czwartek, 25 czerwca 2015

Od Jessicy do Amandy

Dziewczyna podeszła do mnie i zaczęła pić moją krew... Ku*wa! Czy to wampir!? WTF!!!!? Zabrałam rękę.
- Odwal się ode mnie! - wrzasnęła. Ku*wa co jest!? Przecież to ona mnie napada!
Kopnełam ją zdrowo... Usłyszałam łamanie kości... Chyba złamałam jej żebra, jak przykro ( sarkazm ). Pogrążyłam się w mroku... Koniec! Postanowiłam wywoływać koszmar sama u siebie.

~~*~~

Weszłam do pomieszczenia... Na początku było ciemno, a potem znalazłam się w jakiejś starej sali tortur. I kto by się spodziewał? Chciałam się wyrwać ale ręce miałam... skute w betonie? Wow... Déjà vu, teraz brakuje tu tylko rudej suki która będzie mi wciskać kit o moim bezpieczeństwie. A wracając, jakieś demonice pociągnęły mnie do jakiejś studni i założyły na szyję... Obrożę?! Okeyyy... Nie podoba mi się to. Pociągnęły jakąś dźwignię i poleciałam w górę. Potem wraz z dźwignią pofrunęłam w dół. Nie żeby coś ale ja kompletnie nie umiem pływać bez moich mocy, a w tych kajdanach nie mam ich jak używać. Więc zaczęłam się dusić, wtedy wyciągnęły mnie z wody. Włosy mi się rozwiązały i zasłoniły pole widzenia. Po kilku łapczywych oddechach znowu wrzuciły mnie do wody. Tym razem przytrzymały dłużej. Gdy mnie wyciągnęły miałam mroczki przed oczami. Zaczęłam pluć wodą. Tak jeszcze kilka razy, straciłam rachubę w momencie gdy przy wynurzeniu zaczęłam się histerycznie śmiać.
- Tylko na tyle was stać?!- wrzasnęłam jednocześnie się krztusząc i śmiejąc. Wtedy znów mnie zanurzyły, ale tym razem grzmotnęłam o dno. Wow...to ma dno! I moje betonowe kajdany się rozpadły. Natychmiast wystrzeliłam z wody. Nie udało mi się na szybko zdjąć tej obroży więc przecięłam sznur, okazało się że to zły pomysł bo natychmiast jedna z nich złapała za koniec tego sznura a druga rzuciła się na mnie i zaczęła okładać pięściami. Bardzo chciałam stracić przytomność, ale się nie dało... Gdy byłam już tak słaba że nie mogłam ustać demony skończyły. Miałam rozciętą brew, złamany nos i przeciętą wargę. No i pewnie cała byłam fioletowo niebieska. Zawlokły mnie do jakiegoś koła i przywiązały.
- No dalej...- mruknęłam. Miałam zdarte gardło... Krzyczałam? Koło zaczęło się obracać. Jakim cudem u góry jest ogień? A może to dół? Myślenie całkowicie mi nie wychodziło. Ogień poparzył mi twarz, brzuch i nogi. Ogólnie to całą mnie poparzył. Koło kręciło się dalej a po drugiej stronie czekały na mnie... Kolce. Rozorały mi brzuch, ale nie na tyle bym mogła spokojnie umrzeć. Potem znowu zobaczyłam moje oprawczynie. I znowu ogień, kolce, demony... Ogień, kolce, demony. Ogień kolce demony, ogieńkolcedemony ogieńkolcedemony,ogieńkolcedemony. Coraz szybciej. W końcu straciłam przytomność, a może umarłam?

Amanda? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz