- tak - powiedziałem szczerze - jak mnie nauczysz jazdy konnej to możesz być moją księżniczką! - zaśmiałem się...
* następnego dnia *
Obudziłem się baaardzo wcześnie ( czyli o 10.30 rzecz jasna ). Nasz pokój mieścił w sobie jeszcze łazienkę i małą kuchnię. Weszłem do kuchni, a tam... zobaczyłem coś strasznego...!
- hej! To moja Nutella! - wrzasnąłem podbiegając do Katniss i wyrywając jej pojemnik z ręki
- dobra, dobra, sorry!- zaczęła się śmiać. Popatrzyłem na nią spod byka. Na co ona tylko się zaśmiała. Potem wciąż kradła mi Nutelle. Wreszcie zacząłem ją gonić. Szybko złapałem i zacząłem ją gilgotać. Śmiała się jak szalona. Porwałem ją w ramiona i pocałowałem. Nie, nic mi nie odbiło...
< Kat? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz