czwartek, 18 czerwca 2015

Od Any do Criss' a

Dalej nie mogłam pojąć, jak ja to zrobiłam. No jak?! To zwyczajnie niemożliwe.
- Ja... muszę coś jeszcze zrobić - powiedziałam nagle. - Dogonię cię.
Criss spojrzał na mnie badawczo, ale tylko wzruszył ramionami i poszedł dalej.
Ruszyłam marszem w stronę, z której przyszliśmy. Po chwili zaczęłam biec.
Dotarłam do miejsca gdzie zaatakowało nas monstrum. Dalej tam leżało - martwe.
Nie za bardzo wiem, co zamierzałam zrobić. Po prostu jakaś siła kazała mi podejść do martwego ciała. Rozum krzyczał: ,,Uciekaj! To samobójstwo!". Ale ciało nie przyjmowało tego do wiadomości.
Kiedy moja dłoń była milimetry od potwora usłyszałam Criss' a. Jego kroki? Tyle, że on poruszał się bezszelestnie...
O mój Boże!
Odskoczyłam od ciała i przycisnęłam rękę do piersi. Oddychałam szybko, jakbym właśnie przebiegła maraton.
- Co ty miałaś zamiar przed chwilą zrobić?! - zapytał Criss.
- Nie wiem... - szepnęłam. Mój depresyjny stan powoli mijał. Westchnęłam i położyłam się na ziemi.

Criss? Sorry, że tak depresyjnie, ale jestem w podłym nastroju...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz