Stałam niezdecydowana przed drzwiami budynku na polanie, w oddali
błyskała tafla jeziora. Mistic oplotła mnie sobą, jakby starając się
dodać mi odwagi. Musiało mi nieźle odbić, że przyniosłam ją ze sobą,
przecież nikt nie przyjmie jadowitego węża pod dach. Moja nadzieja
leżała jedynie w tym, że zanim mnie wyrzucą wraz z żmiją na bruk zdążę
im wyjaśnić, że (Mistic) nie ma kłów. W końcu, starając się zbytnio nie
denerwować ani nie bać, zapukałam do drzwi. Po chwili (która wydała mi
się wiecznością) otworzyła mi dziewczyna w bląd włosach i wcinająca
krakersy. Na mój widok uśmiechnęła się, ale gdy tylko zauważyła Mistic
cała pobladła. Postanowiłam dłużej nie zwlekać.
- Cześć, jestem Zoe Nomizo - Widząc jej spojżenie na Mistic, szybko
dodałam - to jest moja żmija Mistic, spokojnie, nie ma kłów więc nie
ugryzie. Czy to jest miasto dla... echm... "innych"?
Dziewczyna nieco się uspokoiła i odpowiedziała.
- Tak, a jestem Camile Frost - podała mi pudło z krakersami - chcesz?
- Jasne, uwielbiam je - uśmiechnęłam się i wziełam jednego - czy mogę do was dołączyć?
<Camile?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz