wtorek, 28 kwietnia 2015

Od Camile

 Ostatnio nic się nie układało... Siedziałam właśnie na drzewie. Dopiero wschodził świt. Jess nie było, bo kiedy nie śpi to zwiedza. Zresztą chyba na razie wolę być sama. Rozłożyłam skrzydła i wzbiłam się w powietrze. Na początku wisiałam trochę w powietrzu podziwiając pomarańczowe słońce. Chwilę później poleciałam dalej i rozpędziłam się jak tylko można. Nagle lecąc za blisko ziemi wpadłam na kogoś...
- ała! Uważaj! - usłyszałam
- przepraszam wymamrotałam

        < Ktośkolwiek?  :P >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz