Siedziałam sama w pokoju, bo Erik polazł się gdzieś przejść gdy nagle do pokoju wpadł kolejny chłopak
-Criss - Powiedział tylko tyle, bo właśnie niósł jakąś dziewczynę.
-Rose - Kto to?
- Nie wiem, znalazłem ją w lesie.
Ostrożnie podeszłam do dziewczyny.
Po dokładniejszym przyglądnięciu się jej zrozumiałam, że jest to Olivia, moja stara, podobno martwa aż do teraz przyjaciółka z młodości.
Chłopak bez słowa wyszedł z pokoju.
Minęło kilka godzin nim się obudziła i jak zrozumiała, że to ja to wręcz się na mnie rzuciła.
Rozmawiałyśmy kilka godzin o różnych pierdołach.
Gdy ledwo stałam na nogach, w końcu powiedziałam Olivii, że więcej nie wytrzymam i idę spać.
Położyłam się na łóżku, ale o ironio nie mogłam zasnąć.
Po jakimś czasie usłyszała miarowy oddech Olivii.
Gdzieś tak nad ranem do pokoju wrócił Erik.
- Gdzieś ty łaził tyle czasu? - Spytałam się go w myślach niechcąc budzić Olivii.
<Erik? Olivia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz