Wściekła zatrzymałam czas (na wszelki wypadek) i przebrałam się w pokoju pewna, że nikt mnie nie zobaczy. Potem znowu przywróciłam normalne tempo upływu czasu.
Oparłam się o ścianę i przywołałam do ręki mojego smartfona.
Po jakichś piętnastu minutach Leon łaskawie wylazł z łazenki. Oderwałam oczy od ekranu telefonu i spojrzałam na niego. Patrzył na moją koszulkę: czarną z napisem ,, Moje oczy są tam" i dwoma strzałeczkami skierowanymi ku górze. Na jego ustach zawitał uśmiech.
Leon?
czwartek, 25 czerwca 2015
Od Leona do Any
Postanowiłem jeszcze trochę się z nią poprzekomarzać.
- Ładniej - odparłem ze śmiechem..
- Przepraszam - mruknęła.
- Co mówiłaś? Nie usłyszałem - dalej się z nią bawiłem.
- Powiedziałam: przepraszam! - krzyknęła.
- Przepraszam - mruknęła.
- Co mówiłaś? Nie usłyszałem - dalej się z nią bawiłem.
- Powiedziałam: przepraszam! - krzyknęła.
- Okay, przeprosiny przyjęte rozpatrze twą prośbę w ciągu najbliższych 5-ciu lat! - odparłem. Och jak ja lubię ją wkurzać...
Ana?
Od Jessicy do Amandy
Dziewczyna podeszła do mnie i zaczęła pić moją krew... Ku*wa! Czy to wampir!? WTF!!!!? Zabrałam rękę.
- Odwal się ode mnie! - wrzasnęła. Ku*wa co jest!? Przecież to ona mnie napada!
Kopnełam ją zdrowo... Usłyszałam łamanie kości... Chyba złamałam jej żebra, jak przykro ( sarkazm ). Pogrążyłam się w mroku... Koniec! Postanowiłam wywoływać koszmar sama u siebie.
Weszłam do pomieszczenia... Na początku było ciemno, a potem znalazłam się w jakiejś starej sali tortur. I kto by się spodziewał? Chciałam się wyrwać ale ręce miałam... skute w betonie? Wow... Déjà vu, teraz brakuje tu tylko rudej suki która będzie mi wciskać kit o moim bezpieczeństwie. A wracając, jakieś demonice pociągnęły mnie do jakiejś studni i założyły na szyję... Obrożę?! Okeyyy... Nie podoba mi się to. Pociągnęły jakąś dźwignię i poleciałam w górę. Potem wraz z dźwignią pofrunęłam w dół. Nie żeby coś ale ja kompletnie nie umiem pływać bez moich mocy, a w tych kajdanach nie mam ich jak używać. Więc zaczęłam się dusić, wtedy wyciągnęły mnie z wody. Włosy mi się rozwiązały i zasłoniły pole widzenia. Po kilku łapczywych oddechach znowu wrzuciły mnie do wody. Tym razem przytrzymały dłużej. Gdy mnie wyciągnęły miałam mroczki przed oczami. Zaczęłam pluć wodą. Tak jeszcze kilka razy, straciłam rachubę w momencie gdy przy wynurzeniu zaczęłam się histerycznie śmiać.
- Tylko na tyle was stać?!- wrzasnęłam jednocześnie się krztusząc i śmiejąc. Wtedy znów mnie zanurzyły, ale tym razem grzmotnęłam o dno. Wow...to ma dno! I moje betonowe kajdany się rozpadły. Natychmiast wystrzeliłam z wody. Nie udało mi się na szybko zdjąć tej obroży więc przecięłam sznur, okazało się że to zły pomysł bo natychmiast jedna z nich złapała za koniec tego sznura a druga rzuciła się na mnie i zaczęła okładać pięściami. Bardzo chciałam stracić przytomność, ale się nie dało... Gdy byłam już tak słaba że nie mogłam ustać demony skończyły. Miałam rozciętą brew, złamany nos i przeciętą wargę. No i pewnie cała byłam fioletowo niebieska. Zawlokły mnie do jakiegoś koła i przywiązały.
- No dalej...- mruknęłam. Miałam zdarte gardło... Krzyczałam? Koło zaczęło się obracać. Jakim cudem u góry jest ogień? A może to dół? Myślenie całkowicie mi nie wychodziło. Ogień poparzył mi twarz, brzuch i nogi. Ogólnie to całą mnie poparzył. Koło kręciło się dalej a po drugiej stronie czekały na mnie... Kolce. Rozorały mi brzuch, ale nie na tyle bym mogła spokojnie umrzeć. Potem znowu zobaczyłam moje oprawczynie. I znowu ogień, kolce, demony... Ogień, kolce, demony. Ogień kolce demony, ogieńkolcedemony ogieńkolcedemony,ogieńkolcedemony. Coraz szybciej. W końcu straciłam przytomność, a może umarłam?
- Odwal się ode mnie! - wrzasnęła. Ku*wa co jest!? Przecież to ona mnie napada!
Kopnełam ją zdrowo... Usłyszałam łamanie kości... Chyba złamałam jej żebra, jak przykro ( sarkazm ). Pogrążyłam się w mroku... Koniec! Postanowiłam wywoływać koszmar sama u siebie.
~~*~~
- Tylko na tyle was stać?!- wrzasnęłam jednocześnie się krztusząc i śmiejąc. Wtedy znów mnie zanurzyły, ale tym razem grzmotnęłam o dno. Wow...to ma dno! I moje betonowe kajdany się rozpadły. Natychmiast wystrzeliłam z wody. Nie udało mi się na szybko zdjąć tej obroży więc przecięłam sznur, okazało się że to zły pomysł bo natychmiast jedna z nich złapała za koniec tego sznura a druga rzuciła się na mnie i zaczęła okładać pięściami. Bardzo chciałam stracić przytomność, ale się nie dało... Gdy byłam już tak słaba że nie mogłam ustać demony skończyły. Miałam rozciętą brew, złamany nos i przeciętą wargę. No i pewnie cała byłam fioletowo niebieska. Zawlokły mnie do jakiegoś koła i przywiązały.
- No dalej...- mruknęłam. Miałam zdarte gardło... Krzyczałam? Koło zaczęło się obracać. Jakim cudem u góry jest ogień? A może to dół? Myślenie całkowicie mi nie wychodziło. Ogień poparzył mi twarz, brzuch i nogi. Ogólnie to całą mnie poparzył. Koło kręciło się dalej a po drugiej stronie czekały na mnie... Kolce. Rozorały mi brzuch, ale nie na tyle bym mogła spokojnie umrzeć. Potem znowu zobaczyłam moje oprawczynie. I znowu ogień, kolce, demony... Ogień, kolce, demony. Ogień kolce demony, ogieńkolcedemony ogieńkolcedemony,ogieńkolcedemony. Coraz szybciej. W końcu straciłam przytomność, a może umarłam?
Amanda? xD
Nowy...
Imię: Michael
Nazwisko: Rotten
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19 lat
Wzrost: 183 cm
Wygląd: Hum... co pierwsze rzuca się w oczy gdy patrzysz na Michael'a? Niebieskie włosy, których kolor zmienia niesamowicie często, lecz póki co zamierza zostać przy turkusie. Jego tęczówki, są kolorem niezwykle zbliżone do włosów. Wysoki i niezwykle szczupły, posiada delikatny zarys mięśni, z czego okropnie się cieszy, gdyż nie chce być zbytnio "napakowany". Duże, zawsze chłodne dłonie, które zwieńczone są długimi, chudymi palcami. Jego kościste nadgarstki ozdabia zazwyczaj materiałowymi bransoletkami, lub zwykłymi sznurkami, które mają dla niego jakieś symboliczne znaczenie. Ubóstwia luźne podkoszulki, które czasami przypadkowo odkrywają jego sutek, lub oba, nie zraża się tym, jego poczucie humoru mu na to nie pozwala i często obraca to w żart, po czym łapie się za koszulkę w miejscu piersi i odciąga ją od ciała, odkrywając tym samym wcześniej wspomniane sutki. Posiada zarost w następujących miejscach: broda, podbrzusze, pachy. Nogi i ręce jakoś nigdy nie dokazywały mu pod tym względem. Jeżeli chodzi o dolną część ubioru, lubi czarne rurki, czasem z wyciętymi kolanami. Jego stopy, rozmiar 43, odziewa w czarne botki, lub glany.
Cechy charakteru: Michael to niezwykle pozytywnie nastawiona do życia postać. Uwielbia śmiech, ten swój jak i innych, nie znosi natomiast grymasu, marudzenia, czy też smutku, jak i złości. Podchodzi z dystansem do siebie, jak i do wszystkiego co go spotyka. Niezwykły marzyciel, chodzi z głową w chmurach i myśli o niebieskich migdałach. Nie umie się skupić na jednej rzeczy, typowe ADHD, nadpobudliwy, nadśmiechliwy i wszystko NAD. Jego ulubionym stwierdzeniem jest, przytoczone przez jednego z członków pewnego zespołu powiedzenie: "Je.bać normalność". Ciutkę zboczony, lubi porobić te "dziwne" rzeczy dla żartu, ale z nimi nie przesadza, bo w nadmiarze jest to po prostu nudne i obrzydliwe. Uwielbia imprezować, nawet bez alkoholu i innych takich, czy tracenie przytomności jest jakąś zabawą? Dla niego nie. Zawsze uśmiechnięty od ucha do ucha, no chyba, że ktoś go szczególnie zranił, wtedy wkopuje się pod kołdrę i ryczy przez kilka dni. Tak, Michael jest osobą empatyczną i niezwykle wrażliwą. Jego równowaga jest bardzo delikatna, jak wieża z filiżanek, wystarczy, że pęknie choć jedna, wszystko może się zawalić. A kiedy już się zawali, to musisz długo czekać, nim znów ktoś pójdzie do sklepu, kupi nową filiżankę i ustawi wieżyczkę od nowa.
Żywioł: O dziwo światło i energia słoneczna
Muzyka: Lubi zespół 5 Second of Summer, ale słucha też czasem innych brzmień "cięższych" jak 30 Seconds to Mars, Bring Me The Horizon, czy Nirvana.
Moce: *Umie sprawić by w danym miejscu pojawiło się światło.
*Kiedy chce, wytwarza w dłoni miecz z dodatkiem nici światła, ten miecz prócz tego, że odgania wszystkie "ciemne" stworzenia, to jeszcze jest niezniszczalny.
*Dla zabawy sprawia czasem, że kogoś ciało zaczyna świecić.
* W słońcu jest silniejszy niż w ciemnościach.
Pokój: 9 (jak się bawić, to się bawić, drzwi wyj.ebać, okno wstawić)
Zwierzę: Zawsze chciał mieć susła, albo papugę, ale jego mama nie pozwalał, bo to gryzie, a to skrzeczy :c
Historia: Co tu dużo mówić? Dzieciństwo Michael'a nie było złe, wręcz przeciwnie. Opiekuńcza matka, zawsze dobry obiadek i przedewszystkim, ciepły dom do którego zawsze mógł wrócić. Lecz pewnego dnia jego mama, powiedziała, że najzwyczajniej w świecie, musi tu pojechać, aby być bezpiecznym. Ale czym tak naprawdę jest bezpieczeństwo? Dla niego bezpieczną przystanią jest dom, a teraz musi być tu... bez mamy... bez rodziny... w pokoju z trzema dziewczynami, z których każda jest inna na swój sposób i na swój sposób doprowadzają go do obłędu. A czemu z dziewczynami? Bo mama tak chciała... ech... ale może ma i to swoje plusy? Hmmm?
Właściciel: Sweet Horse
Subskrybuj:
Posty (Atom)