- Chętnie - odparłam wyrywając mu paczkę z ręki.
Udał urażonego, co mu nie wyszło, bo zaraz się uśmiechnął.
- Zauważyłam, że od jakiegoś czasu dostajesz głupawki - mruknęłam.
- Głupawki?
- No, tak... - przewróciłam oczami. - Non stop się śmiejesz. Bez opamiętania...
- Bo mam powód, żeby się śmiać.
- Naprawdę? Niby jaki?
Leon?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz