czwartek, 2 lipca 2015

Od Any do Leona

Kiedy zjedliśmy poszłam się umyć.
Jak pozbyłam się z włosów ciasta, Nutelli i kilku żelek przywróciłam im naturalny kolor (blond ze szkarłatnymi końcówkami). Zmieniałam ich uczesanie z piętnaście razy. W końcu zostawiłam je rozpuszczone.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Leona brzdąkającego na gitarze bez ładu i składu.
- Dłużej się nie dało? - spytał od niechcenia nie podnosząc na mnie wzroku.
- Jak ci tak bardzo zależy to następnym razem posiedzę tam dłużej - odparłam.

Leon? Ni mam weny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz