-Tak. Koliberka a w dokładności koliberkę.- dałam jej znak w myślach, aby poleciała na mój palec- Nazywa się Yoko.
-Ja też mam ptaka.- zagwizdała, a na jej ramieniu pojawił się spory kruk- To Black Jack.- Dziewczyna była sympatyczna. Sądzę, że mogę jej zaufać- A! I mam jeszcze tygrysiątko.
-Wow.A wracając do tamtego miasta. Mogę dołączyć?
-Pewnie. Może chcesz zobaczyć jak to wygląda?
-Oczywiście.-odpowiedziałam ze śmiechem- A jak to jest z tymi mocami?- Sama je posiadałam, lecz nic o nich nie wiedziałam, a bardzo mnie to ciekawiło
-Moce dostaje się wtedy, kiedy zrobi się w poprzednim życiu coś honorowego... -zawahała się, jakby chciała coś powiedzieć, lecz się powstrzymała- To tak jakby nagroda za swoje czyny.- Przechodziłyśmy obok padoku. Skakał tam dziewczyna na swym koniu. Kiedy przed naszymi oczami pojawił się duży budynek Camila powiedziała
-To nasz główny dom.- Weszliśmy do niego. Było w nim przytulnie. W salonie mieściła się kanapa i telewizor.
-Który chcesz mieć pokój?- nareszcie zapadło to pytanie
-A który ty masz?
-Mam pokój 9. -moja ulubiona liczba- W sumie możesz do niego dojść. Jest pięcio osobowy a ja jestem sa...- chciała dokończyć, lecz ja jej nie pozwoliłam
-Dołączam!- okrzyknęłam
<Camille?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz