środa, 1 lipca 2015

Od Leona do Any

Wylądowała na mnie torba płatków śniadaniowych. Zaśmiałem się. Jak dla mnie była to świetna zabawa! Wyciągnąłem z szafki żelki i wysypałem wszystkie na Anę... a później jeszcze roztopioną Nutellę, którą ktoś zostawił na grzejniku.
- Dość! - krzyknąłem - robimy naleśniki!
I zrobiliśmy. Tylko Ana "przypadkowo" popchnęła mnie kiedy podrzucałem naleśnika i zamiast na patelni wylądował na mnie.

Ana? Wena wyszła na spacerek... :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz