Wstałam i wsadziłam Zoe Nephertiry na ręce. Nie protestowała. Wzięłam na ręce Assasina.
- już dobrze, ja teraz będę twoją nową mamusią - powiedziałam do tygryska drapiąc go za uszkami.
- no więc...? - zwróciłam się do Zoe
- co no więc? - odpowiedziała siedząc na podłodze i głaszcząc tygryskę po brzuszku.
- no więc jakie ty masz moce? - teraz też usiadłam koło niej.
- no wiesz... telekinezja, potrafię stać się niewidzialna, panuje nad piorunami i błyskawicami i... takie tam - widać było, że mówi to niechętnie i że nie jest to wszystko. Zaczęłam nad tym myśleć... Nagle poczułam, że nie jestem sama w swoim umyśle. Ktoś czytał mi w myślach! Zaczęłam walczyć. Spojrzałam na Zoe. Skończyło się, wyszła mi z umysłu.
- przepraszam - wyjąkała przestraszona
- jak mogłaś!? - krzyknęłam. Gotowało się we mnie od gniewu. - nie pozwoliłam ci!
- ja.. - zaczęła Zoe, ale nie dałam jej dokończyć. Chwyciłam Assasina i przeskoczyłam z nim przez wodę...
< Zoe? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz