sobota, 4 kwietnia 2015

Od Rity cd Camile

-Nie to wszytsko przeze mnie. Boje się, że stworze pożar i kolejna dziewczyna zginie - powiedziałam - kiedyś byłam chłopakiem i mjałem dziewczyne. Ale zgineła w pozarze, a ja zmieniłem się w feniksa. Tylko dlaczego ja. Nawet nie zdażyłem jej uratować - powiedziałam i zwiesiłam głowe.
< Camile, mi ty>

Od Mixi cd Camile

- Mnie o to pytasz? - uśmiechnęłam się i wzięłam żelka.
- Skoro już mamy prowiant możemy iść dalej - uśmiechnęła się. Wyszłyśmy z kuchni i skierowałyśmy się w głąb budynku.
- Tu są pokoje - wskazała korytarz po prawej. - Zaraz tu wrócimy żebyś mogła sobie któryś wybrać.
- Możemy zajrzeć teraz? Jestem strasznie ciekawa miejsca w którym będę mieszkać - powiedziałam sięgając po żelka.
- Jeśli chcesz....
Skręciłyśmy w korytarz i zaglądałyśmy do każdego pokoju. Po niezbyt długim wahaniu zdecydowałam się na pokój numer dwa.
- Ta czerwień jest naprawdę piękna! - cieszyłam się jak dziecko z nowego pokoju.
Za to Camile wydawała się już znudzona tym oglądaniem pokoi. Stała oparta o ścianę zajadając żelki.
(Camile?)

Od Camile cd. Mixi

 - jasne, chodź - zaprosiłam ją do środka ( nie jestem pewna czy to było kulturalne zaproszenie )
 - najpierw zwiedzimy moją ulubioną część tego budynku, okay?
 - ok, już się nie mogę doczekać - powiedziała z uśmiechem Mixi
 - no to przygotuj się na szok - stanęłam naprzeciw niej w korytarzu - oto... KUCHNIA! - powiedziałam głosem mrożącym krew w żyłach - pokazałam na drzwi.
 - acha, no... okej - odpowiedziała. Tsaa.. jestem pewna, że spodziewała się czegoś bardziej emocjonującego. Podeszłam do szafki i wyjęłam z niej żelki. Otworzyłam paczkę.
 - Chcesz? - spytałam wyciągając torebkę w stronę dziewczyny

 < Mixi? >

Od Camile cd. Rita

- Co się stało - spytałam ze strachem
- Czemu nie ja, czemu nie ona... - biadoliła Rita... Mówiła tak coraz głośniej i głośniej, aż zaczęła krzyczeć...
- Spokojnie - powiedziałam - już dobrze nic Ci nie grozi - mówiłam spokojnym głosem głaskając ją po złotych piórkach. Byłam zdezorientowana, ale Rita wreszcie się uspokoiła. - już dobrze - powtórzyłam...
 Feniks wzbił się w powietrze, a potem usiadł mi na ramieniu. Przytuliłam ją. Nagle poczułam niemiłe ciepło, które wciąż rosło. W końcu zaczęło mnie palić robiąc wielkie blizny w skórze... Odrzuciłam od siebie feniksa. Ból rósł, był nie do zniesienia.
- przepraszam - powiedziałam do Rity. - zapomniałam, ja jestem z lodu...

  < Rita? chyba wena mi siada... xD >