę
wyszczerbione...
- Rzeczywiście... ja nazwę swojego... - tu zrobiłam długą pauzę, no bo
niby jak nazwać małego tygrysa? byłam pewna, że Mistic ją polubi, może
nawet się zaprzyjaźnią, nie ma problemu, żeby ją zatrzymać, tylko ta
nazwa... Po chwili wachania odparłam - nazwę ją Nephertiry.
Jej spojżenie mówiła samo za siebie... no ale cóż, czy kiedyś
powiedziałam że mam łeb do nazw? Nie przypominam sobie... Chwyciłam
kolejnego krakersa i schrupałam ze smakiem.
- Niech będzie, twój tygrys, twoja nazwa... Wiesz, a tak z ciekawości,
jaka jest twoja moc? - spojżała na mnie z ciekawością - no więc?
- A twoja jaka?
- Panuję nad lodowymi smokami, jestem odporna na mróz i potrafię latać -
wyliczała Camile i spojżała na puste pudełka po krakersach - myślałam
że wystarczą nam na dłużej...
- Ja też, ale widzisz.. - zastanawiałam się co powiedzieć, w końcu to
większość ja zjadłam - nie zawsze jest tak jak zakładamy... życie
zaskakuje..
- a już szczególnie twoje łakomstwo zaskakuje.
- no, to też - uśmiechnęłam się niewinnie - w końcu są gorsze rzeczy niż brak krakersów, nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz