poniedziałek, 22 czerwca 2015

Od Amandy do Jessicy

Koniec. Znowu jestem w pokoju. Twarz mam mokrą od łez. Boje się. Boje się, że O N wróci. Dziewczyna do mnie coś mówi. Mimowolnie próbuje się od niej odsunąć. Oplatam ręce wokół kolan i przyciskam do nóg głowę. Boje się. Tak dawno nie czulam strachu, że zapomniałam jak to jest. Dziewczyna podnosi głos.
- powiesz mi kto to był? - pytała niewzruszona - a może wolisz wyrzyć się na mnie? Proszę! - powiedziała rozkładając ramiona.
- Pokaż na co cię stać! - na co mnie stać? Czy właśnie przed chwilą nie pokazała na co mnie stać? Już wiem, że mogę tylko płakać i krzyczeć. Nic więcej. Życie nie ma już sensu. Czy kiedykolwiek miało? Nie. Mogłam się tylko oklamywac, żyć w blogiej nieświadomości, jak słabą się staje. Teraz otworzyły się we mnie wszystkie stare rany. Chyba zbyt długo się oszukiwałam. Pora z tym skaczyc. Pora zacząć żyć dawnym życiem. Jak glupio by to nie brzmiało. Nie ma już dawnej Amandy. Spojrzalam na dziewczynę morderczym wzrokiem. Przywołałam z mroku sfore dzikich psów. - na nią - pomyślałam a psy już biegły. Wiedziałam, że te które zginą, powrócą silniejsze po 2sekundach. Zawsze byłam ciekawą czy jest jakiś limit. Na razie nigdy mnie nie zawiodły.
( Jessica? Brak weny ^-^" )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz