- Śpiąca królewna wreszcie się obudziła! - usłyszałam czyjś śmiech.
Próbowałam się zerwać lub krzyknąć, lecz wszystko mnie bolało.
- K-kim jesteś!? I gdzie ja... co to za miejsce!? - zaczęłam panicznie wrzeszczeć. Kim on jest!?
- Cam, nie wydurniaj się! - krzyknął zirytowany.
- Ale ja...ja cię nie znam! - no naprawdę nie kojarzę gościa. I w sumie to... z przerarzeniem zdałam sobie sprawę, że nic nie pamiętam...
- Jezu! Kim ja jestem!? J-ja - głos mi się załamał - nic nie pamiętam...
- Camille! Camille!
~~*~~
...Obudziłam się zlana potem...
- Żyjesz!? - spytał Erik z wymuszonym śmiechem.
Kurde, ja już myślałam, że naprawdę pamięć straciłam...
Nie czekając na odpowiedź rzuciłam się mu na szyję...
- Po prostu mi zimno... - mruknęłam. Tak, to było najgłupsze, a zarazem najlepsze usprawiedliwienie. Chociaż zaczęłam zdawać sobie sprawę jak puste byłoby moje życie bez Erika...
Erik?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz