niedziela, 28 czerwca 2015

Od Leona do Any

Gwizdnąłem. Nagle do łowy wpadł mi głupi pomysł. Nie wahając się nabrałem na ręce mąki i rzuciłem nią w Anę.
- Ej! - pisnęła zszokowana.
- Potraktuj to jako taki chrzest! - Zaśmiałem się
- Ja ci zaraz dam chrzest! - warknęła wściekła.
Moja przewaga nie trwała jednak długo, gdyż po chwili całe włosy miałem w jajku i cukrze. Odwdzięczyłem się wylewając na nią karton mleka...

Ana? To jest wojna! xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz