Wyjechaliśmy poza tereny miasta w kierunku plaży.
Przywiązaliśmy konie do pnia, który leżał sobie spokojnie w cieniu drzew.
Stanęliśmy nad wodą wpatrując się w swoje odbicia.
- Popływamy ? - zapytałem
- Jasne ! - krzyknęła ironicznie, ale nie zdąrzyłam nawet się wyrwać, bo wepchnąłem ją do wody, a potem sam skoczyłem.
- Idiota - zdołałem usłyszeć ciche meuknięcia Camille
- Też bardzo cie lubie - powiedziałem niewzruszony jej słowami
< Camille ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz