sobota, 20 czerwca 2015

Od Leona do Any

Skryłem się za oparciem fotela unikając poduszek... Nagle poczułem silny ból przeszywajacy mi tylną część czaszki. Upadłem na ziemie...
- Ana!? - zdarzyłem jeszcze krzyknąć...

--''--
Otworzyłem oczy i zacząłem szarpać sznurami, którymi byłem uwiązany. Miałem ręce zawiązane sznurami, które pięły się do pobliskich drzew, to samo z nogami.-I tylko tyle?Uwiążecie mnie i sobie pójdziecie?-Spytałem, gdy zaczęli się oddalać. Jakby na odpowiedź zaśmiali się psychicznie, po czym wyciągnęli zapałki. Zapalili jedną i rzucili na ściółkę.''To dlatego zaciągnęli mnie do takiego wyschniętego miejsca''-pomyślałem. Spróbowałem zapanować umysłem nad ogniem, ale nie dałem rady. Śmiech był coraz cichszy, po czym nie było nic słychać prócz zbliżających się płomieni i szmerów sznurów,którymi cały czas szarpałem...

Ana? A co z tobą?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz