niedziela, 31 maja 2015

Od Ashton'a do Indiany

Staliśmy właśnie nad rzeką, więc wepchnąłem do niej dziewczynę.
- hej! Co robisz?! - krzyknąła
- potraktuj to jako taki... mały chrzest - śmiałem się. Oj, jak ja lubię wpychać ludzi do wody z zaskoczenia.
- słuchaj, a...
- ryj! - przerwałem jej niegrzecznie. No co? Musiałem, bo coś usłyszałem...
 < Indiana? Co to było? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz