Gwizdnąłem. Nagle do łowy wpadł mi głupi pomysł. Nie wahając się nabrałem na ręce mąki i rzuciłem nią w Anę.
- Ej! - pisnęła zszokowana.
- Potraktuj to jako taki chrzest! - Zaśmiałem się
- Ja ci zaraz dam chrzest! - warknęła wściekła.
Moja przewaga nie trwała jednak długo, gdyż po chwili całe włosy miałem w jajku i cukrze. Odwdzięczyłem się wylewając na nią karton mleka...
Ana? To jest wojna! xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz