środa, 8 kwietnia 2015

Od Zoe cd Camile

- czekaj! - krzyknęłam za nią cała rozstrzęsiona - posłuchaj!
Ale ona wcale nie chciała słuchać i znikła mi z oczu. Spojżałam na swoje ręce. Musiały być pod dużym napięciem elektrycznym, bo tryskały z nich iskry. Gdybym była w mieście to wysadziłabym korki. Nie było już odwrotu, musiałam jej powiedzieć... Albo jej powiem i zdam się na jej łaskę, albo i bez tego mnie wyrzuci z miasta... Co ja sobie wogóle myślałam? Podobno każdy powinien mieć miejsce na świecie, albo przynajmniej go szukać, ale mój przypadek jest fatalny... Nie powinnam była wogóle tu przychodzić. Miasto dla innych... tak, tylko że ja nie jestem nawet inną... Cóż, do miasta nie pasuję, ale przynajmniej niech Camile dostanie wytłumaczenie. Zasłużyła sobie na to.
Pobiegłam za nią, nie zważając na to, że cała wkrótce przemoknę do suchej nitki. Zauważyłam Camile nad jeziorem. Siedziała nad brzegiem. Widać było, że jest rozstrzęsiona. Podbiegłam do niej.
- Camile! Posłuchaj ja nie chciałam! - Krzyknęłam na tyle głośno, że Camile odwróciła się. Chciała biec, ale się powstrzymała - To, co się stało... to nie była moja wina! Pozwól mi wyjaśnić!
Podbiegłam do niej i zauważyłam łzy. widać że była w szoku.
- Poszę! Wyjaśni! - Warknęła - Ale już i tak wiem że czytasz w myśłach!
- Tak, czytam - zrozumiałam, że teraz muszę mówić prawdę i tylko prawdę - to prawda, ale jest coś jeszcze, co powinnaś wiedzieć.... Widzisz, ja wcale nie jestem taka zwykła... oprócz tamtych mocy mam jeszcze inną "moc", a raczej przekleństwo, klątwa... Mam podwójną osobowość... Dosłownie... ja naprawdę jestem niebezpieczna, nie wiem, co mi strzeliło do głowy, że wogóle tu przyszłam... Dla takich jak ja... nie ma miejsca... nigdzie. Ściągam na ciebie i na całe miasto niebezpieczeństwo, nic ci nie mówiąc... Zazwyczaj jestem miła i dobra, miejscami złośliwa, ale oprócz mnie we mnie jest jeszcze "inna osoba"... I to jej należy się bać, a nie mnie... Chociaż możę sama się oszukuję? Ona wcale nie jest mniej lub bardziej ode mnie poteżna, nie... ale ona się mniej kontroluje, rozumiesz? Jest nieobliczalna i żyje we mnie... Kiedy się boję lub złoszczę ona przejmuje nademną kontrolę... i to jest ślniejsze ode mnie... Później nic nie pamiętam, nie mogę pamiętać... bo to nie ja...
Camile nareszcie zaczęła mnie słuchać, uspokoiła się znacznie. Ponieważ mi nie przerywała, kontynuowałam przerywanym głosem.
- Pierwszy raz, kiedy mi się to przydarzyło, to bylo to w wiosce w Indiach... Kiedy... kiedy odkryto moje moce, - mówiłam coraz bardziej płaczliwym głosem - uznali mnie za boginię... pewnego dnia... moi rodzice... oni... oni zostali zgnieceni... przez tłumy... przy paradzie... byłam bardzo wściekła.. naprawdę nie pamiętam, co się potem zdarzyło... ale gdy się ocknęłam... byłam sama ze zgliszami.... wioska zniknęła...
Już nie miałam siły powstrzymywać łez na samo wspomnienie...
< Camile? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz