- ja... - nie wiedziałem jak mam się zachować. Ludzie zawsze uważali mnie za niegodnego zaufania - ... współczuję ci bardzo.
- nie musisz, to było tak dawno, że... - nie dokończyła. Zamiast tego wybuchła głośnym płaczem.
- cicho... - powiedziałem obejmąc ją ramieniem. - ciiicho... już... spokojnie - szeptałem kołysząc ją delikatnie. Wreszcie stopniowo się uspokoiła i leciutko mnie odepchnęła.
- prze.. praszam Ash. Masz własne problemy, nie powinnam mieszać cię jeszcze w moje kłopoty - wyjąkała
- w którym pokoju mieszkasz? - spytałem pragnąc jak najszybciej zmienić temat. Nie byłem gotowy zwirzać się komuś z mojego zawszonego życia.
- nigdy... zawsze mieszkałam w lesie - powiedziała. Wyjąłem z kieszeni klucz do mojego pokoju i wcisnąłem jej go do ręki.
- możesz zamieszkać ze mną - powiedziałem
< Kat? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz