czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Camile

  Od kiedy założyłam to "miasto" jeszcze nikt się nie pojawił, ale czy powinien? To dopiero trzeci dzień, a ja już mam wrażenie, że jestem tu niepotrzebna... ech... ja po prostu taka jestem. Jestem niecierpliwa.
  Włożyłam słuchawki do uszu i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kakao i tosty na śniadanie. Otworzyłam laptopa z zamiarem sprawdzenia poczty. Nagle coś usłyszałam. Wyjęłam słuchawki z uszu. Ktoś pukał do drzwi...
- Tsaa... czy to w ogóle możliwe!? - powiedziałam sama do siebie - sprawdźmy.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Stała tam jakaś dziewczyna.
- eee... cześć? - powiedziałam
- hej, czy to może to... miasto dla odmieńców?
- jasne, właź - zachęciłam ją
- dzięki, to ty jesteś założycielką i eee... kierownikiem tego wszystkiego? - w odpowiedzi parsknęłam śmiechem
- Ja to założyłam, ale mam zamiar traktować tu wszystkich równo, więc kierownika tu nie ma i nie będzie - powiedziałam stanowczo i ugryzłam tosta.

< eee... Mixi? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz