środa, 17 czerwca 2015

Od Leona do Any

Zacząłem się śmiać.
- No co? - burknęła.
- Nic - powiedziałem - film jest śmieszny.
- Film się jeszcze nie zaczął - trafnie zauważyła.
- No to zostałem zdemaskowany - zaśmiałem się.
- Cii... - szepnęła i usiadła na fotelu. Podniosłem ją i sam usiadłem. Potem posadziłem ją sobie na kolanach. Przewróciła oczami, ale się nie odezwała wpatrując się w ekran.
- Popcornu? - spytałem otwierając ( czyt. rozrywając ) torebkę.

Ana?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz