sobota, 4 lipca 2015

Locket of Hogwart

Locket of Hogwart

Locket of Hogwart

Czy dostałaś/eś już swój list z Hogwartu? Nie? Dziwne... 

Coś stało się twojej sowie... 

Nie martw się, możesz do nas dołączyć i zacząć naukę w SZKOLE MAGII I CZARODZIEJSTWA HOGWART!!!

ZAWIESZAM...

Z PRZYKROŚCIĄ STWIERDZAM, ŻE MUSZĘ ZAWIESIĆ BLOGA ;(...

            DO KIEDY?
* NIE WIEM... DAJĄC KOMENTARZE SPRAWICIE, ŻE BLOG ZOSTANIE SZYBCIEJ ODWIESZONY

                                                               ~ Lume :'(

piątek, 3 lipca 2015

Od Erika do Camille

- Nie... - rzekłem wsiadając na Mercurego
Wyjechaliśmy poza tereny miasta w kierunku plaży.
Przywiązaliśmy konie do pnia, który leżał sobie spokojnie w cieniu drzew.
Stanęliśmy nad wodą wpatrując się w swoje odbicia.
- Popływamy ? - zapytałem
- Jasne ! - krzyknęła ironicznie, ale nie zdąrzyłam nawet się wyrwać, bo wepchnąłem ją do wody, a potem sam skoczyłem.
- Idiota - zdołałem usłyszeć ciche meuknięcia Camille
- Też bardzo cie lubie - powiedziałem niewzruszony jej słowami

< Camille ? >

czwartek, 2 lipca 2015

LUDZIE!!!

Ludzie!!!
Oglądalność bloga drastycznie spada!!!
To nie żart!!!!
Pomóżcie! Dodawajcie na prezentacje bannery, linki do bloga!!! Zapraszajcie nowych członków!!!

                                                                                                                                  ~ Lume

Od Any do Leona

Kiedy zjedliśmy poszłam się umyć.
Jak pozbyłam się z włosów ciasta, Nutelli i kilku żelek przywróciłam im naturalny kolor (blond ze szkarłatnymi końcówkami). Zmieniałam ich uczesanie z piętnaście razy. W końcu zostawiłam je rozpuszczone.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Leona brzdąkającego na gitarze bez ładu i składu.
- Dłużej się nie dało? - spytał od niechcenia nie podnosząc na mnie wzroku.
- Jak ci tak bardzo zależy to następnym razem posiedzę tam dłużej - odparłam.

Leon? Ni mam weny...

środa, 1 lipca 2015

Od Camille do Erik'a

Zjedliśmy indyka ze smakiem.
- Nie sądziłam, że z ciebie taki dobry kucharz - zaśmiałam się - choć oczywiście nie poradził byś sobie beze mnie Mr. Erik - pomniejszyłam komplement.
- Zdziwiła byś się co jeszcze potrafię zrobić - krzyknął.
- Dobrze, no to na jutro poproszę... - zamyśliłam się - krewetki w sosie własnym i zupę szczawiową!
Zaśmialiśmy się.
~~*~~
 Bez słowa pobiegłam do stajni. Erik za mną.
- Który koń twój? - spytałam.
 - Mercury - powiedział wskazując na czarnego konia z białą strzałką na łbie.
- To chodź, pojedźmy gdzieś - powiedziałam podbiegając do konia.
- Cześć mały - powiedziałam wyprowadzając zwierzę z boksu. Odpięłam mu uzdę i zdjęłam siodło, które nie mam pojęcia dlaczego miał na sobie.
Potem wsiadłam na konia.
- Tak bez siodła, ani nawet uzdy? - zdziwił się chłopak.
- A masz coś do tego?

Erik?

Od Leona do Any

Wylądowała na mnie torba płatków śniadaniowych. Zaśmiałem się. Jak dla mnie była to świetna zabawa! Wyciągnąłem z szafki żelki i wysypałem wszystkie na Anę... a później jeszcze roztopioną Nutellę, którą ktoś zostawił na grzejniku.
- Dość! - krzyknąłem - robimy naleśniki!
I zrobiliśmy. Tylko Ana "przypadkowo" popchnęła mnie kiedy podrzucałem naleśnika i zamiast na patelni wylądował na mnie.

Ana? Wena wyszła na spacerek... :/