Ruszyliśmy w dół ścieżki. Po chwili znaleźliśmy się przy jakiejś rzece. Criss zamarł.
Spojrzałam na niego z zaciekawieniem, a kiedy zobaczyłam, że wpatruje się w rzekę podeszłam do niej. Woda była zabarwiona na czerwono. Krew. Genialnie.
- Boisz się krwi? - spytałam zaskoczona.
- Nie, to coś innego - odpowiedział.
Criss? Sorry, że tak długo...
A ta rzeka wygląda tak:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz