Załatwiłem sprawę ,,przynależności'' do tego miasta. Wdrapałem się na drzewo pragnąc zaznać choć trochę spokoju. Rozsiadłem się wygodnie na gałęzi, oparłem plecami o pień i włączyłem muzykę na słuchawkach. Akurat leciał mój kawałek ,,Cry'' Marmozet'u. Zacząłem śpiewać. Po jakimś czasie skapnąłem się,że ktoś śpiewa ze mną. Odwróciłem się o mały włos nie spadając przy tym z drzewa.
< ktuś ? XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz