-Spoko.- Sama nie wiem czy nie miał to być sarkazm, ale ok- Sama jestem-
eee jakie to słowo?-specyficzna.-Popatrzył na mnie dziwnie. Wstałam i
zrobiłam kilka swoich klonów. Starał się ukryć zdziwienie i nieźle mu to
szło, lecz z oczu można wyczytać wszystko.
-Fajny bajer.- Uśmiechnął się i nastała niezręczna cisza. Nikt nie
odważył się jej przerwać. Wciąż patrzyliśmy w lustro wody raz na jakiś
czas zerkając na siebie. Niezręczną ciszę musiał ktoś przerwać, a osoba
logicznie myśląca domyśliłaby się kto to zrobił.
-Kim jesteś?- To pytanie było tak proste, ale jednak miało w sobie
drugie dno. Nie wiedziałam co odpowiedzieć choć odpowiedź była bardzo
blisko i w końcu ją dorwałam
-Jestem kimś kim nikt inny niemógł by być.- Sama byłam zdziwiona takim
filozoficznym pojęciem z mojej strony. Rzadko mi się zdarzało mieć takie
natchnienie poetyczne, który wprowadzał w taki czas melancholię. Miałam
wielką ochotę to przerwać. Skorzystałam z okazji i wepchnę go do stawu.
Widać, że niezbyt mu się to spodobało, ale i tak ochlapał mnie z
radością na twarzy. Wiadomo jak to się skończyło. Taplaliśmy się w
wodzie pod nocnym księżycem.
<Criss? Mam nagłe opuszczenie weny przez nudną lekturę xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz