sobota, 11 kwietnia 2015

Od Rity cd Zoe

Siedziałam na drzewie i patrzałam na nich z góry wypatrując przy tym okolice. Jesteśmy tu same dziewczyny, a tamta dwójka była podejrzana. Chcialam to sprawdzić i nie martwić reszty. Bezszelestnie rozpostarlam skrzydła. kiedy tylko się wzniosłam zauwarzyłam ich dwójke dojść daleko. Poleciałam bliżej nich. Sama nieiwem po co. Coś mnie natchneło i tyle. Zaczełam obniżać lot kiedy na ziemi zauwarzyłam siatke.
- Co to u licha - powiedziałam na głos. Nagle dostałam kamieniem w skrzydło i upadłam prosto w sieć, która się zamkneła.
- Półapka - wysyczałam. Zaczełam się rozglądać z pewnym niepokojem. Po chwili ich zauwarzyłam. Dziewczyne o imieniu Tatiana, i męszczyzne o którym niewiedziałam nic. I byłam z tego posodu zła. Zaczełam płonąć, ale nic to nie dawało. Siatka jakby z ołwiu, ani drgneła. Stała i nic. Męszczyzna wzioł mnie w siatce i zaczeli gdzieś iść.
- Wypuśccie mnie - warknełam do nich. A oni jagby mnie nie słyszeli. Ostatnią żecz jaką mogłam zrobić, to dać dziewczyną znak, że jestem w niebezpieczeństwie. Zaskrzeczałam najgłośniej jak potrafie, a potraie tak nawet na kilkaset kilometrów. Nastuwe mnie usłyszały. Tylko pytanie co stanie się ze mną i gdzie oni mnie prowadzą? Kim oni wogule są? I jeszcze jedno czy dziewczyny mnie znajdą? Czy zdązą mnie uratować? Mam szczerą nadzieje, że tak.

< Mixi, czas do 20. 45. dnia 12.04.2015 >

2 komentarze:

  1. Nie chciałabym nic mówić ale mogłabyś popracować nad ortografią, . ciężko sie czyta

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie to nie przeszkadza, ale trudno każdego nie da się zadowolić... :/

    OdpowiedzUsuń