Zasnełyśmy, ale po chwili się obudziłam. Byłam w dobże znanym mi
miejscu. Czuć było zapach siarki. Wszędzie były płomienie. Byłam w
mieszkaniu. Spojrzałam na znajome mi ściany oraz meble. I wtedy sobie
przypomniałam. Wiedziałam gdzie jestem. Ale nie byłam tu sama.
Uslyszałam swój stary głos. Spojrzałam w strone schodów.
- Trzymaj - usłyszałam głos chłopaka < czyli mnie> - i zakryj twarz.
- A ty - odmawiała dziewczyna - udusisz się.
- Ale ty masz przeżyć - powiedział. Zauwarzyłam ich jak schodzą ze schodów. Spojrzałam na podłoge i zauwarzyłam metalową lampe.
- To oto się potknełam - powiedziałam. Chciałam to podnieś, ale tylko
przez to przenikłam. I wtedy się przewrucił, a dziewczyna poleciała
prosto w płomienie. Rafał < to dalej o mnie> zaczoł iść na
czworaka w jej strone i w tym samym momęciie płonoł.
- Nie to na nic. Zginie. Ona zginie - zaczełam płakać. Łzy mi leicały, a
potem koniec. Obudziłam się z łzamii w oczach i już nie zasnełam.
< Kunic>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz