sobota, 11 kwietnia 2015

Od Rity cd Zoe

Siedziałam na drzewie i patrzałam na nich z góry wypatrując przy tym okolice. Jesteśmy tu same dziewczyny, a tamta dwójka była podejrzana. Chcialam to sprawdzić i nie martwić reszty. Bezszelestnie rozpostarlam skrzydła. kiedy tylko się wzniosłam zauwarzyłam ich dwójke dojść daleko. Poleciałam bliżej nich. Sama nieiwem po co. Coś mnie natchneło i tyle. Zaczełam obniżać lot kiedy na ziemi zauwarzyłam siatke.
- Co to u licha - powiedziałam na głos. Nagle dostałam kamieniem w skrzydło i upadłam prosto w sieć, która się zamkneła.
- Półapka - wysyczałam. Zaczełam się rozglądać z pewnym niepokojem. Po chwili ich zauwarzyłam. Dziewczyne o imieniu Tatiana, i męszczyzne o którym niewiedziałam nic. I byłam z tego posodu zła. Zaczełam płonąć, ale nic to nie dawało. Siatka jakby z ołwiu, ani drgneła. Stała i nic. Męszczyzna wzioł mnie w siatce i zaczeli gdzieś iść.
- Wypuśccie mnie - warknełam do nich. A oni jagby mnie nie słyszeli. Ostatnią żecz jaką mogłam zrobić, to dać dziewczyną znak, że jestem w niebezpieczeństwie. Zaskrzeczałam najgłośniej jak potrafie, a potraie tak nawet na kilkaset kilometrów. Nastuwe mnie usłyszały. Tylko pytanie co stanie się ze mną i gdzie oni mnie prowadzą? Kim oni wogule są? I jeszcze jedno czy dziewczyny mnie znajdą? Czy zdązą mnie uratować? Mam szczerą nadzieje, że tak.

< Mixi, czas do 20. 45. dnia 12.04.2015 >

Od Zoe

Widoki były nie najgorsze, okolica nawet czysta jak na Nowy York, wszystko było piękne, jak w bajce. Jak w bajce typu "obudziłam się kilka tysięcy kilometrów od domu i zostałam wciągnięta do tunelu pod wodą prowadzącego do Nowego Yorku przez nieśmiałą nastolatkę i podejżanego niemego typa". Naprawdę świetnie. Cała aż tryskałam od napięcia elektrycznego. Mixi spojżała dookoła i tylko westchnęła. Wszyscy mieli po prostu dość. Nie musiałabym tutaj nikomu czytać w myślach, by odgadnąć, o czym myślą. W końcu Stephie przerwała ciszę.
- O co tu chodzi?
- Nie wiem, serio - pokręciłam głową z rezygnacją - ale mam pewną teorię...
- Jaką? - Camile spojżała na mnie zaciekawiona.
- To łowcy.
Teraz zdziwienie wszystkich zastąpiła ich myśl, że zwariowałam. Cóż, wcale się nie dziwię. To było mocno pokręcone ale, niestety, mogło być prawdą. Postanowiłam nie zwlekać i szybko wyjaśnić, o co mi chodzi.
- Łowcy - powtórzyłam - oni sami mają moce, ale im mało. Zakładają grupy i starają się w najlepszym razie zniszczyć innych "obdarzonych". A w najgorszym odebrać im moc. Tatiana to pewnie ich szpieg. Zapewne dzięki mocy któregoś z nich, na przykład teleportowania, znaleźliśmy się tutaj.
- Dlaczego w najgorszym? - Rita była nie mniej zdziwiona niż inni - i skąd ty o nich wiesz?
- Oni nie korzystają z mocy tak, jak należy... Są naprawdę niebezpieczni.
- Jak twoja druga... - Mixi nie dokończyła, Camile kopnęła ją w kostkę.
Mixi nie chciała być wredna, jednak mimo to poczułam nagle, że wcale do nich nie pasuję, i że tylko z grzeczności udają, że wcale tak nie jest... nie zamierzałam im czytać w myślach aby się dowiedzieć, to nie byłoby w porządku. Mimo to udawałam wesołość.
- Nie wiem, być może jeszcze nie, ale szybko może się to zmienić. Spotkałam ich już kiedyś, w Indiach... Na szczęście wtedy jeszcze nie było wiadomo, że mam moc... i dlatego nic mi się nie stało...
<Rita? mam nadzieję, że nie przekroczyłam limitu..>

< Rita. Masz czas do 14.00 12.04.2015 xD >

zaczynamy event

 KOLEJNOŚĆ:

Zoe
Rita
Mixi
Steph
Camile
< Zoe masz czas do 12.30 dnia 12.04.2015  >
PRZECZYTAJ:

Sprawa wygląda tak:

Właśnie zorganizowaliśmy spotkanie, żeby się lepiej poznać. Przyszła na nie niejaka Tatiana. Nowa w mieście. Cicha, spokojna i zamknięta w sobie dziewczyna. Nam to nie przeszkadza. Cały czas się śmiejemy i dobrze bawimy. Wszyscy się już poznaliśmy... Nagle drzwi się otwierają i staje w nich wysoki mężczyzna. Ubrany jest na czarno, na głowie ma kaptur. Zasypujemy go gradem pytań, ale on wciąż milczy. Gestem pokazuje, abyśmy za nim poszli. Więc idziemy... Wkrótce zapada zmierzch. Nie mamy jedzenia ani picia. Nagle wszyscy jesteśmy bardzo spragnieni. Podchodzimy do rzeki, aby zaczerpnąć wody. Wyciągamy ręce i zanurzamy je w zdradliwej toni. W jednym momencie zostajemy wciągnięci pod wodę. Widzimy jeszcze jak uśmiechnięta Tatiana odchodzi z nieznajomym. Zapadamy w sen...
__ __ __ __ __ __ __

Budzimy się na wzgórzu. Po przeszukaniu terenu dowiadujemy się, że znajdujemy się na opuszczonych przedmieściach Nowego Yorku... Co robimy? Naszą jedyną nadzieją jest dowiedzenie się czegoś o nieznajomym oraz Tatianie...


ZADANIE:
 Dowiedz się czegoś o nieznajomym lub o Tatianie.

PODPOWIEDŹ:
Nieznajomy nie mówi! Tajemnicą ma zostać jego imię. Dowiedz się o nich jednej rzeczy, ale nie tak banalnej jak wiek, imię... tylko np. Co łączy Tatianę i nieznajomego?, Dla kogo pracują?, Dlaczego nas tu przyprowadzili? itp...

UWAGA!!! NIE WCHODZIMY DO MIASTA!!! ( to będzie etap 3-ci xD )

P.S. Wiem, że to trochę pokręcone... xD