sobota, 11 kwietnia 2015

Od Zoe

Widoki były nie najgorsze, okolica nawet czysta jak na Nowy York, wszystko było piękne, jak w bajce. Jak w bajce typu "obudziłam się kilka tysięcy kilometrów od domu i zostałam wciągnięta do tunelu pod wodą prowadzącego do Nowego Yorku przez nieśmiałą nastolatkę i podejżanego niemego typa". Naprawdę świetnie. Cała aż tryskałam od napięcia elektrycznego. Mixi spojżała dookoła i tylko westchnęła. Wszyscy mieli po prostu dość. Nie musiałabym tutaj nikomu czytać w myślach, by odgadnąć, o czym myślą. W końcu Stephie przerwała ciszę.
- O co tu chodzi?
- Nie wiem, serio - pokręciłam głową z rezygnacją - ale mam pewną teorię...
- Jaką? - Camile spojżała na mnie zaciekawiona.
- To łowcy.
Teraz zdziwienie wszystkich zastąpiła ich myśl, że zwariowałam. Cóż, wcale się nie dziwię. To było mocno pokręcone ale, niestety, mogło być prawdą. Postanowiłam nie zwlekać i szybko wyjaśnić, o co mi chodzi.
- Łowcy - powtórzyłam - oni sami mają moce, ale im mało. Zakładają grupy i starają się w najlepszym razie zniszczyć innych "obdarzonych". A w najgorszym odebrać im moc. Tatiana to pewnie ich szpieg. Zapewne dzięki mocy któregoś z nich, na przykład teleportowania, znaleźliśmy się tutaj.
- Dlaczego w najgorszym? - Rita była nie mniej zdziwiona niż inni - i skąd ty o nich wiesz?
- Oni nie korzystają z mocy tak, jak należy... Są naprawdę niebezpieczni.
- Jak twoja druga... - Mixi nie dokończyła, Camile kopnęła ją w kostkę.
Mixi nie chciała być wredna, jednak mimo to poczułam nagle, że wcale do nich nie pasuję, i że tylko z grzeczności udają, że wcale tak nie jest... nie zamierzałam im czytać w myślach aby się dowiedzieć, to nie byłoby w porządku. Mimo to udawałam wesołość.
- Nie wiem, być może jeszcze nie, ale szybko może się to zmienić. Spotkałam ich już kiedyś, w Indiach... Na szczęście wtedy jeszcze nie było wiadomo, że mam moc... i dlatego nic mi się nie stało...
<Rita? mam nadzieję, że nie przekroczyłam limitu..>

< Rita. Masz czas do 14.00 12.04.2015 xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz