- Jestem MORDERCĄ, MORDERCĄ!!!! - złapałem się za głowę... Poczułem silne szarpnięcie.. Otworzyłem oczy i otarłem łzy... Łzy!? Czy ja płakałem!?
Rozejrzałem się do okoła. Ana siedziała obok i patrzyła się na mnie. Wstałem i mimowolnie spojrzałem na ręce... Była na nich KREW!!! Zobaczyłem stojącą w rogu pokoju Jess. Uśmiechała się. Wszystko rozumiem...
- Aż tak cię to bawi!? - krzyknąłem na nią. Wzruszyła ramionami i zmieniła się w rudego kota. Uciekła oknem... Jak... Jak mogła!?
Podeszła do mnie Ana. Objąłem ją ramieniem.
- Wszystko w porządku?
Ana? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz