Musiał odejść? Co on bredził?
- Słuchaj, nie wiem, co ci się stało, ale uspokuj się. Nikomu nie zagrażasz - próbowałam przemówć mu do rozsądku.
- Nie... muszę odejść... - dalej bredził coś pod nosem.
Mając go serdecznie dość wlazłam w jego myśli, żeby dowiedzieć się, o co mu chodzi.
I zamarłam.
Czuje... krew? I on chce ją... wypić?
Pogieło go.
- Ana, wyjdź z moich myśli - prawie szeptał. Zrobiłam to z przyjemnością. Miałam dość krwi jak na jeden dzień. A jego myśli to praktycznie sama krew...
- Od momentu, kiedy zobaczyłeś tą rzekę myślisz cały czas o... krwi? - mimo wszystko miałam nadzieję, że się pomyliłam.
Criss?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz