- A może ja mam? - zaśmiałam się - nie mam pojęcia, jak go nazwać...
- Chyba "ją" - odpowiedziała, biorąc drugiego (drugą?) na ręce - będzie
można łatwo je odróżnić, spójż na jej jedno ucho, jest trochę
wyszczerbione...
- Rzeczywiście... ja nazwę swojego... - tu zrobiłam długą pauzę, no bo
niby jak nazwać małego tygrysa? byłam pewna, że Mistic ją polubi, może
nawet się zaprzyjaźnią, nie ma problemu, żeby ją zatrzymać, tylko ta
nazwa... Po chwili wachania odparłam - nazwę ją Nephertiry.
Jej spojżenie mówiła samo za siebie... no ale cóż, czy kiedyś
powiedziałam że mam łeb do nazw? Nie przypominam sobie... Chwyciłam
kolejnego krakersa i schrupałam ze smakiem.
- Niech będzie, twój tygrys, twoja nazwa... Wiesz, a tak z ciekawości,
jaka jest twoja moc? - spojżała na mnie z ciekawością - no więc?
- A twoja jaka?
- Panuję nad lodowymi smokami, jestem odporna na mróz i potrafię latać -
wyliczała Camile i spojżała na puste pudełka po krakersach - myślałam
że wystarczą nam na dłużej...
- Ja też, ale widzisz.. - zastanawiałam się co powiedzieć, w końcu to
większość ja zjadłam - nie zawsze jest tak jak zakładamy... życie
zaskakuje..
- a już szczególnie twoje łakomstwo zaskakuje.
- no, to też - uśmiechnęłam się niewinnie - w końcu są gorsze rzeczy niż brak krakersów, nie?
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Nasze tygrysiątka - Nephertiry i Assasin
Zoe i Camile zyskały nowe zwierzaki - tygrysiątka oto ich zdjęcie ( po prostu nie wiem gdzie dodać zdjęcie xD ):
WYRZUCONA !!!
Niestety mamy pierwszą wyrzucaną. To wilczyca Tamajazi
PRZEWINIENIE: Pisanie opowiadań nie na temat i o przypadkowych postaciach. Brak chęci zmiany i oświadczenie, że nie będzie pisać więcej opowiadań...
Od Camile cd Zoe
- Jasne, chodź - powiedziałam do dziewczyny i ruszyłyśmy nad jezioro
- Nie pokarzesz mi budynku? - spytała patrząc w jego stronę
- Jeszcze nie teraz - powiedziałam z uśmiechem - jest taka piękna pogoda, że aż żal się chować - powiedziałam na co wzruszyła ramionami i poczęstowała się krakersami.
- no dobra, okej to gdzie idziemy?
- nie wiem... ale za tym wodospadem - pokazałam w stronę wodospadu - jest ładna jaskinia, więc jeśli nie masz nic przeciwko pomoczeniu się to chodźmy - powiedziałam
- no to chodźmy - westchnęła z pewną rezygnacją w głosie.
No więc poszłyśmy. Dużo czasu i śmiechu zajęło nam wyszukanie miejsca, w którym dało się przejść i jak najmniej się pomoczyć. Kiedy wreszcie całe przemoknięte do suchej nitki weszłyśmy do jaskini naszym oczom ukazały się dwa przepiękne tygrysiątka. Strasznie i żałośnie zawodziły. Chciałam do nich podejść, ale Zoe mnie zatrzymała...
- poczekaj, gdzieś tutaj na pewno jest ich matka - powiedziała i cofnęła się w bok. Nagle krzyknęła. Popatrzyłam na nią. Jedną nogą stała w kałuży krwi. Spojrzałyśmy w dół. Na podłodze było widać wielkie ślady z krwi. Poszłyśmy ich szlakiem... Niedaleko na posadzce leżało ciało nieżywej tygrysicy. Miała zraniony bok. Do oczu naszły mi łzy, lecz szybko je otarłam.
- kłusownicy - wyszeptała Zoe. Przytaknęłam. Wycofałyśmy się i z powrotem spojrzałyśmy na tygryski. Podeszłam do nich i wzięłam jednego na ręce. Był samcem.
- bez matki zginą - powiedziałam
- to co teraz? - spytała rozpaczona Zoe
- ja jednego wezmę - powiedziałam
- co z drugim?
- a wzięłabyś go? - zadałam jej pytanie retoryczne - tak czy owak dobrze byłoby je jakoś nazwać. Ja nazwę tego - wskazałam na tego, którego trzymałam na ramionach - a ty tamtego, dobrze?
Przytaknęła.
- no dobrze, więc ty będziesz... Assasin, może być? - spytałam Zoe na co tylko podniosła ręce w bezradnym geście - nieważne - podsumowałam - ja nie mam teraz głowy do imion. Teraz ty...
< Zoe.....? >
- Nie pokarzesz mi budynku? - spytała patrząc w jego stronę
- Jeszcze nie teraz - powiedziałam z uśmiechem - jest taka piękna pogoda, że aż żal się chować - powiedziałam na co wzruszyła ramionami i poczęstowała się krakersami.
- no dobra, okej to gdzie idziemy?
- nie wiem... ale za tym wodospadem - pokazałam w stronę wodospadu - jest ładna jaskinia, więc jeśli nie masz nic przeciwko pomoczeniu się to chodźmy - powiedziałam
- no to chodźmy - westchnęła z pewną rezygnacją w głosie.
No więc poszłyśmy. Dużo czasu i śmiechu zajęło nam wyszukanie miejsca, w którym dało się przejść i jak najmniej się pomoczyć. Kiedy wreszcie całe przemoknięte do suchej nitki weszłyśmy do jaskini naszym oczom ukazały się dwa przepiękne tygrysiątka. Strasznie i żałośnie zawodziły. Chciałam do nich podejść, ale Zoe mnie zatrzymała...
- poczekaj, gdzieś tutaj na pewno jest ich matka - powiedziała i cofnęła się w bok. Nagle krzyknęła. Popatrzyłam na nią. Jedną nogą stała w kałuży krwi. Spojrzałyśmy w dół. Na podłodze było widać wielkie ślady z krwi. Poszłyśmy ich szlakiem... Niedaleko na posadzce leżało ciało nieżywej tygrysicy. Miała zraniony bok. Do oczu naszły mi łzy, lecz szybko je otarłam.
- kłusownicy - wyszeptała Zoe. Przytaknęłam. Wycofałyśmy się i z powrotem spojrzałyśmy na tygryski. Podeszłam do nich i wzięłam jednego na ręce. Był samcem.
- bez matki zginą - powiedziałam
- to co teraz? - spytała rozpaczona Zoe
- ja jednego wezmę - powiedziałam
- co z drugim?
- a wzięłabyś go? - zadałam jej pytanie retoryczne - tak czy owak dobrze byłoby je jakoś nazwać. Ja nazwę tego - wskazałam na tego, którego trzymałam na ramionach - a ty tamtego, dobrze?
Przytaknęła.
- no dobrze, więc ty będziesz... Assasin, może być? - spytałam Zoe na co tylko podniosła ręce w bezradnym geście - nieważne - podsumowałam - ja nie mam teraz głowy do imion. Teraz ty...
< Zoe.....? >
Od Kamili
Byłam u siebie w pokoju i grałam na telefonie.
Naglę usłyszałam pukanie do drzwi.
- Prosze - krzyknęłam
Do pokoju wszedł wysoki, przystojny chłopak.
Podniosłam się.
- My chyba się nie znamy - powiedziałam
- Niestety, Jestem Rezigiusz, ale mów mi Rezi. - rzekł pewny siebie
- A ja Kamila, za to ty mów mi Kama - odparłam
- Jest piękna pogoda, chcesz się wybrać na konną przejażdżkę ? - zaproponował
- Jasne !
Po pół godzinie konie zostały osiodłane i wyjechaliśmy ze stajni.
Byłam szczęśliwa że poznałam takiego fajnego chłopaka.
- Chce ci coś pokazać - powiedział tajemniczo
Jechałam tuż obok niego. Robiło się ciemno, ale nie bałam się.
Kilka minut później znaleźliśmy się nad pięknym jeziorkiem. Zsiedliśmy z koni i usiedliśmy nad wodą.
- Piękny dziś dzień - rzekłam rozmarzona
Siedzieliśmy tak chwilę, aż naglę usłyszałam dźwięk łamania gałęzi.
Gdy się odwróciłam ujrzałam wielkiego wilka.
Natychmiastowo wstaliśmy.
Wilk skoczył na mnie. Nie mogłam wstać ! Prawię mnie ugryzł kiedy Rezi wbił w niego kawałek matalu i zabił.
Rzuciłam się mu na szyje, ale zaraz potem oderwałam się i oblał mnie rumieniec. Spuściłam wzrok. Nie wiedziałam czy to prawda ale chyba... Się zakochałam.
Cały czas trzęsłam się ze strachu. Rezi podszedł do mnie, objął mnie ramieniem i pocałował w policzek. Spojrzałam się mu w oczy. Były takie piękne ! Pocałowaliśmy się. Co ja robie ?! Całuje sie z obcym facetem ?! Ale nie odchodziłam. Razem wróciliśmy do miasta.
Poszłam do pokoju i położyłam się.
- Zakochałam się. - szepnęłam cicho.
Następnego dnia ponownie spotkałam się z Remkiem.
Tym razem poszliśmy z wilkami na wzgórze.
- Kamila muszę cie o coś zapytać. - rzekł odważnie - Chcesz być moją dziewczyną ?
Byłam pełna ekscytacji, radości i fascynacji.
- Tak - odparłam nie ujawinając emocji.
Pocałowaliśmy się namiętnie.
< Rezi ? >
Od Zoe
Stałam niezdecydowana przed drzwiami budynku na polanie, w oddali
błyskała tafla jeziora. Mistic oplotła mnie sobą, jakby starając się
dodać mi odwagi. Musiało mi nieźle odbić, że przyniosłam ją ze sobą,
przecież nikt nie przyjmie jadowitego węża pod dach. Moja nadzieja
leżała jedynie w tym, że zanim mnie wyrzucą wraz z żmiją na bruk zdążę
im wyjaśnić, że (Mistic) nie ma kłów. W końcu, starając się zbytnio nie
denerwować ani nie bać, zapukałam do drzwi. Po chwili (która wydała mi
się wiecznością) otworzyła mi dziewczyna w bląd włosach i wcinająca
krakersy. Na mój widok uśmiechnęła się, ale gdy tylko zauważyła Mistic
cała pobladła. Postanowiłam dłużej nie zwlekać.
- Cześć, jestem Zoe Nomizo - Widząc jej spojżenie na Mistic, szybko dodałam - to jest moja żmija Mistic, spokojnie, nie ma kłów więc nie ugryzie. Czy to jest miasto dla... echm... "innych"?
Dziewczyna nieco się uspokoiła i odpowiedziała.
- Tak, a jestem Camile Frost - podała mi pudło z krakersami - chcesz?
- Jasne, uwielbiam je - uśmiechnęłam się i wziełam jednego - czy mogę do was dołączyć?
<Camile?>
- Cześć, jestem Zoe Nomizo - Widząc jej spojżenie na Mistic, szybko dodałam - to jest moja żmija Mistic, spokojnie, nie ma kłów więc nie ugryzie. Czy to jest miasto dla... echm... "innych"?
Dziewczyna nieco się uspokoiła i odpowiedziała.
- Tak, a jestem Camile Frost - podała mi pudło z krakersami - chcesz?
- Jasne, uwielbiam je - uśmiechnęłam się i wziełam jednego - czy mogę do was dołączyć?
<Camile?>
Nowy odnaleziony !!!
Imię: Rezigiusz
Nazwisko: Wieżgoń
Ksywki: Rezi, czasem nazywają go Przemek, Przemuś.
Płeć: Chłopak
Wiek: 19 lat
Wzrost: 179cm
Wygląd: Rezi ma krótkie, brązowe włosy. Zazwyczaj nosy luźne koszulki, lub bluzy
Cechy charakteru: Miły, przyjacielski i zabawny chłopak. Z nim nie można się nudzić. Potrafi rozbawić nawet najnudniejszą osobę.
Żywioł: Zabawa, Energia, Imprezy, Śmiech
Muzyka: Jest mieszanką.
Moce:
~ Potrafi automatycznie sprawić aby ktoś się śmiał
~ Potrafi czytać w myślach
~ Potrafi latać
~ Potrafi się teleportować
Pokój: Pokój nr. 4
Zwierzę:
Kampi
Pandora
Black Beauty
Historia: Rodzice odesłali go tu z ponieważ w jego kraju wybuchła wojna.
Właściciel: KamilaQ
Nowa odnaleziona !!!
Imię: Kamila
Nazwisko: Scott
Przezwisko: Kama, Kamisiak
Płeć: Kobieta
Wiek: 18 lat
Wzrost: 175 cm
Wygląd: Kama ma długie ciemne włosy. Jest szczupłą osobą.
Cechy charakteru: Camilla to miła i cierpliwa dziewczyna. Jest trochę
zadziorna, ale to tylko dla zabawy. Ma poczucie humoru, którego nie
traci, nawet w najsmutniejszych momentach. Lecz Kamila nie da sobą
pomiatać,. Potrafi być arogancka i wredna.
Żywioł: Lód, Miłość, Energia, Natura
Muzyka: Kama nie słucha określonego typu muzyki. Jest mieszanką popu, rocka, klasyki
czasem metalu.
Moce:
~ Potraf zmieniać się we wszystkie zwierzęta
~ Potrafi latać
~ Potrafi czytać w myślach
~ Włada lodem. Potrafi tworzyć z niego różne rzeczy, tworzyć tarczę z lodu, wywołać lawinę śnieżną. Włada również pogodą.
Pokój: Pokój nr. 3
Zwierzęta:
Arabeska
Mefisto
Saharu -
Historia: Dokładnie nie pamięta... Obudziła się nad brzegiem jeziora.
Próbowała przeżyć w tych trudnych warunkach, aż w końcu trafiła tu...
Nowa odnaleziona!!!
Imię: Stephanie
Nazwisko: Davinson
Płeć: Kobieta
Wiek: 19
Wzrost: 156 cm
Wygląd: nosi dużo branzoletek
Żywioł: Ogień
Muzyka: Pop
Moce: Włada ogniem
Pokój: pokój nr 4
Zwierzak: Złoty feniks
Historia: Steph uwielbia muzykę pop, jest charyzmatyczna ale też arogancka, potrafi zajść za skórę, jeśli chcesz więcej o niej wiedzieć po prostu pogadaj
Właściciel:OliWka
Od Mixi cd Camile
Przeszłyśmy kawałek nad pobliskie jezioro. Było naprawdę piękne!
- Niesamowicie tu macie! - zachwyciłam się.
- Faktycznie jest ładnie... - powiedziała wkładając pustą paczkę po żelkach do kieszeni.
- Naprawdę wyrażasz zbyt mało emocji!
- Po prostu ma już dość - westchnęła.
- W sumie rozumiem twój ból - zaśmiałam się. - Też bym miała dość po tak długim zwiedzaniu miejsca, które znam.
(Camile? Wiem, że długość piękna -.-)
- Niesamowicie tu macie! - zachwyciłam się.
- Faktycznie jest ładnie... - powiedziała wkładając pustą paczkę po żelkach do kieszeni.
- Naprawdę wyrażasz zbyt mało emocji!
- Po prostu ma już dość - westchnęła.
- W sumie rozumiem twój ból - zaśmiałam się. - Też bym miała dość po tak długim zwiedzaniu miejsca, które znam.
(Camile? Wiem, że długość piękna -.-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)